Ale jazda!

Nie powiodła się kolejna próba stworzenia systemu Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców. Zdaniem przedstawicieli administracji samorządowej, istnieją lobby, którym zależy, aby ten system nie powstał. Na ogólnopolski system czeka m.in. policja, która korzystałaby z niego w wykrywaniu skradzionych aut.

Nie powiodła się kolejna próba stworzenia systemu Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców. Zdaniem przedstawicieli administracji samorządowej, istnieją lobby, którym zależy, aby ten system nie powstał. Na ogólnopolski system czeka m.in. policja, która korzystałaby z niego w wykrywaniu skradzionych aut.

Z 1 lipca tego roku - zgodnie z nową ustawą Prawo o ruchu drogowym - miał zacząć działać system Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców (CEPiK). Za jego budowę odpowiedzialne jest Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. System jednak nie powstał, natomiast przepisy, na podstawie których funkcjonowały dotychczasowe bazy danych WEP (Wojewódzkie Ewidencje Pojazdów), przestały obowiązywać. Z końcem czerwca br. prowadzone przez wojewodów bazy stały się nielegalne, ponieważ - zgodnie z ustawą o ochronie danych osobowych - mogły działać jedynie na podstawie delegacji ustawy o ruchu drogowym, która została zmieniona.

Jeszcze cztery lata?

Resort administracji zwrócił się do ministra transportu i gospodarki morskiej o nowelizację ustawy. Jedną z poprawek miało być przedłużenie funkcjonowania WEP do momentu wdrożenia systemu CEPiK. Jako ostateczny termin zakończenia tego projektu wyznaczono 31 grudnia 2003 r. Nowelizacji ustawy nie przeprowadzono. Przedstawiciele MSWiA zaproponowali więc "powierzenie na zasadzie porozumienia wojewodom prowadzenia ewidencji pojazdów i kierowców na bazie funkcjonujących WEP jako części systemu Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców". Już wkrótce bazy WEP mogą stać się nieaktualne, gdyż od lipca urzędy gmin, które rejestrują samochody, nie muszą wysyłać nowych danych.

Stworzenie ogólnopolskiej bazy danych o pojazdach i kierowcach rozważane jest już od ok. 8 lat. Ogólnopolski system miałby ujawniać m.in. próby rejestrowania aut kradzionych lub sprowadzanych bez cła. Zdarza się bowiem często, że kilka samochodów o różnych numerach rejestracyjnych ma te same oznaczenia nadwozia i silnika. Jak twierdzą przedstawiciele policji, w ten sposób handlarze legalizują kradzione auta.

"Bez ogólnopolskiej bazy danych o pojazdach i kierowcach nie będziemy mogli skutecznie walczyć z procederem kradzieży samochodów. Trudniej jest także wymusić na kierowcach przestrzeganie przepisów kodeksu ruchu drogowego. Wiele z nich - ze względu na brak przepływu informacji - jest po prostu martwych" - tłumaczy potrzebę stworzenia systemu CEPiK Zbigniew Chwaliński, dyrektor Biura Informatyki Komendy Głównej Policji. Tylko w ub.r. skradziono ponad 65 tys. aut (rok wcześniej prawie 9 tys. mniej). W tym samym czasie odnaleziono ok. 30 tys. (29 tys. w 1997 r.).

Teoretycznie zakończony

Na początku 1998 r. Komisja Europejska wybrała holenderską firmę Berenshott jako dostawcę pilotowego systemu ewidencji pojazdów i kierowców. Ta z kolei na partnera wyznaczyła Prokom Software. Gdyńska firma miała do listopada 1998 r. stworzyć pilotową wersję systemu. Zdaniem przedstawicieli Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji projekt pilotowy zakończył się sukcesem w maju br. Wydano na niego ok. 10-15 mln zł z funduszu PHARE.

Takiej pewności nie mają przedstawiciele terenowych banków danych w Łodzi i Lublinie, a także starostowie w Puławach i Lubartowie, którzy uczestniczyli w projekcie pilotowym. "Pilotaż praktycznie odbywał się tylko w Lubelskiem, u nas nawet się nie zaczął. Nadal czekamy na pakiet MQ Series firmy IBM do komunikacji między różnymi, stosowanymi w projekcie platformami, a także wytyczne MSWiA, które umożliwią nam rozpoczęcie prac" - komentuje dyrektor Wiesław Mierzwiński z Terenowego Banku Danych w Łodzi.

W pierwszej wersji system miał się składać z aplikacji dla 373 jednostek ewidencjonujących, oprogramowania pracującego w wojewódzkich ośrodkach informatyki i centralnej bazy danych w MSWiA. "Decyzją polityczną zrezygnowano z pośrednictwa województw. Zdecydowano się jedynie na replikację danych między bazą centralną a rejestrami wojewódzkimi. Miało to również zapewnić bezpieczeństwo przechowywania danych" - tłumaczą przedstawiciele resortu administracji.

W tym roku po wejściu w życie reformy administracyjnej projekt pilotażowy został ograniczony tylko do Lublina, przyznają pytani przez nas przedstawiciele MSWiA. Miał on jednak zakończyć się w listopadzie 1998 r., czyli przed jej wprowadzeniem. Sytuację skomplikowała także zmiana ustawy Prawo o ruchu drogowym, wprowadzona 1 lipca br. Wtedy jednak miał już działać system CEPiK.