Listy

Od sześciu lat jestem właścicielem firmy informatycznej InsERT, która sprzedała dotychczas 64 000 kopii programów służących do obsługi działalności gospodarczej (m.in. kadrowo-płacowych). Zatrudniamy obecnie 60 osób, przy czym 14 z nich pracuje w dziale pomocy technicznej. Sądzę, że mogę się więc wypowiadać na temat organizacji, dystrybucji programów na skalę masową.

Od sześciu lat jestem właścicielem firmy informatycznej InsERT, która sprzedała dotychczas 64 000 kopii programów służących do obsługi działalności gospodarczej (m.in. kadrowo-płacowych). Zatrudniamy obecnie 60 osób, przy czym 14 z nich pracuje w dziale pomocy technicznej. Sądzę, że mogę się więc wypowiadać na temat organizacji, dystrybucji programów na skalę masową.

Piszę tych kilka słów zbulwersowany faksem, który otrzymałem 11 grudnia ub.r. z ZUS-u we Wrocławiu. Faks, który otrzymałem o godzinie 15.10 w piątek, jest zatytułowany "Konkurs na organizację i prowadzenie dystrybucji Programu Płatnika dla Oddziału ZUS we Wrocławiu przy ul. Pretficza 11 - Dokumentacja Konkursowa". Dokument opracowany jest niezwykle starannie, jeśli chodzi o obowiązki stającego do przetargu.

Wymaga się m.in.

  • zorganizowania 2 biur we Wrocławiu i 7 w województwie wrocławskim

  • dystrybucji oprogramowania w ww. punktach

  • utworzenia help-line w ww. punktach

  • rekomendacji ogólnopolskiej organizacji zrzeszającej pracodawców lub Związku Banków Polskich

  • doświadczenia we wdrażaniu programów kadrowo-płacowych.

    Oferta musi być złożona do 16 grudnia 1998 r. do godziny 10.00. Warunkiem koniecznym jest uruchomienie punktu do 18 grudnia 1998 r.

    W ofercie nie ma natomiast tak podstawowej rzeczy, jak przewidywana/potencjalna liczba odbiorców programu płatnika. Nie ma też opisu programu czy też przynajmniej jego założeń. Patrząc na całokształt warunków konkursu, brakuje tylko nazwy firmy, która przetarg wygra.

    Chciałbym zaznaczyć, że InsERT w żadnym przypadku nie byłby zainteresowany udziałem w konkursie. Charakter naszej działalności i plany na przyszłość nie dają nam podstaw do udziału w konkursie. Mogę sobie więc pozwolić na bezstronność. Piszę te słowa jedynie jako osoba, która wie co nieco o skali problemu, a także osoba współfinansująca (płatnik ZUS) poczynania Urzędu.

    Po lekturze warunków konkursu, nasuwa mi się jeden wniosek. Albo ciało rozpisujące konkurs jest skrajnie nieodpowiedzialne i niekompetentne, albo konkurs jest niepotrzebny, bo jego zwycięzca został wcześniej wytypowany. Dlaczego? Otóż proszę sobie odpowiedzieć na następujące pytania:

  • Kto jest w stanie otworzyć/wykorzystać oddziały w 8 miastach w ciągu jednego dnia (od daty ogłoszenia wyników przetargu)?

  • Kto jest w stanie obsłużyć help-line dla kilku tysięcy (w optymistycznym wariancie) lub kilkudziesięciu tysięcy (w średnio pesymistycznym) użytkowników?

  • Jakie jest doświadczenie potencjalnego zwycięzcy w prowadzeniu help-line dla takiej liczby klientów?

  • Kto jest wreszcie w stanie przygotować rozsądny biznesplan dla działań na tak wielką skalę w ciągu dwóch dni roboczych?

    Jeśli ktokolwiek będzie mógł przygotować ofertę w takim terminie, spełniającą te warunki, a w szczególności reżimy czasowe, to zadać należy kolejne pytanie: Co to za firma, która w ciągu 3 dni jest w stanie zmobilizować 9 x 3 = 27 pracowników zdolnych udzielać fachowych porad na temat programu, który nie ma jeszcze wersji ostatecznej, a dostępny jest od kilkunastu dni? Jaka firma może sobie pozwolić na utrzymywanie 27 wysoko kwalifikowanych ludzi w pełnej gotowości bez pracy w oczekiwaniu na ofertę ZUS? Kto jest w stanie przygotować kilka tysięcy kopii programu w ciągu jednego dnia? Dlaczego wymaganą rekomendacją jest akurat opinia Związku Banków Polskich? Ciśnie mi się też na usta pytanie - a gdzie terminy wynikające z ustawy o zamówieniach publicznych?

    Nie dalej jak tydzień temu uczestniczyłem w II Kongresie Informatyki Polskiej. Mowa była o wielu rzeczach, m.in. o przyczynach niepowodzeń wielkich projektów dla administracji, nierzetelności firm informatycznych, korupcji, niekompetencji i głupocie urzędników. Wszystkie te problemy w akademicki sposób zilustrowane są Konkursem ZUS.