Czekając na tłuste lata

Potrzeby w zakresie informatyzacji organów i instytucji administracji publicznej w naszym kraju są tak duże, że kompleksowe inwestycje w tej dziedzinie mogłyby spowodować znaczące ożywienie polskiego rynku IT.

Potrzeby w zakresie informatyzacji organów i instytucji administracji publicznej w naszym kraju są tak duże, że kompleksowe inwestycje w tej dziedzinie mogłyby spowodować znaczące ożywienie polskiego rynku IT.

Słaby poziom informatyzacji administracji w Polsce z jednej strony daje firmom informatycznym nadzieję na nowe, znaczące kontrakty, nowe zlecenia i zamówienia, otwiera perspektywę realizacji nowych projektów i wdrożeń. Z drugiej, świadczy jednak także o technologicznym zacofaniu polskich urzędów i służb publicznych. Jeżeli rzeczywiście państwo nie zdecyduje się w najbliższym czasie na znaczące inwestycje w tej materii, dystans między naszym krajem a innymi państwami europejskimi może być trudny do odrobienia. Problem ten nabiera szczególnego znaczenia w przededniu przystąpienia Polski do Unii Europejskiej.

Dotąd dane statystyczne nie przemawiają na naszą korzyść. Wiele do myślenia powinna dać polskim politykom, przedstawicielom rządu i samorządu lokalnego najnowsza edycja raportu Analiza rozwoju e-usług publicznych w Polsce na tle krajów Unii Europejskiej, przygotowana przez firmę Cap Gemini Polska. Z przeprowadzonych pod koniec ub.r. badań wynika jednoznacznie, że powiększają się dysproporcje między naszym krajem a państwami Piętnastki.

Polska administracja nie poczyniła w ciągu ostatniego półrocza praktycznie żadnego postępu w poziomie obsługi obywateli przez Internet. Wskaźnik oceny zwiększył się jedynie z 19 do 21% (dla porównania - dla przodującej w tym zestawieniu Szwecji wynosi on 87%, dla Irlandii - 85%). W tym samym czasie średnia dla krajów Unii wzrosła o 15%. Oznacza to, że nie są u nas zaspokajane nawet podstawowe potrzeby informacyjne mieszkańców. O usługach na poziomie prostej interakcji, np. pobrania formularzy, można mówić jedynie w przypadku kilku serwisów.

W Polsce pełna obsługa obywateli przez sieć ciągle jeszcze nie istnieje. W krajach europejskich z wielu tego typu usług mogą już korzystać przede wszystkim firmy i przedsiębiorstwa. Najbardziej rozwinięte są systemy rozliczania podatków i obsługi opłat skarbowych, usług socjalnych, rejestracji działalności gospodarczej oraz wydawania zezwoleń i licencji czy też pośrednictwa pracy.

Na kłopoty strategia

Na ile ten stan rzeczy uda się zmienić utworzonemu na bazie Komitetu Badań Naukowych Ministerstwu Nauki i Informatyzacji? Informatyzacja państwa miała być jednym z priorytetowych zadań obecnego rządu. To właśnie dla zaktywizowania działań w tym zakresie i lepszej koordynacji niezbędnych inicjatyw powołano specjalny dział rządowej administracji pod nazwą "informatyzacja". Z faktem tym wiązano dwa lata temu wiele nadziei i oczekiwań.

Efekty dotychczasowych działań nie są jednak zbyt zadowalające. Wciąż nie rozstrzygnięta jest fundamentalna dla sprawnego funkcjonowania administracji sprawa standardów wymiany informacji i rejestrów państwowych. Trudno uznać za sukces powołanie do życia Polskiej Biblioteki Internetowej czy współudział w realizacji projektu Wrota Małopolski, gdy nadal jest nie rozwiązany podstawowy problem braku powszechnego, taniego dostępu do Internetu. Nie wspominając o tym, że wciąż jeszcze są w naszym kraju miejsca, gdzie trudno o zainstalowanie zwykłego, stacjonarnego telefonu.

Według danych Biura Statystycznego Unii Europejskiej EUROSTAT infrastruktura teleinformatyczna w Polsce pozostawia wiele do życzenia. Z opublikowanego w połowie ub.r. raportu na temat wykorzystania komputerów, Internetu i telefonów komórkowych w krajach kandydujących wynika, że mimo tendencji wzrostowej, nie jesteśmy w stanie nadrobić dystansu wobec wyprzedzających nas w statystykach Czechów i Węgrów. Po prostu w krajach tych również stale przybywa użytkowników najnowszych technik informacyjnych. Daleko nam jeszcze do średniej unijnej. W krajach członkowskich było w ub.r. średnio po 32 internautów na 100 mieszkańców, a u nas tylko niecałych 10. Na Węgrzech - prawie 15, w Czechach - 14. Użytkowników telefonów komórkowych było w Unii 73 na stu mieszkańców, w Czechach - 69, na Węgrzech - 50, a w Polsce - 36.

Przedstawiciele resortu informatyzacji przygotowali projekt Strategii informatyzacji Rzeczypospolitej Polskiej - ePolska. Składa się na nią dwanaście priorytetowych zadań, których realizacja ma sprzyjać rozwojowi zastosowań teleinformatyki w życiu społecznym i gospodarce naszego kraju. Za najważniejsze spośród nich uznano: zapewnienie powszechnego, szerokopasmowego dostępu do Internetu w szkołach, rozwój polskich treści w sieci, umożliwienie powszechnej edukacji informatycznej oraz stworzenie platformy elektronicznego rządu Wrota Polski.


TOP 200