Wyznania speca od bezpieczeństwa w kasynach

Jeff Jonas stworzył systemy ochrony, używane w połowie kasyn na świecie. Zna od podszewki przemysł hazardowy w Las Vegas. Jako właściciel firmy Systems Research & Development (SRD) Jonas pomagał w zabezpieczaniu domów gry, zanim jego firma nie została kupiona w 2005 r. przez IBM.

Jeff Jonas

Jeff Jonas

Big Blue zainteresował system NORA (Non-Obvious Relationship Awareness) - technologia, która ujawnia relacje wykorzystywane w oszustwach - takie jak związki między krupierami i graczami. Jonas, obecnie szacowny inżynier i szef grupy badawczej Entity Analytic Solutions w IBM, nadal działa w Las Vegas, ale poświęca się raczej zastosowaniu swojej technologii w bezpieczeństwie narodowym i bankowości.

Kiedy w 1990 r. przybył do Las Vegas, Jeff Jonas spotkał człowieka, którego zajęciem było oszukiwanie kasyn. Człowiek ten pokazał cały swój ekwipunek, wszystkie te przebrania, okulary, sztuczne wąsy i mówił o rzeczach, o których Jonas nie miał wcześniej zielonego pojęcia. Przez następne 15 lat Jonas wdrażał pionierskie rozwiązania rozpoznawania twarzy i inne technologie ochrony w tak znanych kasynach, jak Bellagio, Treasure Island czy Beau Rivage w Mississippi. "Dzisiaj prawdopodobnie połowa kasyn na świecie używa czegoś, co przeszło przez moje ręce" - chwali się Jonas.

Może się wydawać, że Las Vegas kładzie ogromny nacisk na najbardziej wyrafinowaną technologicznie ochronę, jednak zdaniem Jonasa bywa z tym rożnie. - "Nie chcą wydawać za dużo pieniędzy na zabezpieczenia i monitoring. Raban robi się dopiero, gdy naprawdę, ale to naprawdę oszukujesz. Takie kasyno jak Bellagio ma około 2000 kamer podłączonych do 50 monitorów i jest tylko kilka osób, którzy na żywo obserwują obraz." Ale zgromadzona informacja służy przede wszystkim do analizy w momencie, kiedy kasyno odnotowuje graczy wygrywających wyjątkowo duże sumy pieniędzy.

Zdarzyło się raz, że krupier (który potem twierdził, że jego rodzina była zastraszana) pomógł graczom zgarnąć 250 000 USD przy stoliku blackjacka, posługując się odpowiednio ułożonymi kartami, które zostały mu przekazane przez jednego z graczy. "Ochrona nie odkryła tego w tym momencie" - mówi Jonas - "większość kasyn używa nagrań wideo do analizy śledczej. Kiedy stolik traci ćwierć miliona, puszczają nagranie wolno, klatka po klatce i to jest chwila, by wykonać kilka telefonów. W dawnych czasach, rozwiązywano to strzałem w kolano, ale to były dawne czasy."

Policzyć karty i pieniądze

Liczenie kart (card counting) w blackjacka to najprościej mówiąc wnikliwa analiza kart, które zeszły i które są jeszcze w talii, na tej podstawie ocena prawdopodobieństwa wygranej oraz dokonywanie zakładów. Choć teoretycznie liczenie kart nie jest nielegalne, to dobry card-counter w blackjacka zyskuje statystyczną przewagę nad kasynem i jeśli zapadnie decyzja, że wygrywa zbyt dużo pieniędzy, to będzie odeskortowany za drzwi. Ale by to się zdarzyło, card-counters musza być rzeczywiście dobrzy w swym fachu. Bo jedną pomyłką może stracić całą wygraną. Zdarza się, że gracze liczący karty mogą nadal grać, jeśli nie są tak dobrzy, by wygrywać. Ale nawet dobremu card-counterowi kasyno może pozwolić dalej grać, jeśli towarzyszy "dużej rybie", tracącej duże pieniądze. Jeśli liczący karty wygrywa 20 000 USD, a jego towarzysz traci miliony, card-counter jest traktowany jako koszt uzyskania przychodu.

Legendarna grupa liczących karty studentów z MIT (Massachusetts Institute of Technology) zarobiła w Vegas miliony i doczekała się o sobie książki i filmu. Tym co decydowało o przewadze zespołu z MIT, był podział graczy na role. Niektórzy z nich liczyli karty, robiąc niewielkie zakłady. Inni grali "duże ryby", robiąc wysokie zakłady, kiedy karty w talii temu sprzyjały. Bo łatwo jest w Vegas namierzyć card-countera działającego solo - jego zachowanie odpowiada wzorcowi - dużo małych zakładów poprzedzających kilka dużych. Zespół z MIT działał dłużej, bo ich zachowanie do tego nie pasowało.

Żeby los nie był ślepy

Jest wiele metod, za pomocą których gracze próbują "pomóc" szczęściu. Jonas miał do czynienia z wieloma, mniej lub bardziej nielegalnymi. Bogaty zbiór zdjęć i nagrań wideo dokumentuje to. Daje kilka przykładów:

* Cudowny banknot 100-dolarowy: grupa graczy wyniosła z kasyna 1,2 mln USD w dwa tygodnie, kiedy odkryli, że nowy banknot 100-dolarowy włożony do określonego typu "jednorękiego bandyty" po naciśnięciu w odpowiednim momencie guzika daje kredyt 100 USD, a maszyna oddaje 100 dolarów z powrotem.

* Przykrywka z żetonów (chip cup): wygląda jak stos żetonów 5-dolarowych, ale jest w środku wydrążony. Uczestniczący w oszustwie krupier może wypełnić go żetonami po 100 USD i razem z umówionym graczem nieźle się obłowić.

* Z rękawa: gracz ukrywa kartę w dłoni i wymienia ja z sąsiadem, by mieć lepszy układ w blackjacka. To oczywiście dość prymitywna sztuczka, ale niemal niewykrywalna, jeśli jest dobrze wykonywana.

* Specjalny kod: programista, który pracował przy grze wideo w pokera przemycił do niej swój kod, który dawał mu automatycznie królewskiego pokera (najwyższy układ w grze - strit od asa, karty w tym samym kolorze), gdy podczas siedmiu czy ośmiu rozdań zastosował określoną sekwencję zakładów.

* Kamerzysta: Jonas pokazał zdjęcia jednego z graczy, którego guziki przy ubraniu w rzeczywistości były kamerami na podczerwień, mogącymi uchwycić wartość kart, gdy przechodziły przez maszynę tasującą. Szczególnie, że jedna z maszyn miała niewielki otwór, który zdradzał każdą kartę, choć gołym okiem nie było tego widać. Kamera IR rejestrowała obraz, wysyłany następnie do samochodu na parkingu. Stamtąd wspólnicy mogli powiadomić oszusta w kasynie, jaka karta jest następna. Bo bardzo sprytnie jest dobierać do siedemnastu w blackjacka, jeśli jest się pewnym, że następna karta to czwórka.

Kasyno się broni

Zasada prosperity kasyna opiera się na rachunku prawdopodobieństwa. Ale jeśli gracz użyje rachunku prawdopodobieństwa tak, by działał na jego korzyść, może zostać wyproszony z kasyna. Co dzieje się jednak, gdy według wszelkiego rachunku gracz jest na straconej pozycji, a mimo to wygra masę pieniędzy? Kasyno zrobi wszystko, żeby wrócił.

Jonas daje tego przykład - wymagał on użycia prywatnego odrzutowca. - "W pewnym kasynie jeden z ich największych graczy jest do przodu 18 milionów. Ta strata pojawi się w kwartalnym bilansie kasyna. Kasyno wysyła więc swój samolot do miasta, w którym mieszka ten gracz i stawia przed jego domem wynajętą limuzynę - tak na wszelki wypadek, gdyby naszła go ochota na grę. No i ochota go w końcu nachodzi, wraca do gry i przegrywa jakieś 22 miliony."

"Z powodów podatkowych kasyna muszą rejestrować graczy, których wygrane przekraczają pewne pułapy, takie jak 2500 i 10 000 USD" - twierdzi Jonas. - "Jeśli wpadniesz i nie powiesz jak się nazywasz, pograsz przy jednym stoliku, potem innym, potem przeniesiesz się w zupełnie inny rejon kasyna, następnie pójdziesz do swojego pokoju, przebierzesz się i wrócisz do gry - oni mają obowiązek mieć cię pod kontrolą przez ten cały czas."

Wszędzie są czujniki. "Każdy hotel z kasynem ma dziesiątki tysięcy czujników, każdy zamek w drzwiach, każda maszyna do gry, bankomaty, terminale POS..." - twierdzi Jonas. - "Może tam być więcej czujników na metr kwadratowy niż na okręcie wojennym."

Kasyno musi liczyć się z prawnym i finansowym ryzykiem, kiedy pozwala grać niewłaściwym ludziom. Osoby z uzależnieniem od hazardu mogą same zażądać umieszczenia na czarnej liście i - gdy potem pozwoli im się grać - będą chciały pozwać kasyno do sądu. Dodatkowa lista prowadzona przez Nevada Gaming Commission zawiera kilkudziesięciu przestępców, którzy oszukali kasyna i mają do nich zakaz wstępu. "Jeśli kasyno zostanie przyłapane na dopuszczeniu ich do gry, może liczyć się z utratą licencji lub pokaźną grzywną, bez względu jak bardzo starali się namierzyć tych ludzi."

Zadanie robi się znacznie trudniejsze, gdy przestępcy zaczynają werbować do współpracy osoby, których w kasynie nie znają, lub "grube ryby", które straciły w kasynie i dlatego nie będą podejrzewane o oszukiwanie. "Często oszuści posługują się fałszywymi tożsamościami. Kiedy w końcu zorientujesz się, kim są, zaczynają szkolić ludzi, których nigdy nie widziałeś. Po takim treningu, kiedy pierwszy raz odwiedzają kasyno, są prawdziwymi profesjonalistami w oszukiwaniu." - twierdzi Jonas.

Ponad dziesięć lat temu Jonas stworzył dla kasyn system wykorzystujący technologię rozpoznawania twarzy. Umożliwiał szybkie porównywanie podejrzanych graczy ze zdjęciami z kartotek i identyfikowanie oszustów.

Ale pomimo całej technologii i uzbrojonych ochroniarzy, kiedy dochodzi do najbardziej zuchwałych przestępstw, pozostaje tylko obserwować i nic nie robić. "Mieliśmy uzbrojonych napastników, którzy wpadli z bronią i zabrali pieniądze" - przypomina sobie Jonas. - "Ale kiedy dzieje się coś takiego, to monitoring wcale nie wzywa ochrony. Wstrzymuje ją, bo nie chce żadnej strzelaniny. Jeśli coś takiego się zdarzy, uzbrojonym napastnikom otwiera się drzwi i życzy miłego dnia."

Gdy córka jednego z najbardziej znanych twórców kasyn, Steve'a Wynna została porwana w 1993 r., to nie wezwano najpierw FBI. Wynn zapłacił ponad milion dolarów za jej wypuszczenie. Ale porywacze zostali ostatecznie złapani, bo w ogóle się nie kryli z wydawaniem masy pieniędzy. "W ten sposób łapie się przestępców" - przekonuje Jonas. - "To z reguły idioci".

Opracował: Tomek Janoś na podstawie materiałów Network World (IDG USA)


TOP 200