Wysiłek rozmowy

Z doktorem Włodzimierzem Głodowskim z Instytutu Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego rozmawia Andrzej Gontarz.

Z doktorem Włodzimierzem Głodowskim z Instytutu Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego rozmawia Andrzej Gontarz.

Wysiłek rozmowy

Dr Włodzimierz Głodowski z Instytutu Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego

Czy Polacy komunikują się ze sobą w inny sposób niż inne narodowości? Czy to prawda, że bardziej lubimy mówić niż słuchać?

Większość ludzi woli mówić niż słuchać. Nic nie jest tak ciekawe i fascynujące, jak własne poglądy i przemyślenia.

Istnieją pewne uniwersalne i powszechne cechy komunikacji interpersonalnej. Wynikają one z reguł percepcji. Obliczono, że przeciętne tempo mówienia dla języka angielskiego wynosi 120-150 słów na minutę. Umysł ludzki jest w stanie dekodować słowa 5 razy szybciej. Ta dysproporcja, charakterystyczna dla wszystkich języków, powoduje, że słuchanie może szybko prowadzić do znudzenia. Dlatego mówienie absorbuje bardziej niż słuchanie. Zdolność słuchania jest ograniczona - średnio po dwudziestu minutach spada poziom percepcji.

Dlatego tak ważna jest umiejętność przyciągania uwagi słuchaczy, np. przez opowiedziany w odpowiednim momencie dowcip.

Mówca powinien co jakiś czas dać słuchaczom możliwość zebrania energii do dalszego słuchania.

Można wyróżnić trzy poziomy słuchania: słyszenie, słuchanie wybiórcze, czyli zwracanie uwagi na fragmenty wypowiedzi, oraz słuchanie myślące, polegające na nadążaniu myślami za wypowiedzią, prowadzeniu bezgłośnego dialogu z mówcą, dokonywaniu krytycznej analizy słuchanego tekstu i zapamiętywaniu wybranych elementów.

Od czego zależy stopień zainteresowania wypowiedziami innych osób?

Poziom słuchania zależy przede wszystkim od motywacji słuchacza. W dalszej kolejności znaczenie mają takie czynniki, jak stopień atrakcyjności mówcy, zmęczenie słuchacza, dynamika wypowiedzi, stopień zbieżności wygłaszanych tez z naszymi osobistymi doświadczeniami itp. Najlepsze efekty daje połączenie wartości informacyjnej z wartością rozrywkową. Olbrzymia popularność telewizji jest efektem stosowania w prezentowanych programach właśnie takiego zabiegu.

Czy umiejętność uważnego słuchania zależy też od miejsca zajmowanego w strukturze społecznej?

Tak, ale linie podziału nie przebiegają między nacjami, lecz różnymi grupami społecznymi. Tutaj występują duże różnice między ludźmi wykształconymi a niewykształconymi, między tymi, którzy potrafią prowadzić dialog, oraz pozostałymi, którzy nie zostali tego nauczeni. Prowadzenie rozmowy wymaga partnerstwa - tyle samo mówię, co słucham. W Polsce daje się zauważyć niechęć do słuchania racji partnerów, do partnerskiego uczestniczenia w dialogu.

Skąd się to bierze?

Przykład idzie z góry. Nasi politycy wolą zdecydowanie mówić niż słuchać. Nie widzą potrzeby zapoznania się z argumentacją interlokutora, uważają, że inni uczestnicy dyskusji i tak nie mają nic ciekawego do powiedzenia. Rozumują w sposób następujący: ważne jest tylko to, co ja mam do powiedzenia, reszta się nie liczy.

Nawet nie mamy świadomości, w jakim stopniu politycy kształtują nasze obyczaje. Odbywa się to poprzez media, głównie telewizję. Sytuacja taka nie służy kształtowaniu postaw sprzyjających dialogowi, wypacza wzorce komunikacji społecznej.

Szkoła nie uczy umiejętności prowadzenia dyskusji?

Poziom edukacji i stan wykształcenia mają bardzo duże znaczenie. Nie mniejszą rolę odgrywają także rodzina, najbliższe otoczenie, środowisko pracy.

Słuchanie nie zdarza się samo przez się, wymaga treningu i przygotowania. Jest ciężką, wyczerpującą pracą. To my sami musimy sprawić, byśmy byli w stanie słuchać. My sami musimy ćwiczyć się w umiejętności uczestniczenia w dialogu. Istnieją różne style i modele uczestniczenia w dyskusji - krytyczny, empatyczny, rozumiejący itd. Wszystkiego trzeba się nauczyć, trzeba mieć okazję zapoznania się z różnymi sposobami uczestniczenia w dialogu, żeby później można było świadomie z nich korzystać.

W zakresie edukacji pozostaje wiele do zrobienia. Młodzi ludzie mają ograniczoną zdolność wypowiedzi, dysponują małym zasobem słownictwa. W dużym stopniu jest to wpływ mediów. Przyczynia się do tego też Internet, w którym obowiązuje skrótowość wypowiedzi, nie dba się o formę wysyłanych informacji. Pokolenia wychowane na przekazie drukowanym myślały werbalnie, linearnie. Dzisiejsza młodzież ma większą zdolność do ekspresji obrazowej, jej świadomość bowiem kształtują media audiowizualne.

Odchodzi w przeszłość rola inteligencji, która kształtowała styl i sposób prowadzenia dyskusji. Jej miejsce zajmują intelektualiści do wynajęcia, którzy nie mają już żadnej misji do spełnienia. Ich zadaniem jest uzasadnienie lub skomentowanie konkretnych zdarzeń, wyborów, decyzji. Oni nie dyskutują z sobą, każdy z nich przedstawia określony punkt widzenia w danej sprawie.

Dawniej dużą siłę oddziaływania miały telewizyjne programy publicystyczne i kulturalne. Dzisiaj styl i język wypowiedzi wśród społeczeństwa kształtują programy typu Big Brother. Media, a zwłaszcza telewizja, mają zdolność nadawania wysokiej rangi często pokazywanym ludziom i sprawom. Z tego powodu wzorem do naśladowania staje się nagle ktoś, kto nie reprezentuje sobą niczego poza tym, że nie został "nominowany" przez podobnych sobie uczestników programu.

Albo politycy, którzy znajdując się przed kamerami myślą przede wszystkim o schlebianiu swojemu elektoratowi.

Wśród polityków nie ma wymiany myśli. Chodzi głównie o maksymalne wykorzystanie czasu i możliwości do przedstawienia swojego stanowiska i zaprezentowania racji. Żeby prowadzić dialog, trzeba dać partnerowi czas na przyswojenie myśli. Bez tego nie ma żadnej sensownej dyskusji. Politykom chodzi jednak głównie o własną prezentację. Stąd często wypowiedzi są oderwane od siebie, nie powiązane merytorycznie. To prowadzi do szumu informacyjnego i semantycznego, mało zrozumiałego dla odbiorców.

Czy zaufanie do dialogu nie zostało podważone również przez brak efektów zapowiadanych działań?

Wśród Polaków można zaobserwować objawy zniecierpliwienia społecznego. Słuchanie wymaga czasu, skupienia, spokoju. Trudno to osiągnąć, gdy prawie każde pokolenie ma teraz poczucie straconego czasu. Wszyscy chcemy nadrobić albo osiągnąć to, do czego inni dochodzili latami. To nie sprzyja rozmowie i wymianie opinii.


TOP 200