Walka o informacje

Z gen. bryg. dr inż. Wojciechem Wojciechowskim, Szefem Zarządu Wojsk Łączności i Informatyki Sztabu Generalnego WP, rozmawia Sławomir Kosieliński.

Z gen. bryg. dr inż. Wojciechem Wojciechowskim, Szefem Zarządu Wojsk Łączności i Informatyki Sztabu Generalnego WP, rozmawia Sławomir Kosieliński.

Jaki problem jest najważniejszy w strategii obronnej różnych państw?

Jak zdobyć szybko i bezpiecznie potrzebne informacje o potencjalnym przeciwniku. Nie można bowiem prowadzić współczesnej wojny bez informacji, która zasila wszystkie systemy wspomagania dowodzenia. Wiąże się to ze zmianą sposobu myślenia dowódców różnych szczebli, aby potrafili wykorzystać nowe technologie w procesie dowodzenia. Składają się nań trzy fazy: zbierania, przetwarzania i przekazywania informacji oraz kontroli, które są idealne do zautomatyzowania.

Czy mógłby Pan porównać wydatki na łączność i informatykę z kosztami zakupu sprzętu bojowego?

Nie można tego od siebie oddzielać. W nowoczesnym wozie dowodzenia są zainstalowane systemy teleinformatyczne, których koszt jest zbliżony do ceny samego pojazdu. Tak samo jest na okręcie wojennym - cena systemu dowodzenia równa się cenie produkcji okrętu.

Czy współczesną wojnę można wygrać, wykorzystując sprzęt przestarzały konstrukcyjnie, lecz będąc wyposażonym w nowoczesne środki łączności i systemy wspomagania dowodzenia?

To temat dyskusyjny. Nie ma armii na świecie, która miałaby zupełnie nowoczesny sprzęt. Przecież jeśli kupujemy system łączności lub uzbrojenie, to trzeba je eksploatować przez najbliższych kilkanaście lat. Nie stać nas na ciągłe zmiany. Sprawę komplikuje nieustanny rozwój techniki komputerowej, z powodu którego nowo kupiony sprzęt szybko się starzeje. Gdy przyjrzymy się toczącym się na świecie walkom, widzimy, że nie zawsze przeciwnikiem partyzanta z „kałaszem” i starym działkiem przeciwlotniczym jest amerykański „cyberwojownik”. Notabene wychodzi on z takiej walki poszkodowany, bo z reguły jest przygotowany do walki z żołnierzem o pewnym potencjale technologicznym, a nie bosonogim mieszkańcem dżungli. Nie zawsze technologia wygrywa! Na nic się jednak zda sprawny system dowodzenia, jeśli żołnierze będą źle wyszkoleni, czołgi będą wysłużone, a samoloty zostały wyposażone w rakiety o mniejszym zasięgu niż przeciwnika…

Czemu będzie służył powstający w Dowództwie Wojsk Lądowych system wspomagania dowodzenia?

Ma on obrazować sytuację na polu walki. Zwracamy szczególną uwagę na wymianę informacji między tym systemem a systemami Wojsk Lądowej Obrony Powietrznej i Marynarki Wojennej, który będzie miał także moduł prognozowania sytuacji na podstawie danych o wydarzeniach w kraju i za granicą.

Czy budowie systemu będzie towarzyszyła modernizacja wojskowej łączności?

To są działanie niezależne. Wojskowa łączność opiera się na łączach dzierżawionych przede wszystkim od Telekomunikacji Polskiej SA, a także od innych operatorów, np. Telbanku. Rozpoczęliśmy rozmowy o współpracy z Telenergo i innymi operatorami. Dlatego na razie jesteśmy zdani na TP SA. Gdy TP SA modernizuje swoje łącza, my staramy się natychmiast z nich skorzystać.

Wielu oficerów–informatyków odchodzi z wojska i szuka szczęścia w cywilnych firmach. Czy w ten sposób nie obniża się potencjał armii?

Może inaczej. Informatycy są dobrze opłacani na całym świecie. Gdziekolwiek o tym rozmawiałem, pewien procent oficerów–informatyków (większy niż innych specjalności) decyduje się z różnych przyczyn pożegnać z wojskiem. Lecz w przeciwieństwie do naszych, z reguły podejmują pracę w firmach obsługujących wojsko czy też uczestniczących w projektach informatycznych o charakterze militarnym. Może za kilka lat będą na naszym rynku firmy, które przejmą odchodzących z wojska informatyków i wtedy armia przełamie barierę przed współpracą z instytucjami cywilnymi?

Zapewne nie ma takich barier, jeśli chodzi o kupowanie sprzętu czy oprogramowania komputerowego. Lecz bariera istnieje w samych firmach cywilnych, ponieważ nie są one w stanie przewidzieć, czym może być zainteresowany wojskowy kontrahent. Panie Generale, może by utworzyć listę rekomendacji produktów informatycznych?

Planujemy coś takiego zrobić, wykorzystując doświadczenia amerykańskie i niemieckie. Postawimy tam na pewno warunek dla dostawców: sprzęt i oprogramowanie muszą być zgodne z normami NATO. Może się więc zdarzyć, że przestaniemy kupować sprzęt u tych producentów, którzy nie będą w stanie przestrzegać norm. Dotyczy to zwłaszcza firm komputerowych, składających sprzęt z części. Zgadzam się z poglądem, że w tej chwili zasady jego zakupu przez wojsko mogą być niejasne. Biuletyn z wykazem sprzętu będzie więc doskonałą metodą do uporządkowania tej sprawy.