Sygnał z ratusza

Z dr. Marcinem Szpakiem, zastępcą Prezydenta Miasta Gdańska, rozmawia Sławomir Kosieliński.

Z dr. Marcinem Szpakiem, zastępcą Prezydenta Miasta Gdańska, rozmawia Sławomir Kosieliński.

Czy władza lokalna powinna inwestować w infrastrukturę szerokopasmową?

Tak, jeżeli ta nie jest wystarczająca. Jednakże gdy na rynku istnieje infrastruktura, która jest znakomicie rozwinięta, działają prawa wolnego rynku, ceny są dostępne dla przeciętnego mieszkańca, zaś usługa jest powszechnie dostępna, nie ma sensu, żeby podmioty publiczne w ogóle dotykały kwestii związanych z budową infrastruktury. Natomiast w sytuacji kiedy jest pewna nierównowaga, czy niezaspokojony popyt, który skutkuje obniżoną dostępnością z jednej strony, zaś z drugiej poziomem cen, który dla dużej grupy mieszkańców jest zbyt wysoki, to tutaj rzeczywiście interwencja ze strony podmiotów publicznych jest jak najbardziej wskazana.

Interwencja nie oznacza angażowania się w budowanie wielkich sieci, bo to jest kontrowersyjne. Wcale nie jestem przekonany do tego, że właśnie samorządy powinny inwestować ogromne pieniądze w twardą infrastrukturę dostępową. Bardziej chodzi tutaj o wywarcie pewnej presji na rynek, czy wręcz stworzenie możliwości rozwoju takich sieci i stymulowanie tego typu inicjatyw, żeby powstawały one jak najszybciej i w jak najszerszym zakresie. Jeżeli to się da zrobić bez angażowania publicznych pieniędzy - tym lepiej.

W Gdańsku biznes powinien sobie z tym poradzić, ale jednak decydują się Państwo na interwencję w projekcie Wireless City Gdańsk.

Marcin Szpak

Marcin Szpak

Ten projekt, który wiąże się z infrastrukturą bezprzewodową, ma troszeczkę inną optykę. Nie mówimy o gigantycznych nakładach inwestycyjnych, ponieważ de facto inwestycje w infrastrukturę dostępową nie są liczone w milionach, tylko co najwyżej w setkach tysięcy złotych, jeżeli chodzi o zbudowanie infrastruktury, która zapewni komunikację bezprzewodową szerokopasmową o standardzie WiMAX na terenie całego miasta Gdańska. Zatem zaangażowanie środków jest stosunkowo niewielkie w stosunku do efektów, które można uzyskać. Cały model organizacyjny i biznesowy naszego projektu budujemy na założeniu, iż projekt ten ma zapracować na siebie obsługując miasto, jednostki miejskie i jednostki powiązane z miastem. I do tego wystarczy technologia WiMAX. Powstanie zatem sieć administracji publicznej, w oparciu o którą można budować całą gamę usług dodanych związanych z użytecznością publiczną, np. systemy monitoringu, systemy zarządzania kryzysowego i monitoringu wizyjnego, mobilny dostęp do wszelkich baz danych straży miejskiej czy też policji. A na dodatek zaczniemy wykorzystywać telefonię IP.

Czy w takim razie z bezprzewodowego miejskiego Internetu będą mogli korzystać mieszkańcy i turyści?

Jeżeli będzie taka potrzeba rynkowa i miejsce na rynku na tego typu działalność, to pewnie tak. Ale to nie jest trzon modelu organizacyjno-biznesowego, który przyjęliśmy. Inaczej wchodzimy w bezpośrednie zwarcie z operatorami, którzy działają na tym rynku, są mocniejsi kapitałowo, mają większą wiedzę na ten temat niż my. My tego nie chcemy. Niech ogłoszenie o tym, że interesujemy się danym obszarem, spowoduje powstanie lepszej komercyjnej oferty dla mieszkańców Gdańska!

Ile szkół miejskich, samorządowych nie ma jeszcze dostępu do Internetu?

Wszystkie jednostki edukacyjne mają dostęp do Internetu. Ale nie wszystkie mają dostęp szerokopasmowy z gwarantowaną szybkością i jakością. Każdy z dyrektorów szkół na własną rękę pozyskuje połączenie z Internetem, co powoduje wyższe koszty i stwarza ryzyko niezagwarantowania odpowiedniego standardu usługi. W tym momencie wchodząc z technologią WiMAX i wprowadzając ten rodzaj komunikacji czy dostępu do Internetu dla szkół, mamy tam od razu 250 klientów. Do tego można doliczyć inne jednostki miejskie. Powoduje to, że przy tej zupełnie elementarnej usłudze związanej z dostępem do Internetu mamy kilkuset klientów w skali miasta, o których nie musimy zabiegać konkurując na rynku, bo to są nasze własne jednostki, które możemy przyłączyć w ramach jednej umowy i jednego pakietu.

Kto powinien nadzorować działanie takiej sieci?

Myślimy o tym, żeby tego typu działalność powierzyć jednej z jednostek miejskich, najprawdopodobniej będzie to Gdańska Fundacja Przedsiębiorczości. Jest to w stu procentach miejska jednostka.

Ależ przecież można pójść jeszcze dalej! Miasto inwestuje w sieć WiMAX na własne potrzeby. Zatem niech ogłosi przetarg na operatora. To byłoby dopiero rynkowe rozwiązanie.

Pewnie gdyby był rynek, to zrobilibyśmy przetarg na dostarczenie usługi. Ale dzisiaj nie ma ani rynku, ani standardu usługi, więc nie możemy na to zrobić przetargu. Natomiast czujemy potencjał, który drzemie w tej technologii i jesteśmy gotowi troszeczkę zaryzykować, żeby być liderem w tej dziedzinie, jednym z pierwszych miast na świecie, które w szerokim zakresie będzie stosowało ten standard komunikacji.

Technologie to koszta. Technologie będą się zmieniały i co wtedy?

My tego nie robimy sami. W tej chwili działamy w konsorcjum z trzema podmiotami: Politechniką Gdańską, i firmą Millcom Systems, lokalną firmą informatyczną. To unikalna konstelacja partnerów. Mamy wiodącego producenta mikroprocesorów, w szczególności specjalizującego się w komunikacji bezprzewodowej i to nie na etapie produkcji, tylko projektowania czy budowania pewnych standardów, jeżeli chodzi o komunikację. Z drugiej strony mamy Politechnikę. Czyli znakomite powiązanie części naukowej z częścią badawczą, rozwojową i kwestią stworzenia zupełnie nowych programów badawczych, które są ofertą dla Politechniki Gdańskiej, co wzmacnia zdecydowanie pozycję Politechniki na mapie światowej jako partnera jednego z wiodących producentów tego typu urządzeń. To jest wątek, którego nie można bagatelizować. Udział tak renomowanych markowych partnerów daje nam możliwość, na preferencyjnych zasadach, korzystania z różnych programów realizowanych przez korporacje. My de facto na chwilę obecną nie angażujemy zbyt dużych pieniędzy, poza oczywiście zaangażowaniem organizacyjnym i pewnym wsparciem.

W dużej mierze do tej pory opieramy się na wiedzy, doświadczeniu, know-how, a w końcu i sprzęcie naszych partnerów, tych, którzy dzisiaj na tym nie zarabiają. Oni oczywiście na tym zyskują w inny sposób, bo dla firm typu Intel Technology nie jest ważny doraźny zysk ze sprzedaży jednej czy dwóch stacji bazowych, do których oni dostarczyli , tylko znacznie istotniejsza jest promocja pewnej idei - bezprzewodowości. Jeżeli będzie więcej użytkowników bezprzewodowych, to Intel sprzeda więcej komputerów z procesorem Centrino czy modułów do tej komunikacji. To pełna zbieżność interesów.

My jesteśmy zainteresowani tym, aby jak najwięcej osób korzystało z komputerów i było przystosowanych do pracy w technologiach bezprzewodowych, jesteśmy gotowi inwestować w wykorzystanie tej technologii w różnych usługach miejskich i to wszystko znakomicie się składa.

Nie inwestujemy gigantycznych pieniędzy w to przedsięwzięcie. Mamy bardzo duże zainteresowanie ze strony różnego rodzaju sponsorów biznesowych. Tutaj jest klasyczna sytuacja "win-win" dla wszystkich. Wszyscy korzystają z tego efektu synergicznego. Dodatkowo niebagatelny jest aspekt promocji czy budowy wizerunku Gdańska jako miasta otwartego na nowe technologie, które odważnie i śmiało podchodzi do wdrażania u siebie najnowszych światowych technologii.