Świadome wybory czyli miej odwagę wyjść z technologicznej bańki

XXI wiek to jeden z tych rozdziałów historii ludzkości, w którym zdobycze technologiczne wywierają przeogromny wpływ na społeczeństwa. Czy zachwyt nad nowymi technologiami powinien łączyć się z refleksją i analizą potencjalnych zagrożeń? Czy jesteśmy zdolni do podejmowania świadomych wyborów technologicznych? Jak budować zaufanie w świecie baniek? O tym między innymi rozmawiamy z Natalią Hatalską, CEO i założycielką infuture.institute, ekspertką w dziedzinie analizy i prognozowania trendów.

fot. Renata Dąbrowska

Grzegorz Stech: Odnoszę ostatnio wrażenie, być może mylne, że w technologii nie ma dziś przełomu. Pojawiają się kolejne wersje czegoś, z wyższą numeracją. Gdzie my dziś jesteśmy według Ciebie? Toczymy się, robimy wielkie skoki? A jeśli tak, to kto za tym stoi?

Natalia Hatalska: Ależ dzieje się bardzo dużo! Być może nawet za dużo i za szybko. A kto za tym stoi? Nauka, która wyprzedza biznes co najmniej o kilka lat. Oczywiście, zadajemy sobie pytanie - ale jak wyprzedza, skoro to przecież biznesy są innowacyjne, wciąż powstają nowe startupy, które często robią rzeczy wielkie. Jednak, jeśli się zastanowimy głębiej, to tak naprawdę biznes monetyzuje to, co powstało w świecie naukowym. Tak było chociażby z internetem, technologią wymyśloną przez jednostkę badawczą agencji rządowej Stanów Zjednoczonych, a następnie skomercjalizowaną i zmonetyzowaną. Kiedy naukowcy pracują nad przełomowymi rozwiązaniami, zazwyczaj nie myślą o ich monetyzacji. Ich „kręci” sama nauka. Żeby jednak technologie, które tak naprawdę są praktycznym zastosowaniem osiągnięć naukowych, mogły zostać upowszechnione w społeczeństwie, muszą osiągnąć pewną dojrzałość. Nad sztuczną inteligencją naukowcy pracują od lat 60-tych ubiegłego wieku, można by więc powiedzieć – przecież to nie jest wcale nowa technologia. A jednak to, co się dziś dzieje w społeczeństwie i w biznesie na bazie sztucznej inteligencji, jest prawdziwą rewolucją i ja mam poczucie uczestniczenia w tej rewolucji. Uruchomienie generatywnej sztucznej inteligencji w postaci ChatGPT i innych tego typu rozwiązań zmienia nasz sposób funkcjonowania.

Zobacz również:

  • 5G - rozwój jeszcze przed nami, 6G - tuż tuż, za rogiem
  • Pierwsze firmy z finansowaniem NATO Innovation Fund
  • Nowe możliwości z AI od Snowflake i NVIDIA

Czyli technologia przyspieszyła?

Być może nawet nie jesteśmy w stanie za nią nadążyć. Czytałam ostatnio artykuł, który mówił o tym, że liczba treści generowanych przez sztuczną inteligencję rośnie w takim tempie, że grozi nam załamanie się modeli opartych o sztuczną inteligencję. Wszystko przyspiesza. W 1999 roku wystartował Netflix, który potrzebował 3,5 lat by pozyskać pierwszy milion użytkowników. W listopadzie 2022 roku ChatGPT potrzebował na pozyskanie pierwszego miliona 5 dni, w zeszłym roku Meta wprowadzając jedną z usług społecznościowych potrzebowała na osiągnięcie miliona jedną godzinę.

I wrócę do pierwszej myśli – u podstaw tych zmian stoi nauka. Technologia jest natomiast jej praktycznym wykorzystaniem. A na końcu jesteśmy my, społeczeństwo, jako beneficjenci.

Pytanie tylko czy i jak potrafimy być beneficjentami.

Czerpiemy korzyści, choćby ze wspomnianego internetu, który – jeszcze raz podkreślę, został wymyślony przez jednostkę naukową. Problem jest inny. Komercjalizacja nauki powoduje też wypuszczanie produktów, które albo nie są dla nas dobre, albo my niekoniecznie z nich umiemy dobrze korzystać. Na przykład algorytmy w mediach społecznościowych – założenia były świetne, algorytmy miały nam pomóc opanować ogromną ilość treści i uprościć nam życie. Finalnie – zostaliśmy zamknięci w bańkach informacyjnych, karmieni spersonalizowanymi newsami, muzyką, filmami.

Coraz silniejszy jest też trend, który my określamy jako antynauka – chodzi tu o podważanie autorytetów, szerzą się teorie spiskowe. W pewnym sensie tracimy zaufanie do nauki, ponieważ zaczynają zawłaszczać ją spółki technologiczne. Istotą nauki jest to, że jest ona otwarta, dostępna dla wszystkich. Że można na niej budować wartość i może to robić wielu naukowców jednocześnie, jak choćby w czasie pandemii Covid-19, gdy naukowcy z całego świata mieli dostęp do otwartych baz i dzięki temu szczepionki mogły powstać szybciej. Drugą ważną rzeczą jest replikowalność nauki. Naukowcy publikują ważne artykuły w magazynach naukowych, wszyscy mają dostęp do tej wiedzy i mogą powtarzać dane doświadczenie, odtwarzać badania, sprawdzać i dobudowywać wiedzę.

I, jak rozumiem, w kontrze do otwartej nauki pojawiają się firmy technologiczne?

Spółki technologiczne, światowi giganci, mają ogromne pieniądze, własne działy R&D. Kiedy wchodzą w naukę, w pewnym sensie zamykają otwarty dostęp do wiedzy. Z jednej strony badania, które publikują, nie są na tyle dokładne, żeby można było je replikować. Z drugiej strony, pojawiają się patenty, właściwie toczą się wojny patentowe, by między innymi uniemożliwić pracę innych nad danym rozwiązaniem. To robi na przykład Amazon, składając miesięcznie kilka tysięcy wniosków o wydanie patentów, by zawłaszczać dany obszar. To samo robi Google, Meta i wielu innych.

Czy to może w jakiś sposób na nas wpływać? Mam na myśli zawłaszczanie coraz większych obszarów przez firmy technologiczne.

Bardzo. Tkwimy w bańkach, pogłębia się polaryzacja, wzrasta poczucie lęku i niepokoju. Rośnie kryzys zaufania, który jest wielopoziomowy i obejmuje firmy, biznes, rządy i naukę.

To takie zapętlenie, ponieważ szczególnie dziś właśnie chcemy wierzyć, że technologia pomoże nam rozwiązać palące kwestie na poziomie globalnym, z drugiej strony wpadamy w jej sieci.

Za rozwiązanie jednych problemów będziemy musieli zapłacić innymi. Technologia jednocześnie rozwiązuje problem i tworzy kolejny. Albo za chwilę, albo w długim terminie. Tak było z internetem, który z założenia miał rozwiązać problem komunikacji i dostępu do informacji i choć to zrobił, to z drugiej strony stworzył całą masę problemów, o których nie mieliśmy pojęcia. Nie byliśmy w stanie przewidzieć kwestii prywatności, inwigilacji, algorytmizacji, baniek informacyjnych, rosnącej polaryzacji.

Może w takim razie – w dobie wszechogarniającej technologii, powinniśmy wyhamować i ocenić na chłodną głowę, co będzie dalej?

To jest w praktyce bardzo trudne. Czy w 2000 roku byliśmy w stanie przewidzieć wszystkie zagrożenia, o których wspomniałam? Nie. Dziś jest podobnie. Oczywiście chcę, żeby to wyglądało inaczej, byśmy mogli przed wdrożeniem technologii analizować ją, oceniając jaki będzie miała wpływ na społeczeństwo. Szczególnie powinno to dotyczyć tych technologii, które tak mocno zmieniają nasze funkcjonowanie. Jak sztuczna inteligencja, która powinna być monitorowana pod kątem ryzyka. A jednak dziś wydatki na taką ocenę ryzyka są tysiące razy mniejsze niż wydatki na rozwój AI.

Jeśli miałabym to oceniać, to określiłabym to rodzajem euforii z brakiem większej refleksji.

Analiza ryzyka i wpływu? To doskonałe założenie, ale obawiam się, że budując biznes na sprzedaży technologii i ogólnie – na technologii, organizacje wcale nie muszą być chętne do analizowania zagrożeń. Bardziej widziałbym tu pole do działania dla instytucji i ekspertów niezależnych, potrafiących stanąć z boku i powiedzieć „stop, czy to jest właściwa droga?”.

Żyjemy w świecie totalnej niepewności, z szybkim tempem zmian. Mamy ogromne ilości danych, a jednocześnie te dane wcale nie powodują, że nasz świat jest bardziej zrozumiały. Chciałam to zmienić, by dane – jak w nauce – przynosiły wartość społeczeństwu. Nasza Mapa Trendów to ciągła analiza dostępnych źródeł, danych ilościowych i jakościowych, które pozwalają nam oszacować pewne zjawiska na poziomie globalnym. Robimy to od 2018 roku, od 7 lat stale rozwijamy to narzędzie. W tym roku mapa składa z 81 trendów, przypisanych do 7 megatrendów, umieszczonych na mapie w 4 perspektywach czasowych: now-new-next-beyond. Perspektywa Beyond to zmiany, które czekają świat za co najmniej 15 lat. Z jednej strony firmy mogą dzięki takiej mapie ustalić, gdzie dziś są, czy nadążają za trendami, z drugiej zaś traktuję mapę jako pewien przewodnik dla społeczeństw, dokąd zmierzamy.

W tym roku na przykład w strefie Beyond znajduje się ogólna sztuczna inteligencja i super sztuczna inteligencja. Ogólna sztuczna inteligencja to ten poziom sztucznej inteligencji, który ma być na poziomie inteligencji człowieka. Super sztuczna inteligencja to jest ten poziom sztucznej inteligencji, który ma przewyższyć inteligencję całej ludzkości. Na razie takich technologii nie ma, ale wszystko wskazuje, że w tym kierunku zmierzamy i to będzie miało gigantyczne konsekwencje dla naszego funkcjonowania jako świata. W strefie czasowej Next, czyli w przedziale 5-15 lat mamy na przykład zidentyfikowany cały obszar związany z rewolucją neurotechnologiczną, gdzie odpowiednie technologie już są, ale konieczne są jeszcze odpowiednie regulacje prawne.

Ważne, że identyfikujemy nie same trendy technologiczne, ale też na przykład społeczne, jak depopulacja.

A jak trendy społeczne mają się do trendów technologicznych? Próbuję zrozumieć te połączenia.

Nasz świat jest zamkniętym system, więc tak naprawdę wszystko wpływa na wszystko. Jeśli mamy trend depopulacyjny, a nasze społeczeństwa opierają się na rozwoju, to będzie to miało również konsekwencje gospodarcze. Jak budować gospodarkę opartą o wzrost, kiedy nie ma ludzi, którzy mogą pracować, inwestować, kupować? Depopulacja jako trend społeczny bardzo mocno powiązana jest także z trendami technologicznymi. W jaki sposób? Ludzie nie mają dzieci tylko dlatego, że ich nie chcą, ale także dlatego, że po prostu nie mogą ich mieć. Zmagamy się dziś z epidemią niepłodności u kobiet i mężczyzn. A to z kolei powoduje intensywny rozwój technologii określanych jako ART, assisted reproductive technologies, czyli technologii pozwalających na posiadanie dzieci. Trendy zazębiają się.

Jeśli dziś obserwujemy rozwój generatywnej sztucznej inteligencji, to jedną z konsekwencji po stronie społecznej jest analfabetyzm funkcjonalny, ludzie tracą umiejętność czytania ze zrozumieniem i jasnego formułowania myśli.

To bardzo poważne konsekwencje. Pytanie tylko, czy zauważalne na poziomie regulatora, który będzie w stanie narzucić pewne działania, by nie dopuszczać do tych wszystkich zjawisk, o których tu mówimy.

Regulacje są potrzebne, ale to nie jest jedyna odpowiedź. Kłania się edukacja i świadomy wybór. Wiem, że my, jako ludzie, często nie mamy ochoty na podejmowanie wysiłku i łatwiej jest płynąć z ogólnym nurtem. Ale ja jestem zwolenniczką brania odpowiedzialności za życie, dowiadywania się, sprawdzania, szukania, dokonywania świadomego wyboru. Tego nikt za nas nie zrobi. Więc to jest twoja decyzja, czy chcesz wiedzieć, jak działają media społecznościowe, jak ciebie wrzucają w bańki, jak działają algorytmy, jak cię pobudzają emocjonalnie, wpływają na polaryzację. I to ty możesz zdecydować świadomie, czy chcesz w tym uczestniczyć, czy nie.

Natalia Hatalska, CEO i założycielka infuture.institute, ekspertka w dziedzinie analizy i prognozowania trendów. Financial Times umieścił ją na liście New Europe 100. Uznana za jedną z 50 najbardziej wpływowych kobiet w Polsce, dwukrotnie nagrodzona w plebiscycie „Kogo słucha polski biznes?” jako jeden z 10 najważniejszych autorytetów polskiego biznesu. Wyróżniona tytułem Digital Shaper za wkład w rozwój gospodarki cyfrowej w Polsce. Autorka bestsellerowej książki „Wiek paradoksów. Czy technologia nas ocali?”.

Natalia Hatalska będzie prelegentką na Konferencji Infoshare 2024.

Infoshare 2024 – największa konferencja technologiczna w CEE, łącząca najnowsze rozwiązania technologiczne z biznesem. Wydarzenie odbędzie się w dniach 22-23 maja w Gdańsku. Co roku biorą w nim udział tysiące uczestników, w tym startupy, inwestorzy, przedstawiciele korporacji, programiści i marketerzy. Tegoroczna edycja to 8 scen tematycznych, kilkuset czołowych prelegentów z całego świata, innowacyjne firmy i rozwiązania prezentowane w strefie Expo, a także aż 6 imprez towarzyszących, będących okazją do biznesowego networkingu. Podczas Infoshare 2024 poznamy również zwycięzców Startup Contest, na których czeka 30 tys. euro w gotówce i udział w InCredibles – programie akceleracyjnym Sebastiana Kulczyka.

W celu komercyjnej reprodukcji treści Computerworld należy zakupić licencję. Skontaktuj się z naszym partnerem, YGS Group, pod adresem [email protected]

TOP 200