Po co światu alternatywna chmura?

O wyzwaniach dostawcy chmury, roli barier i zaufania oraz filozofii open source w rozmowie z Xavierem Perretem, wiceprezesem zarządu i CDMO w OVH

OVH, mimo, iż działa na całym świecie, mocno podkreśla swoje korzenie i przywiązanie do europejskich wartości. Założyciel firmy, Octave Klaba twierdzi, że amerykański, chiński i europejski internet nie dzielą tych samych wartości. Pochodzenie dostawcy usługi ma znaczenie?

Ogromne. Szczególnie jeśli spojrzymy na usługi chmurowe oczami firm, które z nich korzystają. Przykładowo – inne jest podejście do kwestii prywatności danych w cyfrowym ekosystemie. Każdy z wymienionych przez Pana regionów świata jest inaczej regulowany. W Europie, co pokazuje chociażby wdrożenie rozporządzenia RODO w maju 2018, ochrona użytkownika stała się wartością. Amerykańskie czy chińskie regulacje, dotyczące przetwarzania danych, są zupełnie inne niż na Starym Kontynencie. Różnimy się percepcją względem wrażliwości tych danych.

Globalni gracze w obszarze chmury wywodzą się zza oceanu. Czy Europa potrzebuje jakiejś alternatywy dla takich gigantów jak AWS czy Microsoft? Może właśnie wprowadzenie rozporządzenia RODO jest dobrym momentem na weryfikację sytuacji rynkowej?

Firmy, które korzystają z usług chmurowych wielkich dostawców muszą znać odpowiedź na ważne pytania, kto i kiedy będzie przetwarzać ich dane i czy one nadal będą ich. Przed takim wyzwaniem stoją europejskie przedsiębiorstwa, również w Polsce. Jeśli powierzamy nasze dane amerykańskiemu dostawcy usług chmurowych, to ten akt musi być zgodny z regulacjami amerykańskimi. Usługa odbywa się w Europie, ale zgodnie z amerykańskim prawodawstwem. Co więcej, powierzając swoje dane przedsiębiorstwo czy osoba fizyczna musi mieć pewność, że w równie łatwy sposób te dane - jako ich prawowity właściciel - w każdej chwili je wycofa. Najczęściej tu zaczynają się problemy natury technologicznej i niemożność kompleksowego usunięcia czy zabrania swoich danych.

Odwracalność – o której tu mowa - to kluczowa cecha chmury, której jesteśmy orędownikiem. Oznacza, że użytkownik ma stały dostęp do swoich danych, za co nie musi ponosić dodatkowych kosztów. To ważne, bo zaufanie przedsiębiorcy do providera cloud jest decydujące – im więcej barier mających zatrzymać klienta wymyśli dostawca, tym bardziej klient będzie chciał odejść.

W OVH wierzymy w ideę wolności wyboru. Wolności zabrania swoich danych, w każdej chwili i bez ponoszenia kosztów. Teoretycznie u każdego dostawcy można to zrobić, ale nie będzie to łatwe. Po pierwsze – ze wspomnianych już względów technologicznych, a po drugie są to koszty, którymi obarcza się klienta. My chcemy być tą europejską alternatywą, firmą współpracującą z klientami na przejrzystych zasadach.

Xavier Perret, wiceprezes i  CDMO w OVH

Xavier Perret, wiceprezes i CDMO w OVH

Podczas październikowego OVH Summit ta przejrzystość w relacjach z użytkownikami chmury była mocno akcentowana.

W ten sposób budujemy zaufanie, a firmy to doceniają. To zresztą wpisuje się w naszą strategię SMART Cloud. Ten akronim: simple, multilocal, accessible, reversible, transparent dokładnie opisuje, jaką jesteśmy organizacją i jakie mamy wartości. To 5 filarów OVH, na których budujemy przyszłość. Chcemy dać naszym klientom łatwość w wyborze chmury, zapewniając im odpowiednią infrastrukturę. Multilokalność oznacza dla nas, że jesteśmy obecni w wielu krajach i w każdym z nich chcemy oferować spersonalizowane usługi. A także rozmawiać ze wszystkimi graczami na rynku, nawet z tymi najmniejszymi. Mamy do tego odpowiednie kompetencje.

Niedawno uruchomiliśmy usługę zdefiniowanego programowo centrum danych (SDDC), by za rozsądne pieniądze przedsiębiorcy mogli przetestować chmurę prywatną. Należymy do Open Stack Fundation, nasze wszystkie narzędzia są open source. O odwracalności (reversible) – wspomniałem, a ostatni filar strategii to transparentność. To dla nas jest naprawdę bardzo ważne, by nasze działania i usługi były przejrzyste i w prosty sposób skonstruowane.

Ci klienci, którzy z jakichś powodów od nas odeszli, a potem wrócili, jako powód powrotu podawali właśnie to, że w OVH wiedzą, za co płacą. Wyznajemy zasadę, że skoro ktoś wykupił u nas serwery i zasoby obliczeniowe, to zapłacił jednocześnie za usługi sieciowe i bezpieczeństwo transmisji. U innych dostawców polityka cenowa nie jest tak jasna. My chcemy być transparentnym dostawcą. Nasze podejście owocuje budowaniem prawdziwych partnerskich relacji. Z takimi wartościami jesteśmy w stanie sprostać potrzebom każdego przedsiębiorstwa.

Chmura publiczna oferowana przez OVH opiera się na rozwiązaniach open source. To w pełni świadomy wybór?

Tak. Oprogramowanie open source jest głęboko zakorzenione w DNA firmy. Prowadząc badania oraz rozwijając nasze usługi niejednokrotnie przekonywaliśmy się, że nie ma na rynku gotowych rozwiązań, które działałyby tak, jak tego potrzebujemy. Dlatego m.in. wspólnie z innymi dostawcami tworzymy wspomniany wcześniej Open Stack Foundation. Ten ekosystem pozwala na prostą automatyzację zarządzania infrastrukturą. Dzięki narzędziom open source możemy budować chmurę hybrydową i dostarczać te wartości, których potrzebują nasi klienci. Mogą oni znaczenie łatwiej integrować się z naszą chmurą. Rynek zmierza w tym kierunku, wystarczy spojrzeć na decyzję IBM o zakupie największego dostawcy open source czyli Red Hat, co było dobrym posunięciem.

Czy filozofia Open source pozwala OVH być częścią multi-cloud?

Takie są rynkowe tendencje. Według firmy badawczej IDC już do 2020 roku 90% firm będzie wykorzystywać do przetwarzania swoich danych więcej niż jedną platformę. Przedsiębiorstwa chcą korzystać z ofert wielu dostawców. To ma szczególne znaczenie przy danych wrażliwych czy objętych działaniami regulatora. W przypadku wielu branż, np. sektora publicznego czy medycznego dane nie mogą opuszczać terytorium UE czy granic danego kraju. To właśnie przestrzeń dla nas, ponieważ jesteśmy tu obecni ze swoimi centrami danych. Możemy być częścią rozwiązań multicloudowych, ponieważ oferujemy rozwiązania open source i w łatwy sposób możemy się z nimi zintegrować.

Poza tym w centrum danych pod Warszawą mamy klientów z wielu państw, również z Azji, dla którym oferujemy rozwiązania disaster recovery. Możemy migrować dane automatycznie, ponieważ posiadamy doskonałą technologię do strategii multicloudowej. To nie byłoby możliwe, gdybyśmy mieli zamknięte rozwiązania.

Warszawskie data center jest nie tylko wykorzystywane na przykład przez klientów z Niemiec czy z Azji, np. dla realizacji polityki disaster recovery, ale w założeniu to też wschodni przyczółek rozwoju OVH?

Takie są nasze plany rozwoju. Mamy w Polsce nie tylko centrum danych, ale też prężnie działające od 2004 roku centrum R&D, które wspiera klientów na całym świecie, w tym także z Europy Wschodniej. Rośniemy i inwestujemy w Polsce, ponieważ jest to dla nas kluczowy kraj w tym regionie. Jesteśmy obecni nad Wisłą od 1999 roku. Francja i Polska są naszymi największymi ośrodkami. Ponieważ rośniemy, musimy sprostać wyzwaniom rynku. A takim jest na przykład udowodnienie i przekonanie przedsiębiorstw, że jesteśmy dobrym dla nich wyborem. Wywodzimy się z web hostingu, budujemy wiele prywatnych chmur. Chcemy pozycjonować się jako smart cloud provider i przekonywać przedsiębiorstwa do naszej chmury publicznej.

W Polsce również? Myślę, że z racji długiej obecności na naszym rynku to zadanie nie jest trudne.

W Polsce faktycznie firmy czy indywidualni użytkownicy znają OVH. Wyzwaniem jest budowanie zaufania tam, gdzie jesteśmy mniej znani – w Ameryce Północnej, w obszarze Azji i Pacyfiku. Praktycznie wszędzie staramy się udowodnić, że oferujemy kompetencje do aplikacji krytycznych. Komunikujemy się wszędzie tak samo: jesteśmy na waszym rynku, mamy odpowiednie technologie, centrum danych jedno lub kilka i kompetencje, by wam pomóc. Nie jesteśmy startupem, mamy za sobą 20 lat doświadczenia i wypracowane technologie.

Zaznaczenie swojej obecności i kompetencji to w znacznej mierze kwestia edukacji.

Myślę, że edukacji i ewangelizacji rynku. Należy działać konsekwentnie, tak aby biznes miał pewność, że jesteśmy dobrym miejscem dla przechowywania ich danych, ponieważ swoich kompetencji jesteśmy pewni. Budowanie zaufania jest procesem. Dla banków czy publicznych instytucji, które podlegają regulacjom ma strategiczne znaczenie, gdzie są przetwarzane ich dane. Dlatego staramy się docierać do nich z komunikatem, że jesteśmy właściwym partnerem, który jest elastyczny, skalowalny i bezpieczny dla ich danych. I jesteśmy obok.