O pozycji CIO w strukturach kierowniczych

Rozmowa z Tomaszem Mnichem, konsultantem w zakresie rozwoju organizacji, autorem metodyki "The Why Method", wspierającej załogę w budowaniu wspólnego celu i sensu.

"Wbrew pozorom poziom raportowania to tylko jeden z wielu czynników wpływających na sytuację CIO. Nie ma znaczenia, komu CIO podlega. Większe znaczenie ma to, czy zarząd poważnie traktuje rolę IT w biznesie".

Jakie korzyści, jeśli chodzi o zdolności do realizacji zadań przez nowoczesnego CIO, przynosi wysoka pozycja w strukturach kierowniczych firmy?

Moim zdaniem wysoka pozycja CIO w strukturach kierowniczych firmy w wielu przypadkach może paradoksalnie mieć destrukcyjny wpływ na funkcjonowanie komórki informatycznej w firmie. Im wyższa pozycja działu , tym większe złudzenie sprawowania władzy. Nierzadko w takich przypadkach szefowie informatyki przestają dbać o naturalne przywództwo i zaczynają ze swobodą korzystać z autorytetu władzy, dyktować warunki otoczeniu i ograniczać kontakt z ludźmi. Jednocześnie dla wielu menedżerów wywodzących się z obszarów technicznych jedną z najlepszych dróg rozwoju kariery jest udowodnienie swojej wartości poprzez budowanie wartości.

Kto powinien być zwierzchnikiem szefa IT?

Najlepiej pracowało mi się bezpośrednio dla COO i prezesa. Dyrektor finansowy to chyba nie najlepsza linia raportowania. IT powinno równoważyć rozwój i koszty. Natomiast priorytetem dyrektorów finansowych jest redukcja kosztów. Tymczasem redukcja kosztów w IT niekoniecznie przynosi oszczędności na szeroką skalę. Wbrew pozorom poziom raportowania to tylko jeden z wielu czynników wpływających na sytuację CIO. Nie ma znaczenia, komu CIO podlega. Większe znaczenie ma to, czy zarząd poważnie traktuje rolę IT w biznesie. Liczy się to, czy szefowie organizacji liczą się z opiniami, decyzjami i rekomendacjami kierownika ds. IT. Pracowałem w organizacji, w której moja formalna pozycja ze względu na wiek i brak akceptacji kolegów z USA była niższa. Pomimo tego żaden nowy projekt nie mógł się rozpocząć bez mojej zgody. Byłem traktowany jako osoba, która decyduje i bierze odpowiedzialność za IT. Pracowałem również w firmie, w której moje stanowisko było umocowane wysoko, a i tak ze względu na wewnętrzną politykę decyzje podejmowano odgórnie i niezależnie od moich rekomendacji.

Jakie zagrożenia dla organizacji niesie ze sobą niedocenienie i nieodpowiednie umocowanie działu IT w strukturach władzy?

Jednym z bezpośrednich zagrożeń dla organizacji biznesowej jest zwyczajne marnowanie czasu. Niedocenianie roli IT dzisiaj może z dużym prawdopodobieństwem oznaczać utratę potencjału rozwojowego lub pozycji konkurencyjnej jutro. Na końcu i tak okaże się, że IT wróci do łask. Obserwowałem wiele prób marginalizacji roli IT, po których wraz z upływem czasu następowała zmiana stanowiska zarządu i postrzegania znaczenia informatyki w nowoczesnej firmie. Jednak im dłużej IT jest spychane na margines, tym trudniej jest przekonać zarząd, że warto zainwestować w technologię. Tymczasem ludzie pracujący w IT są skoncentrowani na realizowaniu zadań, ale głównie takich, które mają sens. Jeżeli nie widzą, że to, co robią, jest wykorzystywane i doceniane, zaczyna się bolesny proces wycofywania się. Mówiąc wprost - ambitnym specjalistom przestaje się chcieć. Tracą poczucie sensu. Konsekwencja? Firma płaci podwójnie za dodatkowych pracowników czasowych - pracy pozostaje tyle samo.