Na dwóch nogach

Rozmowa z Didierem Lamouche, dyrektorem zarządzającym Bulla.

Bull pozostał prawdopodobnie jedyną firmą europejską zajmującą się produkcją sprzętu komputerowego. Czy czujecie się jak pogrobowcy?

W 2006 r. dokonaliśmy strategicznego posunięcia przejmując firmę AMG.net. Traktujemy ją jako ten element naszych zasobów, który pozwala nam na stosowanie nearshoringu na rzecz naszych klientów w Europie Zachodniej.

Tak, rzeczywiście, prawdopodobnie jesteśmy jedyną już firmą, która nadal rozwija umiejętność rozwoju systemów IT od początku do końca, w warstwie zarówno sprzętowej, jak i programowej. Jesteśmy zatem firmą, którą można określić mianem one stop shop. Nasz dział rozwoju systemów rozwija się dziś w dwóch podstawowych kierunkach. Pierwszy to rozwój dużych systemów korporacyjnych, wykorzystujących często tradycyjne komputery mainframe i systemy Unix. Są to systemy nastawione przede wszystkim na wydajność, na efektywne przetwarzanie dużych ilości danych, co wymaga również rozwiniętego segmentu pamięci masowych, wokół których budujemy nasz drugi kierunek działań.

Jakie są kierunki działań Bulla na najbliższe kwartały?

Poszukiwanie oszczędności, przerzucenie możliwie dużej części zadań do Europy Środkowo-Wschodniej, organizacja centrum offshoringowego w Maroku, które odwiedziłem kilka miesięcy temu. Ponadto większy nacisk na "zieloną", efektywną energetycznie i oszczędzającą zasoby informatykę.

Czy macie jakieś nowe produkty, które - jak sądzicie - mogą zawojować świat?

Opracowaliśmy produkt o nazwie Globull, wypuszczony na rynek francuski w 2008 r. Jest to zasadniczo przenośny dysk twardy przeznaczony dla pracowników korporacji: handlowców i tych, którzy często podróżują oraz dla sektora publicznego. Uważamy, że tego rodzaju produkt - który umożliwia uwolnienie się od konieczności przenoszenia wszędzie nie zawsze poręcznego i wciąż jeszcze dość drogiego notebooka - jest bardzo potrzebny. Wiele stanowisk pracy będzie można nadal wyposażać w tradycyjny desktop i właśnie Globull. Na razie udało nam się sprzedać kilka tysięcy egzemplarzy.

Kim są najwięksi klienci Bulla?

To największe firmy francuskie, m.in. France Telekom we Francji i Telekomunikacja Polska w Polsce. W ramach jednego z naszych największych kontraktów obsługujemy też skrojone na miarę systemy francuskiego ministerstwa finansów. Mniej więcej połowa naszych przychodów pochodzi z rynku francuskiego. W Polsce nasze przychody kształtują się na poziomie 30 mln euro. jest pod względem przychodów na czwartym miejscu wśród naszych oddziałów, wyprzedzają go tylko oddział hiszpański i brazylijski.

Historycznie jesteśmy obecni w Polsce od 30 lat. W 2006 r. dokonaliśmy strategicznego posunięcia przejmując posiadającą wykwalifikowaną kadrę i duże zasoby wiedzy. Traktujemy ją jako ten element naszych zasobów, który pozwala nam na stosowanie nearshoringu na rzecz naszych klientów. AMG.net obsługuje jako outsourcer tych naszych klientów w Europie Zachodniej, którzy poszukują pewnego rodzaju umiejętności za rozsądną cenę, co zwłaszcza w czasach kryzysu jest pożądane. Chodzi tu zwłaszcza o operatorów telekomunikacyjnych. Dysponujemy jedną z najlepszych technologii portalowych i teraz chodzi o to, aby to know how wyeksportować. Umiejętności posiadane przez specjalistów z AMG.net związane są też z rozwojem systemów billingowych. Doceniając Polskę ponad dwa lata temu zdecydowaliśmy się przenieść centralę naszego wschodnioeuropejskiego oddziału regionalnego właśnie tutaj.

Duża część waszych przychodów pochodzi z sektora telekomunikacyjnego, którego kryzys nie dotknie prawdopodobnie w znaczącym stopniu, i sektora publicznego, który również - tak czy inaczej - pewne projekty będzie prowadził i przez niektórych uważany jest za koło ratunkowe dla firm IT w czasach dekoniunktury. Czy to czyni Was odpornym na załamania gospodarcze?

Może nie w 100%, ale rzeczywiście, firmy o takiej strukturze przychodów nie radzą sobie źle w czasach dekoniunktury. 40-45% naszych przychodów pochodzi z sektora publicznego - mówię tu nie tylko o rynku francuskim, ale o rynku światowym. Sektor telekomunikacyjny jest tutaj na drugim miejscu, generując dla nas 10% przychodów. Uważamy, że naszą szansą jest też silna obecność na rynkach wschodzących, silniejsza niż naszej konkurencji.


TOP 200