Microsoft chce być trendsetterem

Ostatnie lata pokazały, że Microsoft jest firmą, która nie tylko potrafi zmienić siebie i swoją technologię, ale mądrze współpracować z rynkiem – zapewnia Ronald Binkofski, szef polskiego oddziału Microsoftu, w rozmowie z Tomaszem Bitnerem.

O d czasu, gdy niespełna dwa lata temu stery w firmie przejął Satya Nadella, Microsoft bardzo się zmienia. Dotyczy to zarówno technologii, produktów, strategii rynkowej, jak i biznesowego modelu działania. Które z tych zmian Pana zdaniem będą miały najgłębsze konsekwencje?

Myślę, że wszystkie te zmiany, włącznie z transformującą się kulturą firmy będą się wzajemnie uzupełniać i dopiero ich synergia przyniesie oczekiwany rezultat. Na pewno jednak bardzo widoczne są zmiany dotyczące sposobu i kierunku, w jakim rozwijają się technologie Microsoftu. Powstają, opierając się na jednej, spójnej koncepcji: strategii rozwoju firmy i jej produktów oraz usług, która zakłada również otwarcie na inne platformy. Zawsze byliśmy bardziej otwarci niż inne rozwiązania komercyjne, ale teraz mówimy o zupełnie innym poziomie otwartości. Nasze technologie już nie tylko współpracują z innymi rozwiązaniami, ale stają się ich częścią.

Zobacz również:

Aplikacje Office oraz usługi Office 365, takie jak choćby Skype dla firm, mogą pracować na urządzeniach bez zainstalowanego systemu Windows. To najprostszy przykład. W rozwiązaniach back-endowych czy serwerowych takich przykładów można znaleźć znacznie więcej.

Obecnie mamy spójną wizję technologii, jakie chcemy rozwijać i oferować naszym klientom. Nie stawiamy granicy między produktami i usługami, bo chmura zapewniła funkcjonalność produktów w formie usługowej. Wcześniej produktowo-scenariuszowe podejście powodowało, że w pewnych obszarach na Microsoft można było patrzeć jak na dwie różne firmy. Dziś pokazujemy, że produkty i usługi to jedno, zgodnie z wizją One Microsoft, a klient sam decyduje, w jakiej formie chce korzystać z rozwiązania.

Przez lata Microsoft był przywiązany do jednej platformy. Dziś to się zmienia. Po co Microsoftowi cała ta otwartość?

Czy kiedyś była jakaś alternatywa? Ile mieliśmy na rynku innych platform? Kiedyś jedynym urządzeniem był PC, potem laptop, który w dziewięćdziesięciu kilku procentach używał naszych technologii. Nie było Google’a z Androidem, ekosystemu opartego na iOS.

Dziś świat się zmienił. Pojawiły się nowe mobilne platformy. Z jednej strony kreujemy te platformy, z drugiej musimy dostarczyć to, czego rynek od nas wymaga. Obok szeregu innych rzeczy to niewątpliwie jest oczekiwanie wsparcia procesów biznesowych i codziennego wykonywania rozmaitych zadań. Nadal uważamy, że pełen potencjał oferujemy poprzez synergię naszych produktów i usług z naszą platformą Windows. To nie podlega dyskusji. Nie oznacza jednak, że użytkownicy innych systemów nie mogą czerpać korzyści z oferowanych przez nas narzędzi wspierających naszą wydajność, które pomagają nam organizować naszą pracę, obowiązki prywatne i czas wolny. Wolę w ten sposób patrzeć na informatykę.

Czym Microsoft ma być w tym zmieniającym się świecie? Operatorem środowiska, podobnym do Apple’a czy Google’a, czy raczej dostawcą aplikacji, algorytmów, działających w różnych środowiskach?

Problem tego porównania jest taki, że mówimy o całkowicie innych rodzajach firm. Nie można porównywać jeden do jednego Apple’a z Microsoftem i nie ma w tym cienia arogancji. Apple zajmuje się bardzo ograniczonym portfolio produktów, na którym zbudował ekosystem, dał platformę do tworzenia serwisów, które dostarczają inni. Google jest firmą, która stworzyła system wyszukiwania, sprzedającą reklamy, co stanowi fundament jej przychodów. Dziś próbuje wchodzić w inne obszary IT.

A my? Microsoft jest firmą, która działa w wielu obszarach rynku informatycznego. Z jednej strony jako producent hardware’u, z drugiej strony jako dostawca technologii, którą ten sprzęt wykorzystuje. Tworzymy oprogramowanie dla wielu procesów biznesowych w firmach, we wszystkich segmentach rynku. Od systemu operacyjnego, przez rozwiązania wspierające pracę i produktywność oraz systemy klasy CRM i ERP, aż po rozwiązania Business Intelligence. Do tego dochodzi rozrywka konsumencka i usługi takie jak Skype.

Jesteśmy obecni we wszystkich niemal segmentach rynku. Z tego też powodu mamy wielu konkurentów. Inna część Microsoftu konkuruje z firmami chmurowymi, inna z producentami konsol. I choć mogłoby się wydawać, że konkurujemy również z dostawcami urządzeń, to jednak z nimi ściśle współpracujemy. Natomiast Surface, od niedawna dostępny również dla polskich klientów w wersji Surface Pro 4 i Surface 3, jest manifestacją tego, jak może wyglądać doskonałe urządzenie wykorzystujące potencjał Windows 10.

Jesteśmy organizacją o wielu twarzach, firmą z wieloma obszarami biznesowymi. Dopiero gdy spojrzymy z szerszej perspektywy, dokładnie widać, kim jesteśmy. My tworzymy rozwiązania, nieważne, czy klient wybierze je w formie produktu czy usługi, które mogą być konsumowane na urządzeniach końcowych, naszych albo firm trzecich, na systemach operacyjnych naszych albo firm trzecich. Najważniejsze, żeby pomagały ich użytkownikom działać sprawniej i osiągać więcej. Będą one udostępniane w naszych chmurach albo w chmurach hybrydowych naszych czy naszych partnerów i będą dostarczały takie serwisy, jak CRM, baza danych w chmurze, system operacyjny w chmurze.

To jest Microsoft. By więc odpowiedzieć na pytanie, gdzie jest nasze miejsce w świecie, najpierw musimy zrozumieć złożoność naszego działania. Jak odpowiedzieć? Myślę, że nasze miejsce jest tam, gdzie potrzebuje nas klient. Dla jego korzyści tworzymy nasze technologie.

Na czym można zarabiać w tej nowej rzeczywistości? W świecie usług system operacyjny z punktu widzenia użytkownika nie przedstawia żadnej wartości

Proszę popatrzeć na wyniki giełdowe. Microsoft nie jest firmą, która zarabia na systemie Windows. Tak jest już od wielu lat, jednak wiele osób na świecie nadal patrzy na nas przez pryzmat tego, że kiedyś wprowadziliśmy system operacyjny, który jest używany przez rzesze ludzi na świecie. Windows jest nadal częścią przychodów, ale nie jedyną. Microsoft jest ogromny w wielu obszarach biznesu IT. Jesteśmy jedną z największych firm serwerowych na świecie. Nasza część serwerowa co roku rosła dwucyfrowo w ostatnich latach. Struktura przychodów się zmienia. Już teraz widać, że część chmurowa z czasem przejmować będzie dużo większą część całego biznesu i jej udział w przychodach będzie rósł.

Microsoft silnie wchodzi w segment urządzeń, czego przykładem są wspomniane urządzenia serii Surface. Dlaczego hardware stał się nagle dla waszej firmy tak ważny?

To nie jest próba ekspansji na nowy segment rynku, a raczej prezentacja tego, jak piękny, stylowy i wydajny może być hardware, który pracuje w ekosystemie Microsoftu i w pełni wykorzystuje jego potencjał. To cel zasadniczy. Oczywiście, to także biznes sam w sobie, ale w założeniach powinien przede wszystkim wytyczać ścieżki dla naszych partnerów, którzy oferują sprzęt. Firmą hardware’ową się nie staniemy, ale chcemy być trendsetterami w tym obszarze.

Zanim pojawił się Surface, nasi partnerzy koncentrowali się na innych elementach. Urządzenia oparte na Windows potrzebowały nowych wyróżników. Od czasu, gdy pojawiliśmy się z tym produktem, nasi partnerzy wykonali naprawdę ogromny skok, zarówno w zakresie designu, jak i funkcjonalności urządzeń. Surface wyznaczył nowy trend i chcemy to kontynuować.

Jesteśmy firmą, dla której ekosystem partnerów to fundament działania. Zawsze tak było. Będziemy robić wszystko, żeby ten ekosystem wraz z nami się rozwijał. Ostatnie lata pokazały, że Microsoft jest firmą, która nie tylko potrafi zmienić siebie i swoją technologię, ale mądrze współpracować z rynkiem.

IT rozwija się w takim tempie, że przewidywanie, co się stanie za 25 lat, to wariactwo. Skróćmy perspektywę. Jak informatyka zmieni się za pięć lat?

Na podstawie dzisiejszego stanu wiedzy możemy ze sporą dozą pewności prognozować, że we wszystkich obszarach będą się rozwijać serwisy chmurowe. Będzie ich nie tylko coraz więcej, będą przede wszystkim coraz dojrzalsze. Możemy też spodziewać się rozwoju scenariusza budowy interfejsów, których dziś jeszcze nie potrafimy nazwać.

Dynamicznie będzie się rozwijał internet rzeczy, który skokowo zwiększy ilość danych. Już dzisiaj mamy do dyspozycji ogrom danych, ale jeszcze nie do końca potrafimy robić z nich użytek. Myślę, że przyszłość i innowacje będą opierać się na użytecznym wykorzystaniu tych danych.

Trzeba jednak pamiętać, że to wszystko są przewidywania dotyczące rozwoju obszarów, z którymi już dziś mamy do czynienia. Wydarzy się też wiele rzeczy, które nas zaskoczą. Dlatego trzeba uważnie obserwować trendy na rynku i być otwartym, żeby jak najszybciej reagować na zmiany, z których wielu nie jesteśmy w stanie przewidzieć.