Ludzie najważniejsi

Z Michaelem J. Hopmeierem, doradcą rządu USA ds. innowacyjnych technologii i niekonwencjonalnych projektów naukowych, założycielem i szefem firmy Unconventional Concepts, rozmawia Przemysław Gamdzyk.

Z Michaelem J. Hopmeierem, doradcą rządu USA ds. innowacyjnych technologii i niekonwencjonalnych projektów naukowych, założycielem i szefem firmy Unconventional Concepts, rozmawia Przemysław Gamdzyk.

Twierdzi Pan, że w przypadku służb zajmujących się ratownictwem czy bezpieczeństwem publicznym technologia zawsze odgrywa rolę drugorzędną...

Michael J. Hopmeier, doradca rządu USA ds. innowacyjnych technologii i niekonwencjonalnych projektów naukowych, założyciel i szef firmy Unconventional Concepts

Michael J. Hopmeier, doradca rządu USA ds. innowacyjnych technologii i niekonwencjonalnych projektów naukowych, założyciel i szef firmy Unconventional Concepts

Technologia informatyczna jest niezwykle istotna, bo jest podstawą wymiany informacji, ale również tutaj trzeba starać się unikać zbędnej złożoności. Technologia musi przede wszystkim pomagać. Najpierw trzeba zapewnić dobrą komunikację w ramach poszczególnych służb i pomiędzy nimi. Bez tego najlepsze nawet wsparcie informatyczne będzie mało użyteczne.

W ratownictwie z zasady powinno się używać wyłącznie znanych, sprawdzonych rozwiązań, a nie nowinek. Ludzie pracujący w służbach ratowniczych nie są po to, aby bawić się gadżetami. To, czym się posługują, musi być maksymalnie użyteczne, a to zakłada minimalizację funkcji technologii tam, gdzie nie jest ona rzeczywiście niezbędna. Technologia w takich zastosowaniach zawsze musi odpowiadać na konkretne potrzeby. Nie powinno być tak - co często się zdarza - że dopiero po jej wdrożeniu szuka się nowych obszarów zastosowań w służbach ratowniczych, niejako na siłę uszczęśliwiając użytkowników.

Weźmy prosty przykład detektorów niebezpiecznych gazów. Strażak nie potrzebuje skomplikowanego urządzenia, wykrywającego i określającego rodzaj gazu. Zamiast tego przyda mu się prosty wskaźnik określający, czy jest bezpiecznie czy nie. Tymczasem to skomplikowane urządzenie - strażakowi tak naprawdę niepotrzebne - niektórym może się wydać najlepsze, bo jest najbardziej technologicznie zaawansowane.

Czy ten widoczny trend do opierania się przede wszystkim na technologii nie jest efektem działań marketingowych firm, zainteresowanych sprzedażą owych "zabawek"?

Nie sądzę. To raczej wynik szukania dróg na skróty, cudownych recept, które pozwolą pokonać najtrudniejsze przeszkody. Może też być tak, że tworzenie nowych rozwiązań bazujących na danej technologii wydaje się znacznie ciekawsze od innych obszarów żmudnego szukania poprawy efektywności. Tymczasem nic nie zastąpi dobrze wyszkolonego personelu, który znajduje się w odpowiednim miejscu i czasie, tam gdzie powinien. Technologia zaś nic nie da, jeśli nie będzie tworzyła systemu, a więc nie będzie wsparta praktyką jej zastosowania.

Czy zatem zmiany, jakie zaszły po 11 września 2001 r. w systemie reagowania na zagrożenia i katastrofy w amerykańskim systemie bezpieczeństwa, nie dotyczyły obszaru technologii?

Oczywiście dotyczyły, ale była to zasadniczo wymiana rozwiązań, które były już mocno przestarzałe bądź też integracja istniejących.

To może nieco dziwić, ale w poszczególnych stanach czy miastach w użyciu były rozwiązania mające po kilkadziesiąt lat! Zasadnicze zmiany obejmowały jednak obszar schematów organizacyjnych. Następuje konsolidacja działań 12 agencji zajmujących się sprawami bezpieczeństwa. Tworzone są zupełnie nowe procedury działania. Wiadomo bowiem, że schematy organizacyjne reagowania na incydenty muszą być maksymalnie proste i przez to optymalne. To kierunek, który naszym zdaniem niesie największe korzyści.

Czy często podkreślane po 11 września zagrożenie cyberterroryzmem jest rzeczywiście realne?

Zagrożenie jest realne, ale pamiętajmy, że najgroźniejsze jest to, czego się nie spodziewamy. Na nieprzewidywalności polegały właśnie wypadki z 11 września. Cyberataki, które jesteśmy w stanie przewidzieć, nie są tak groźne jak te, których celów ani technologicznych przesłanek jeszcze nie znamy.

Czasami pewne zjawiska ujawniają się przez przypadek. Jakiś czas temu awaria satelity telekomunikacyjnego sprawiła, że jedna trzecia stacji benzynowych w USA przestała działać. Podobnie zdarzały się awarie elementów infrastruktury, np. sieci energetycznych czy wodociągów na skutek błędnego działania sterujących nimi programów komputerowych. Nasza infrastruktura jest ze sobą powiązana w stopniu trudnym do wyobrażenia.