Krakowskie centrum to udana inwestycja

Matematyczne tradycje w Krakowie pozwalają nam znajdować utalentowanych pracowników - mówi Tom Leighton, prezes i współzałożyciel firmy Akamai.

Akamai odgrywa kluczową rolę na rynku dostarczania treści online. Obsługuje 30% ruchu webowego i tyle samo największych firm świata z listy Global 500. Jednak dynamika wzrostu jest nadal niczym w start-upie. Przed rokiem firma miała 100 tys. serwerów, obecnie ich liczba przekroczyła 127 tys. w 2000 lokalizacji w 81 krajach. Skąd taki szybki przyrost mocy obliczeniowej?

To wzrost w dużej mierze organiczny. Wszystkie branże gospodarki bardzo szybko przenoszą się do sieci. W ogromnym tempie wzrasta więc ruch internetowy. Dla nas przekłada się to m.in. na konieczność bardzo szybkiej rozbudowy infrastruktury. Mamy dwie główne linie biznesowe: content delivery network (CDN) i application accelaration. Pierwsza jest związana z pobieraniem treści, oprogramowania, obiektów statycznych. Druga część to pochłaniający dużo zasobów biznes związany z przyspieszaniem dostępu do aplikacji, zwłaszcza na urządzenia mobilne, co jest podyktowane zainteresowaniem biznesu i handlu tymi platformami i aplikacjami. W tej drugiej części biznesu mniejszą, ale także szybko rozwijającą się gałąź stanowi web security - ochrona strony, danych klientów.

Jakie miary najlepiej opisują wzrost biznesu Akamai?

Ruch webowy, który rośnie niezwykle szybko, to dobry wskaźnik. Najważniejszą rolę odgrywa presja na wyższą jakość, szczególnie w przypadku transferu wideo, oraz niższą cenę. Obecnie nadal większość wideo online oglądamy w niskiej jakości. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby wyobrazić sobie, że standardem stanie się wideodostarczane z prędkością 10 Mbit/s. To zwiększy ruch.

Jak wysoko użytkownicy zawieszą poprzeczkę jakości usług?

Użytkownicy chcą tej samej jakości obrazu i dźwięku, jaką oferuje telewizja cyfrowa czy dyski Blue Ray. To jasno wyznacza nam cel jakościowy transmisji. W zakresie przyspieszenia dostępu do aplikacji poprzeczka jest także zawieszona bardzo wysoko. Użytkownik oczekuje natychmiastowego wyświetlenia. Jeśli jeszcze kilka lat temu dobry wynik stanowiła zwłoka 8 sekund, obecnie są to 2 sekundy. A to nie koniec. Potrzeby są jasno sformułowane: natychmiastowy dostęp, także na urządzenia mobilne. To trudniejsze niż transfer światłowodami.

Ważny jest też wątek bezpieczeństwa użytkownika i Akamai. Jak firma radzi sobie z zagrożeniem atakami DDoS tak obciążonej sieci?

Mówiąc o oczekiwaniach dotyczących natychmiastowej dostępności, użytkownicy w tym samym zdaniu chcą bezpieczeństwa swoich danych. Musimy zabezpieczać ruch internetowy - jego integralność i dostarczanie danych. Liczba, skala, stopień złożoności i przebiegłości ataków na sieć nieustannie rosną. Zmieniają się motywy ataków. Czasy heroicznych wyczynów hakerów to przeszłość, teraz do gry wchodzą rządy państw zainteresowane odcięciem ruchu na danych stronach. Do gry włączają się grupy kryminalne, a poza nimi ruchy i grupy polityczne, takie jak Anonymus.

Nasze podejście, budowa platformy dostarczania treści, pomagają nam w ochronie stron i użytkowników. Ponieważ dostarczamy treści na ogromną skalę, mamy zawsze serwery blisko użytkowników, możemy użyć platformy jako filtra, separując podejrzany i jawnie wrogi ruch. Platforma, poprzez którą obsługujemy ruch największych marek handlowych i instytucji, jest stale pod ostrzałem. Inwestujemy więc w rozwój filtrów. Codziennie separujemy niebezpieczny ruch rzędu kilkuset Gbit/sek, co jest ułamkiem obsługiwanego przez nas ruchu. Nasze możliwości są wyjątkowe, co wynika ze skali, w jakiej działamy. A efekty są widoczne, kiedy np. trwa atak na sektor finansowy. Okazuje się, że przetrzymują go tylko obsługiwane przez nas banki. Dlatego też wspomniałem o szybko rozwijającej się gałęzi naszych produktów, czyli web security.

Akamai ma także do czynienia z innym tzw. megatrendem - Big Data. Jaką rolę widzi w nim firma dla siebie? Czy będziecie wspierać biznesowych klientów, którzy niekoniecznie mają kompetencje i potencjał, aby się w świecie Big Data odnaleźć?

Mamy ogromną bazę, mamy potężną liczbę zapytań generowanych poprzez naszą sieć. Zdecydowanie mamy więc do odegrania rolę w świecie Big Data. Stworzyliśmy dla naszych klientów narzędzia do prowadzenia swojej analityki na podstawie tych danych. Posłużą im one do optymalizacji przekazu, rozwoju produktów, do badania zagadnień związanych z bezpieczeństwem. Do analizy satysfakcji klientów, wpływu różnych działań marketingowych na zachowania klientów, na reputację marki.

W naszym modelu sami nie badamy tych danych. Nie planujemy stać się wielką firmą marketingową nowego typu, tylko wspierać klientów w korzystaniu z wielkich zasobów danych, które przetwarzamy jako dostawca treści albo usług przyspieszania dostępu.

Przed rokiem, kiedy startowało krakowskie centrum technologiczne, plany zakładały powiększenie liczby pracowników w ciągu roku do setki i utworzenie w Polsce głównego centrum na Europę. Czy udało się to osiągnąć?

To była udana inwestycja i intensywny rok w Akamai. Mamy już faktycznie 102 pracowników reprezentujących bogaty przekrój specjalności i funkcji. Nasze plany to dalszy wzrost rzędu 60% w tym roku. W dalszym ciągu zatrudniamy ludzi. To nasza największa inwestycja tego typu w regionie EMEA i czwarte pod względem wielkości centrum na świecie.

Jakich klientów obsługuje centrum w Krakowie?

Głównie firmy z branży mediów i rozrywki, wszystkie najważniejsze serwisy e-commerce, instytucje finansowe, duże firmy z różnych branży przemysłu, ale także portale dla graczy. Współpracujemy z czołowymi markami i instytucjami w regionie w zakresie wsparcia mobilnych aplikacji biznesowych oraz bezpieczeństwa. Przez dwa tygodnie Igrzysk Olimpijskich w Londynie byliśmy odpowiedzialni za obsługę imprezy od strony sieci dostarczania treści oraz przyspieszenia dostępu i ani razu nie nastąpiło zatrzymanie serwowania tych stron czy transmisji wideo, pomimo wzmożonej aktywności atakujących.

Jakich kompetencji poszukuje dzisiaj Akamai? Jak będą się zmieniać Państwa oczekiwania wobec pracowników?

Wybór Krakowa nie był przypadkiem. Dostęp do potencjalnych pracowników z solidnym wykształceniem w obszarze nauk ścisłych i umiejętnością szybkiego przyswajania nowych technologii IT to podstawa. Ze względu na dynamikę potrzebujemy osób dobrze zmotywowanych do pracy, pełnych zapału, które dzięki znajomości języków odnajdą się w międzynarodowej firmie. To fundament kompetencyjny, który pozwoli nam poradzić sobie wewnętrznie z zarządzaniem kompetencjami.

A globalnie? Szukają Państwo raczej matematyków czy statystyków?

Jedni i drudzy to nieustannie poszukiwane przez nas specjalności. W zakresie informatyki - specjaliści od budowy systemów, ale i programiści. Poszukujemy specjalistów od optymalizacji oprogramowania i sieci. Matematyka daje cenną perspektywę i umiejętność efektywnego operowania algorytmami. To ważne przy naszej skali działania.

Pan także jest matematykiem. Czy wybór Krakowa związany był z faktem, że częściowo dziedziczy on tradycje matematycznej szkoły lwowskiej?

Ma to związek, ale nie bezpośredni. To dziedzictwo widać w rozumieniu silnego szkolnictwa wyższego w zakresie nauk ścisłych. I istnienia społeczności technologicznej, z której znaczenia i wiedzy w Krakowie czerpiemy. Ona właśnie z tego dziedzictwa wyrasta. Może nie szukamy nowego Banacha czy Ulama, ale tradycja pozwala nam znajdować utalentowanych i sprawnych pracowników.


TOP 200