Kapitału poszukuję

Z Zygmuntem Grajkowskim, wiceprezesem Enterprise Investors rozmawiają: Adam Jadczak i Krzysztof Frydrychowicz.

Z Zygmuntem Grajkowskim, wiceprezesem Enterprise Investors rozmawiają: Adam Jadczak i Krzysztof Frydrychowicz.

Panuje opinia, że polskie firmy teleinformatyczne potrzebują kapitału, ale inwestorzy nie wychodzą temu zapotrzebowaniu naprzeciw. Tymczasem Enterprise Investors w ciągu pół roku zainwestował w pięć spółek teleinformatycznych prawie 20 mln USD. Skąd nagłe zainteresowanie tym rynkiem?

Nasze działania nie są związane z impulsem czy modą na inwestycje w konkretny sektor gospodarki. Szukamy rynków, które - według naszych ocen - w ciągu 3-5 lat będą rosnąć szybciej niż pozostała część gospodarki. Średnio polski rynek informatyczny rozwija się czterokrotnie szybciej niż inne działy gospodarki. Rocznie wskaźnik wzrostu dla branży IT wynosi 20%. W niektórych segmentach, np. wśród dostawców usług i producentów oprogramowania, obroty rosną w skali roku średnio ok. 50%.

Zapotrzebowanie polskich firm teleinformatycznych na kapitał jest olbrzymie. Inwestorzy doceniają ten rynek. To, że do tej pory można znaleźć stosunkowo niewiele przykładów mariażu technologii czy know how z zewnętrznym kapitałem na finansowanie działalności wynika głównie z braku zrozumienia między właścicielami firm a inwestorami. Mówią innym językiem. Inwestorzy zwykle mało wiedzą o specyfice biznesu informatycznego, a firmom komputerowym brakuje wiedzy o zasadach działania rynku kapitałowego.

Jak odbywa się poszukiwanie przyszłych partnerów - firm, które w przyszłości mają zapewnić atrakcyjną stopę zwrotu?

Wymaga to stałego śledzenia rynku. Sektor informatyczny dzielimy na podsegmenty, takie jak usługodawcy, producenci oprogramowania, integratorzy czy firmy usługowe. Z każdego atrakcyjnego podsegmentu staramy się wybrać grupę 20 dynamicznie rozwijających się spółek, które oprócz tego, że tworzą bądź wykorzystują najlepszą technologię, są najlepiej zarządzane, odnoszą sukcesy rynkowe. Zdefiniowaniem najbardziej przyszłościowych rozwiązań zajmują się analitycy systemowi, ale także eksperci branżowi, z którymi kontaktujemy się za granicą. Na tle rynków zachodnich porównujemy pozycję i potencjalne możliwości rozwoju analizowanych spółek. W kolejnych etapach weryfikacji zawężamy grono firm, które są zainteresowane partnerską współpracą z nami, a jednocześnie pozytywnie oceniane przez nas.

Przykładem jest wrocławska Teta. O tym, że zainwestowaliśmy w tę firmę, przesądził fakt, iż ma produkt - zintegrowany pakiet oprogramowania, skierowany na obiecujący, do tej pory nie zagospodarowany rynek dużych prywatnych przedsiębiorstw i sprywatyzowanych państwowych zakładów. Dzięki zastrzykowi kapitału Teta może szybciej dokończyć pakiet, zbudować system ogólnopolskiej dystrybucji i przeznaczyć znaczące środki na promocję.

Na sukces firmy składają się: dobry produkt i zarząd, ciekawy rynek. Czwarty czynnik to kapitał, który dostarczamy my.

Jak duże jest ryzyko inwestycji w branżę informatyczną?

Ważnym czynnikiem ryzyka jest czas i związane z nim zmiany w stosowanych technologiach.

Trudno bowiem przewidzieć, jaką technologię wybierze rynek w kilkuletniej perspektywie. Jednak największe ryzyko wiąże się z tym, że kluczowym składnikiem majątku tych spółek są ludzie, którzy mogą w każdej chwili odejść. Aby działanie tego czynnika minimalizować w spółkach, z którymi się wiążemy, proponujemy system opcji menedżerskich.

Wśród spółek doinwestowanych przez Enterprise Investors znaleźli się producenci oprogramowania i dostawca usług serwisowych, a także dystrybutor. Jaki podsegment rynku IT uznałby Pan za najbardziej obiecujący?

Z naszego punktu widzenia najbardziej obiecujące to firmy usługowe i produkujące oprogramowanie. Z dwoma prowadzimy teraz zaawansowane rozmowy. Decydując się na firmę dystrybucyjną AB, braliśmy pod uwagę, że działa na rozwijającym się rynku konsumenckim i stworzyła doskonały system logistyczny, który pozwala jej zaopatrywać nawet najmniejszych odbiorców. Nie chcieliśmy współpracować z dystrybutorem, który prowadzi działalność na konkurencyjnym rynku korporacyjnym.

Rozchwytywane na świecie spółki internetowe nie są dla nas w tej chwili interesujące z powodu zbyt dużej rozbieżności między ich oczekiwaniami, co do wyceny, a wyceną fundamentalną. Nawet w Polsce są one przewartościowane. Poza tym w Polsce rynek internetowy jest ciągle zbyt mały. W kręgu naszych zainteresowań pozostają natomiast dostawcy rozwiązań intranetowych, ale tych kwalifikujemy raczej jako twórców systemów korporacyjnych.

Dlaczego Enterprise Investors inwestuje w firmy markowe, o ugruntowanej pozycji rynkowej, a nie w małe spółki z interesującym pomysłem. One przynoszą inwestorom największy zysk...

Nas nie interesuje tzw. seed capital. Interesują nas firmy o obrotach rzędu 5-10 mln USD, które mają szansę w ciągu 3-5 lat osiąg-nąć wzrost upoważniający je do wejścia na giełdę. Rocznie inwestujemy ok. 50 mln USD w 10-15 firm.

Rzeczywiście w Polsce nie ma inwestora, który byłby zainteresowany rynkiem seed capital, takiego, który inwestuje w setki firm, licząc, że kilka z nawiązką zrekompensuje straty pozostałych. To bardzo ryzykowne przedsięwzięcia, które powinny być realizowane przy udziale agend rządowych.

Jaka branża jest bardziej dochodowa dla inwestorów niż IT?

Trudno powiedzieć. Być może niektóre segmenty rynku budowlanego, np. związane z oczekiwanym wzrostem w sektorze budownictwa jednorodzinnego, usług wykończeniowych. Wszystko jednak zależy od momentu, w którym podejmie się decyzję o inwestycji.

Doinwestowane usługi

Zarządzany przez Enterprise Investors (EI) Polski Fundusz Przedsiębiorczości złożył zapis na wszystkie 360 tys. akcji Computer Service Support (CSS) oferowanych w transzy dla dużych inwestorów. Jeśli nie będzie redukcji kupna, EI, po zakończeniu emisji, stanie się właścicielem 15% akcji CSS. Fundusz zaoferował za nie 3,5 mln USD. Przedstawiciele EI i kluczowi akcjonariusze CSS podpisali 8 lutego br. porozumienie dotyczące współpracy przy opracowywaniu i realizacji strategii rozwojowej firmy. Zgodnie z zapisem w radzie nadzorczej CSS będzie zasiadać reprezentant EI. Przedstawiciele EI oceniają, że do końca 2000 r. zainwestują kolejne 20 mln USD w spółki z sektora teleinformatycznego.


TOP 200