Jak człowiek robotowi, tak robot człowiekowi

Winę za błędy robotów zawsze ponosi człowiek - mówi Karolina Zawieska z Przemysłowego Instytutu Automatyki i Pomiarów, doktorantka SMARTlab/University College Dublin w Irlandii.

Co to jest robot? Czym się różni od komputera?

Nie istnieje jednoznaczna definicja robota. Robot tym różni się od komputera, że poza oprogramowaniem posiada także czujniki i najczęściej jest mobilny. Natomiast robot społeczny powinien być w jakimś stopniu autonomiczny oraz mieć możliwość komunikowania się z użytkownikami i wchodzenia z nimi w interakcję.

A jeśli ta interakcja spowoduje uszczerbek na zdrowiu człowieka lub niezaplanowane szkody materialne, to kto odpowiada? Maszyna czy człowiek?

Winę za błędy robotów zawsze ponosi człowiek. W zależności od sytuacji i rodzaju popełnionego błędu może to być na przykład konstruktor, programista, użytkownik, nigdy robot. Robot, nawet jeśli posiada pewien stopień autonomii, jest narzędziem w rękach człowieka. Podobnie jak inne maszyny: nie pozywamy do sądów samolotów, które doprowadziły do katastrofy w trakcie lotu "na autopilocie". Zresztą, autonomia robotów jest w dalszym ciągu ograniczona. Roboty mogą na przykład samodzielnie podążać po zadanej trasie, ale już decyzja o wykonaniu strzału należy do człowieka. Wyjątek stanowią autonomiczne roboty używane w strefie zdemilitaryzowanej w Korei Południowej. Jednak ich działania wynikają przecież z tego, jak zostały zaprogramowane przez człowieka.

Czy powstały już jakieś pierwsze kodeksy etyki robotów?

Dziedzina robotyki społecznej i etyki robotów dopiero się kształtuje. Nie istnieją standardy w dziedzinie roboetyki, choć prowadzone są pierwsze prace, w celu ich wypracowania (np. europejski dokument EURON Roboethics Roadmap z 2006 roku czy Kodeks Etyki Robotów, nad którym pracuje Korea Południowa). Inaczej wygląda kwestia robotów do zastosowań militarnych, które mogą podlegać regulacjom dotyczącym użycia broni. Często za podstawę roboetyki przyjmuje się trzy prawa Asimova, sformułowane w opowiadaniu "Zabawa w berka". Ale to, co jest dobre w science-fiction, niekoniecznie sprawdza się w rzeczywistości. Te prawa nadal są uznawane za pewnego rodzaju kanon, ale nabiera tempa dyskusja, w jaki sposób formułować regulacje prawne z uwzględnieniem realnie istniejących robotów i możliwości technologicznych.


TOP 200