Innowacje domeną sieci

Rozmowa z Charlesem Leadbeaterem, autorem bestselleru "We-think. Mass innovation, not mass production".

Rozmowa z Charlesem Leadbeaterem, autorem bestselleru "We-think. Mass innovation, not mass production".

Wszystko co ciekawe, innowacyjne i związane z wymianą wiedzy uczniowie robią po szkole. Podobnie zresztą jest z pracownikami korporacji.

Wszystko co ciekawe, innowacyjne i związane z wymianą wiedzy uczniowie robią po szkole. Podobnie zresztą jest z pracownikami korporacji.

Jest Pan dość pesymistycznie nastawiony do możliwości kreowania innowacji przez wielkie korporacje. Z czego to wynika?

Z obserwacji i analizy. Są one bowiem zbyt obciążone historycznie, aby dokonać radykalnych zmian. Wiele organizacji - IBM, Procter&Gamble, Nokia - interesuje się transformacją i nowymi metodami kreowania innowacji. Z ograniczonymi sukcesami, bo zaadoptowanie tych metod jest dla dużych organizacji sporym szokiem.

Czy kiedykolwiek im się to uda?

Niektórym w pewnym stopniu na pewno tak. Ciekawe są doświadczenia Procter&Gamble w tym zakresie. Ale to rodzi wiele konfliktów wewnętrznych, co widać na przykładzie Nokii.

Nokia uchodzi od zawsze za przykład udanej transformacji...

Wiele firm początkowo odnosi spore sukcesy w transformacji. Jednak po zmianie postaw dochodzą do pewnych granic i muszą wymyślić się na nowo. Transformacja w dostawcę technologii GSM była wspaniała. Teraz jednak Nokia musi szukać nowych pomysłów na rozwój. Ciekawe czy jej się to uda?

Opisując w swojej książce te konflikty pisze Pan wręcz o "wojnie domowej"? Kto ją wygra, firmy starej gospodarki czy ktoś nowy?

Rozwój innowacji sprzyja powstawaniu różnych postaw. Niektóre firmy są gotowe do zmian. Inne - chociażby BBC - wciąż postrzegają się jako nadawca programów telewizyjnych. Coraz częściej okazuje się, że firmy które startują od zera, mają inną kulturę wewnętrzną, wygrywają z tego typu skostniałymi strukturami.

W książce "We-think. Mass innovation, not mass production" pisze Pan o bankructwie dotychczasowego modelu prowadzenia działalności badawczo-rozwojowej. Na czym właściwie polegają jego ograniczenia? Poza oczywiście czasochłonnością?

Jeśli spojrzymy na przemysł farmaceutyczny i czas, który jest potrzebny do uzyskania zezwoleń, to czas dostarczenia nowych produktów jest liczony w latach. Tu niewiele na dzień dzisiejszy może ulec zmianie. Natomiast np. w przypadku telefonów komórkowych, wyścig technologiczny jest na tyle intensywny i wymagający różnych umiejętności, że pojawia się wyraźna potrzeba rozproszenia procesu kreowania innowacji.

Czy wobec tego wciąż potrzebujemy organizacyjnego wsparcia w procesie kreowania innowacji? Może wystarczy dostatecznie rozproszona sieć wolnych agentów, z których każdy specjalizuje się w czymś nieco innym?

To, czego potrzebujemy, to wiedza specjalistyczna i umiejętność jej integracji, niezależnie od tego skąd pochodzi. Potrzebni są architekci, który zajęliby się projektowaniem systemów zarządzania rozproszoną wiedzą.

Ale samo przygotowanie takiej sieci nie musi koniecznie spoczywać na korporacjach...

Właśnie dlatego obserwujemy w tej chwili wysiłki, aby stworzyć sprzyjającą atmosferę dla innowacyjności w wielkich ośrodkach akademickich. Wciąż jednak możemy zobaczyć przykłady firm, które z powodzeniem zajmują się kreowaniem innowacji w sieciach, chociażby Intel czy Nokia. Ale to inny zestaw umiejętności niż te, kojarzony jest z działalnością badawczo-rozwojową.

Pisząc o sieci innowacji mam wrażenie, że nie docenia Pan naturalnej niechęci do dzielenia się wiedzą, obserwowanej przez teoretyków zarządzania wiedzą od dawna.

To zależy od kultury. Pamiętajmy się że Internet jest silnie osadzony w naukowej kulturze lat 60., która sprzyja dzieleniu wiedzy. Widzę jednak zagrożenia dla tego procesu np. w charakterze szkolnictwa. Nawet u nas - w Wlk. Brytanii, która posiada bardzo zróżnicowany system kształcenia - szkoła to wciąż samodzielna lektura, lekcje polegające na wysłuchiwaniu nauczyciela. Wszystko co ciekawe, innowacyjne i związane z wymianą wiedzy uczniowie robią po szkole. Podobnie zresztą jest z pracownikami korporacji. Ukuto nawet specjalny termin na określenie tego zjawiska "aktywność po 17:00".

A jaka jest rola nowoczesnych technologii w procesie kreowania innowacji?

Na pewno pojawią się nowe narzędzia do wymiany informacji, bazujące na rozwiązaniach graficznych i multimedialnych. W Wlk. Brytanii rekordy popularności bije serwis, w którym przy użyciu narzędzi internetowych można zaprojektować dom, poddając swój projekt pod dyskusję w Internecie.

Nowe rozwiązania umożliwią konwergencję tekstu, obrazu, multimediów w sposób bazujący na naturalnych metodach kontaktów międzyludzkich, nieco zbliżony do tego, co dziś oferuje Second Life. Zarządzanie tymi wszystkimi nowymi kanałami komunikacji będzie jednym z podstawowych wyzwań, przed którymi staną nowoczesne organizacje.

Rozmawiał Antoni Bielewicz.

Charles Leadbeater był gościem ostatniej edycji konferencji Universe.