Informatyka z praktycznego punktu widzenia

Rozmowa z prof. Krzysztofem Diksem, dyrektorem Instytutu Informatyki Wydziału Matematyki, Informatyki i Mechaniki Uniwersytetu Warszawskiego.

Czy student informatyki na Uniwersytecie Warszawskim ma szansę zetknąć się na wykładach z praktykami z firm informatycznych?

Związki z przemysłem są na UW na porządku dziennym. Pogrupowaliśmy nasze przedmioty na dwie części. Pierwsza część to baza, która nie zmienia się z roku na rok i pozwoli studentom zmierzyć się z dowolną technologią. Jeśli uczymy systemów operacyjnych, to rządzących nimi zasad, a nie konkretnego systemu. Z drugiej strony wykładom zawsze towarzyszą laboratoria. Tam już uczymy konkretnych systemów funkcjonujących na rynku, w naszym przypadku różnych odmian Uniksa i Linuksa.

Studenci są jednak bez wątpienia zainteresowani konkretnymi narzędziami. Program studiów licencjackich przewiduje już więc trzy cykle zajęć po 30 godzin "Narzędzia i języki programowania". Są one obowiązkowe i mają zapoznać studentów z nowoczesnymi narzędziami produkcji oprogramowania. Zajęcia te z założenia prowadzone są przez praktyków z branży IT. My, kadra akademicka, wręcz nalegamy, aby były prowadzone przez praktyków, bo kto inny może kompetentnie opowiedzieć studentom o sekretach konfiguracji konkretnych narzędzi?

Na studiach licencjackich wprowadziliśmy też przedmiot "Prawne i społeczne aspekty informatyki", w ramach którego zapraszamy przedstawicieli przemysłu na godzinne wykłady, aby opowiedzieli o problemach przy realizacji dużych projektów i zderzyli ich z sytuacją na rynku. Raz w miesiącu organizujemy otwarte prelekcje dla studentów, podczas których firmy opowiadają, co ciekawego się u nich dzieje. We współpracy z wybranymi firmami oferujemy też wykłady na konkretne tematy.

Czy to uczelnia inicjuje takie relacje, czy raczej firmy informatyczne chcą nawiązać kontakt ze studentami?

Zazwyczaj to firmy przychodzą do nas. Zależy im na relacji z Uniwersytetem Warszawskim, bo jeśli dziś zainteresują studentów swoją technologią, to jutro nie będą ich musieli szkolić do pracy. Ze swojej strony wymagamy, aby wykłady i laboratoria prowadził człowiek z doświadczeniem dydaktycznym, który ma świadomość, że mówi do bardzo dobrych studentów, którym nie może zaoferować elementarnego kursu.

Przyszli studenci powinni wybrać dobrą uczelnię, której absolwenci są poszukiwani na rynku, bo dzięki temu już podczas studiów zetkną się z firmami, które do tej uczelni ściągają w poszukiwaniu przyszłych pracowników i które skłonne są inwestować w relacje z jej studentami.

Niektóre uczelnie pozwalają studentom zdobywać w ramach studiów konkretne certyfikaty, takich firm jak Microsoft czy Cisco za mniejsze niż rynkowe pieniądze...

Kilka razy próbowaliśmy podejść do certyfikatów, ale uznaliśmy, że to nie dla nas. Firmy IT chciałyby oczywiście, abyśmy wpisali ich narzędzia wprost do programu nauczania. My tego nie chcemy, bo to podważa ideały swobody akademickiej. W nauczaniu uniwersyteckim narzędzie ma jedynie ilustrować pryncypia. Dlatego nie mamy certyfikatów, ale staramy się, aby na wydziale było dostępne dla studentów oprogramowanie czołowych firm.

Czy wspólnie z firmami IT prowadzone są projekty programistyczne?

Podsumowaniem studiów licencjackich jest roczny projekt programistyczny realizowany w zespole 4-5 osób, który obejmuje wszystkie fazy - od pomysłu, przez zebranie wymagań i przygotowanie dokumentacji wstępnej, do napisania prototypu. Zależy nam na tym, aby odbiorcą takich projektów była firma zewnętrzna, bo to pozytywnie wpływa na ich jakość i terminowość. Nie wszystkie firmy stać jednak na takie partnerstwo, bo to wymaga oddelegowania jednego z pracowników do mentorowania takiemu zespołowi.

Jaka jest i powinna być rola praktyków na uczelni?

Rozmawiałem kiedyś o tym z prof. Januszem Filipiakiem, prezesem Comarchu, i jego słowa zapadły mi w pamięć. Powiedział : "Uczcie tego, na czym się najlepiej znacie, bo wówczas możecie wyegzekwować wiedzę, nie nauczycie studentów lawirować i ukrywać swojej niewiedzy". Informatyka jest w sumie wiedzą bardzo praktyczną. Jako nauczyciele akademiccy nie prowadzimy wielkich projektów w dużych, międzynarodowych, częściowo zdalnie pracujących zespołach. Nie mamy ostro zakreślonych terminów i nie jesteśmy w stanie przekazać studentom tego rodzaju wiedzy praktycznej. Dzięki zaproszeniu skierowanemu do biznesu studenci widzą, jak wygląda rynek, z którym się po studiach zetkną. Współpraca z biznesem koryguje też nasze spojrzenie. Jak człowiek siedzi za długo na uczelni, to zaczyna być za bardzo zapatrzony w działkę, którą uprawia. Przedstawiciele firm informatycznych wciąż na nowo pokazują nam, co jest dziś ważne w IT.

A czy pracownicy naukowi prowadzą wspólne projekty badawcze z firmami IT?

Mamy takie próby, ale nie do końca nam się to jeszcze udaje. Zbyt mało jest firm skłonnych inwestować w naukę. Pamiętajmy, że robienie nauki jest takim rodzajem działalności, której efekt ciężko jest przewidzieć. Mamy pewien problem badawczy, którego rozwiązanie nie jest znane i nie wiadomo, czy np. w ciągu roku doczeka się poznania. Jeśli firmy nie deklarują długofalowej współpracy, pracownicy naukowi nie chcą się angażować, a o taką współpracę nie jest dziś łatwo. Może też firmy niechętnie nawiązują taką współpracę obawiając się ujawnienia, nad czym pracują? Są jednak zainteresowani wspieraniem naszych ośrodków naukowych, zapraszają doktorantów do składania aplikacji o dość duże stypendia i realizowania doktoratów pod wspólną opieką mentorów uczelni i firmy IT. Tego rodzaju projekty lada moment będziemy realizowali wspólnie z Google. Praktyczne doktoraty realizujemy wspólnie z firmą 9LivesData, której większość pracowników to nasi absolwenci. Może też nie szukamy intensywnie tego rodzaju współpracy, bo tak naprawdę nie mamy problemów z uzyskaniem dość dużych grantów na samodzielne projekty naukowe...

W jaki sposób studenci powinni dziś podchodzić do studiowania informatyki? Czym uzupełnić studia, jakich doświadczeń szukać, na czym się skoncentrować?

Przede wszystkim powinni wybrać dobrą uczelnię, której absolwenci są poszukiwani na rynku, bo dzięki temu już podczas studiów zetkną się z firmami, które do tej uczelni ściągają w poszukiwaniu przyszłych pracowników i które skłonne są inwestować w relacje z jej studentami.

Po drugie, podczas dwóch pierwszych lat studiowania naprawdę powinni przyłożyć się do nauki, bo to będzie procentować. Nie zachłystywać się tym, że się liznęło trochę programowania, nie spoczywać na laurach. Po drugim roku czas szukać wakacyjnej praktyki, bo praktyka w informatyce ma kluczowe znaczenie. Jako UW nie organizujemy systematycznego programu praktyk, ale firmy oferujące staże i tak co roku składają nam wiele propozycji. Podczas ostatnich wakacji 100 studentów pojechało do zagranicznych oddziałów takich firm jak Google, Microsoft czy Nvidia, aby zdobywać doświadczenie przy realizacji dużych projektów.

I wreszcie na etapie pisania pracy magisterskiej warto poszukać praktycznych tematów na zewnątrz i nie wahać się zaproponować ich promotorowi - wiele uczelni jest na to otwartych.


TOP 200