Informatyczny porządek na granicach

Przetarg na komputeryzację polskiej administracji celnej wygrała firma mało znana na rynku polskim - Computer Gesellschaft Konstanz, własność koncernu informatycznego Siemens Nixdorf Informationssysteme A.G. Z Juergenem Micelli, dyrektorem ds. eksportu CGK, rozmawia Andrzej Dyżewski.

Przetarg na komputeryzację polskiej administracji celnej wygrała firma mało znana na rynku polskim - Computer Gesellschaft Konstanz, własność koncernu informatycznego Siemens Nixdorf Informationssysteme A.G. Z Juergenem Micelli, dyrektorem ds. eksportu CGK, rozmawia Andrzej Dyżewski.

Jakie jest doświadczenie CGK w tworzeniu systemów komputerowych dla ceł?

W Niemczech realizowany jest podobny projekt od 4 lat wspólnie z firmą Siemens-Nixdorf. Punktem który przyspieszył decyzję o rozpoczęciu budowy tego systemu była dla Niemiec wojna w Iraku. Wymusiła ona konieczność wprowadzenia ścisłej kontroli eksportu. W fazie projektu doszło do współpracy między naszą firmą a Siemens-Nixdorf, CSF oraz innymi firmami niemieckimi w zakresie oprogramowania i integracji systemów informatycznych.Wykorzystano wspólne doświadczenie każdej z tych firm nad odprawą celną, opracowywaniem oraz przepływem dokumentów celnych. Przedsięwzięcie zaowocowało bardzo wydajnym, scentralizowanym systemem celnym, który nosi nazwę KOBRA (KontrollBeiAusfuehrung).

Czy KOBRA jest jedynym systemem używanym w cłach niemieckich?

Są jeszcze inne wcześniej powstałe systemy Douane i Alfa, ale KOBRA je integruje. Te systemy działają do dzisiaj i obsługują odprawy towarów, które przechodzą przez granice.

Jaka jest organizacja systemu KOBRA?

Centrala systemu znajduje się we Frankfurcie nad Menem. Tutaj jest zlokalizowany komputer centralny o dużej wydajności. Do niego podłączone są 2 bazy danych. Jedna jest podporządkowana administracji celnej, druga - Ministerstwu Gospodarki i Finansów. Zawiera ona wszystkie aktualne dane, aktualne numery, ceny towarów a także obowiązujące przepisy celne.

Wszystkie punkty celne na granicach, lotniskach oraz portach wewnątrz ktaju połączone są on-line z centralą i mogą zgodnie z uprawnieniami dostępu czerpać informacje z tych baz danych. Potrzeba informacji na punktach granicznych doprowadziła do tego, że system, który w pierwotnym założeniu był systemem w pełni centralnym, został nieco zdecentralizowany. Na punktach granicznych, gdzie odprawa odbywa się w dwie strony, powstają mniejsze bazy danych, są zainstalowane czytniki dokumentów i komputery PC z aplikacjami. W mniejszych bazach danych, na granicach, przechowywane są dane nt. firm spedycyjnych, działających na określonym terenie, które najczęściej uczestniczą w odprawach na przejściach granicznych. Sprzęt do obsługi baz danych to najczęściej maszyny MX 300 i RISC-owe RM 400 pracujące pod systemem Unix.

Bardzo wiele informacji może być opracowywanych w lokalnych bazach danych. Oprogramowanie, jakim dysponują komputery na przejściach granicznych, pozwala również na korzystanie nie tylko z lokalnych baz danych, ale także na czerpanie informacji z baz centralnych. Do tej pory istnieje w Niemczech 170 punktów granicznych dysponujących takimi właśnie instalacjami.

Czy to znaczy, że niektóre systemy innych firm mogą być zintegrowane z waszymi bazami danych?

Korzystanie z baz danych systemów celnych jest łatwe dla zewnętrznych systemów. Duże firmy spedytorskie np. Lufthansa, Federal Express, DHL, Kuehne & Nagel, Overbrueck i inne, korzystają z celnych baz danych oraz mają odpowiednie uprawnienia do ich wydzielonych obszarów. W myśl niemieckich przepisów celnych mogą bowiem same dokonywać odpraw. Urzędnik celny bardzo często jedynie zatwierdza odprawy wcześniej przygotowane przez firmy spedycyjne.

Jak będzie skonstruowany system CGK przeznaczony dla polskich służb celnych?

Przy tworzeniu systemu dla GUC skorzystamy z najnowszych doświadczeń niemieckich w tworzeniu systemu typu klient/ serwer. Na zapytanie ofertowe Główngo Urzędu Ceł odpowiadaliśmy w taki sposób, aby zaoferować Polsce funkcjonalny, dobrze działający system zdecentralizowany. Decentralizacja oznacza w tym przypadku lokalne opracowywanie dużych ilości informacji na komputerach, które muszą mieć jednak dostęp do centralnego źródła informacji (banku danych). Oczywiście, nasze doświadczenia nad niemieckim systemem celnym umożliwiają nam rozpoczęcie prac nad projektem dla Polski z wyższego pułapu. Poza tym umożliwimy integrację ze standardami obowiązującymi w Europie Zachodniej, co chyba także nie jest bez znaczenia.

Dalszym aspektem jest współpraca z polskimi firmami w realizacji tego projektu. Są to m.in. poznańskie firmy Emax - specjalista w dziedzinie archiwizacji dokumentów (DATA-ENTRY) i I.B.Polsoft - firma mająca bardzo duże doświadczenie w tworzeniu i wdrażaniu aplikacji pracujących w środowisku Unix. Naszym celem jest nie tylko realizacja tego projektu, ale także przekazanie władzom celnym takiego know-how, które zezwoliłoby specjalistom z Głównego Urzędu Ceł na dalszy samodzielny rozwój systemu, zgodnie z potrzebami, jakie być może pojawią się już wkrótce.

Czy zostanie rozwiązana współpraca z innymi firmami, które zainstalowały lub testowały oprogramowanie na polskich granicach, np. Aram, Prokom, dr Zbigniew Główka?

Zgodnie z wymogami przetargu, system, który będziemy tworzyć ma być oparty na nowoczesnych narzędziach i systemach unixowych. Te rozwiązania, które obecnie funkcjonują na granicach, są rozwiązaniami niekoniecznie opartymi na odpowiednich, nowoczesnych narzędziach. Poza tym utworzono je z punktu widzenia jednego urzędu. Chciałbym jednak zaznaczyć, że nasze pierwsze instalacje pilotażowe będą instalowane, tam gdzie tych systemów nie ma. Nie chcemy, aby jakiekolwiek doświadczenie z "pierwszej linii frontu" zostało stracone. Na ten temat konsultowaliśmy się wielokrotnie z pracownikami służb celnych, przyglądaliśmy się także działającemu obecnie w jednostkach celnych oprogramowaniu, którego większość napisano w Clipperze.

Jak długo będzie tworzony system dla polskiej administracji celnej?

Nasz system jest w zasadzie gotów do wdrażania. Musimy jedynie wprowadzić w nim zmiany związane z różnicami w niemieckim i polskim systemie przepisów celnych.

Kilka tygodni temu mieliśmy prezentację w Warszawie na wstępnie przetłumaczonej wersji oprogramowania. W czasie jej trwania, w ciągu 9 godzin testowania ani razu nie zdarzył się żaden błąd. Bezpośredni użytkownicy tego systemu, gdy zasiedli do komputerów, zaczęli nawet mierzyć czas, aby sprawdzić, jak długo trwa dana operacja. Oczywiście była to tylko symulacja punktu odpraw celnych z bazą kilkudziesięciu rekordów, a nie w pełni działający system.

Mówi się, że polskie prawo celne jest pełne sprzeczności. Czy nie obawiacie się Państwo, że przez to komputeryzacja ceł może okazać się niewykonalna?

Rzeczywiście nawet na etapie wstępnym wykryliśmy pewne nieścisłości, które należałoby wyjaśnić korzystając z dodatkowych interpretacji. Jesteśmy jednak dobrej myśli i mamy nadzieję, że te trudności uda nam się pokonać wspólnie z naszymi partnerami z Głównego Urzędu Ceł. Chcielibyśmy podkreślić ogromne zaangażowanie i wolę współpracy wszystkich urzędnikow administracji celnej, z którymi zetknęliśmy się do tej pory przy dyskusjach na temat oferty.

Jakie standardy spełnia oprogramowanie oferowane przez CGK? Chodzi mi zarówno o standardy techniczne, jak i standardy różnych organizacji międzynarodowych, np. zasady UNCTAD ASYCUDA?

ASYCUDA to oprogramowanie udostępniane bezpłatnie. Jest to oprogramowanie, które zostało napisane, zatwierdzone i można je modyfikować, ponieważ nie w każdym kraju można na nim pracować bez wprowadzenia wcześniej zmian. Oprogramowanie oferowane przez nas spełnia wszystkie standardy obowiązujące na rynku Unii Europejskiej m.in. EDIFACT.

Ze standardów bardziej technicznych warto wymienić normy poczty elektronicznej, protokoły X.28, X.25 jako rozwiązania podstawowe. Chcemy ponadto stworzyć wirtualną sieć telekomunikacyjną, z zastosowaniem jednego z dwóch największych polskich operatorów. Jest to już w zasadzie uzgodnione, jednak nie podpisano jeszcze umów wiążących. Rezerwowym zabezpieczeniem, niewidocznym dla użytkownika, będzie satelitarna sieć Vsat.

Chcemy oferować określone rozwiązania, ale nie zamierzamy działać w sposób sztywny, dogmatyczny. Cały ten projekt jest pewnym rozciągniętym w czasie procesem, który będzie wymagał z pewnością zmian, dopasowania się do wymogów odbiorcy itp.

Czy przewidujecie Państwo dobudowanie modułów rozwiązujących zagadnienia związane z monitoringiem ruchu tranzytowego? Było to zagadnienie sformułowane w nie rozstrzygniętym drugim przetargu GUC?

Odpowiedzieliśmy jedynie na przetarg dotyczący systemu celnego, ale oczywiście zajmowaliśmy się tym zagadnieniem. Niemiecka Aerospace, filia Daimler Benz, a jest to duża znacząca firma w Niemczech, odpowiadała w zakresie drugiej części oferty. Jesteśmy gotowi nawiązać współpracę z tą firmą przy realizacji drugiego systemu.

Jednak według naszych informacji Główny Urząd Ceł chce na razie skupić się na realizacji bazowej części systemu, a następnie, po doświadczeniach zdobytych w tym zakresie, przejść do drugiej części projektu.

Na jaki czas planujecie Państwo realizację projektu?

750 dni roboczych. Są dwie możliwości realizacji projektu - albo sztywne przestrzeganie harmonogramu, ograniczające ściślejszą współpracę ze zleceniodawcą, albo elastyczne, z zaproszeniem do współpracy fachowców z Głównego Urzędu Ceł. Wymaga to jednak pewnego czasu na wzajemne dopasowanie się. W naszym harmonogramie założyliśmy, że stanie się to w pierwszym półroczu przeznaczonym na realizację systemu pilotażowego polegającego na adaptacji aplikacji niemieckich do warunków polskich.

Jakie będą źródła finansowania projektu?

Odpowiemy na to pytanie w sposób konkretny dopiero, wtedy gdy zakończymy już rozmowy z GUC. Proponowaliśmy różne modele i myślę, że jednym z niekoniecznie ostatnich argumentów, który pozwolił wygrać ten przetarg, była rozsądna oferta cenowa oraz sposób finansowania. Jedna sprawa jest zupełnie jasna: ani my ani Główny Urząd Ceł nie możemy nawzajem dawać sobie niczego w prezencie i gdzieś między tymi dwoma stanowiskami dochodzimy do kompromisu.

A czy inne strony, poza rządem polskim i firmą CGK, będą uczestniczyły w finansowaniu przetargu, czy są przewidywane jakieś kredyty?

Jest to w pełni pozostawione do dyspozycji polskiego rządu, czy uda się wykorzystać część z sumy 300 mln ECU, które zostały przyznane Polsce przez Unię Europejską. My na to jednak nie możemy mieć żadnego wpływu.

Dziękuję za rozmowę


TOP 200