EN FACE: Sebastian Małycha...

... prezes Mediarecovery, największej polskiej firmy zajmującej się informatyką śledczą.

O POSTRZEGANIU DOWODU ELEKTRONICZNEGO

Zmierzamy w dobrym kierunku, ale jest jeszcze mnóstwo do zrobienia. Pięć lat temu oficer dyżurny w komendzie policji nie wiedziałby zupełnie, co ma zrobić ze zgłoszeniem oszustwa na Allegro. Teraz nie będzie zaskoczony i doskonale będzie wiedział, do którego wydziału ma skierować sprawę. Dla dużej grupy sędziów komputer nadal jest czymś, co można najwyżej podarować wnukowi na komunię, a nie źródłem dowodów. Kiedyś sądziliśmy, że jeśli przyłożymy się do edukacji prokuratorów i adwokatów, to sędzia, zmuszony do zrozumienia nieznanego sobie języka, włoży nieco wysiłku w edukację. Niestety, część z nich odporna jest na nową wiedzę. Jako firma komercyjna nie mogliśmy edukować sędziów, mimo tego, że staraliśmy się, aby nasze działania były ekstremalnie przejrzyste. Środowisko sędziowskie okazało się niezwykle hermetyczne. To prokuratorzy dostosowali się do standardów sądu, choć trzeba przyznać, że dobrze zabezpieczony i dobrze przygotowany dowód jest brany pod uwagę w sprawie. Marzyłbym o takiej sprawie, w której jedynym dowodem byłby dysk twardy. Może ona skłoniłaby środowisko prawnicze do edukacji? O takiej sprawie nie słyszałem jednak jeszcze. Być może sytuacja się zmieni, gdy sądownictwo dopuści wreszcie informatykę na salę sądową, pozwalając na zdalne przesłuchania lub zgodzi się na to, aby wszystkie ekspertyzy - wraz z załącznikami w rozmaitych formatach - nie były drukowane na dziesiątkach ryz papieru, lecz stały się dostępne dla wszystkich zainteresowanych np. za pośrednictwem specjalizowanej przeglądarki. Zmiana nastąpi też, jeśli śledczy i adwokaci zaczną częściej korzystać z usług specjalistycznych firm. Dziś laboratorium kryminalistyczne w komendzie wojewódzkiej - zatrudniające dwie osoby ze sprzętem za 20 tys. zł - próbując zanalizować dowody kilku zaledwie spraw, zatyka się skutecznie na dwa lata.

O BIEGŁYCH SĄDOWYCH Z ZAKRESU INFORMATYKI

W Polsce działa ich kilkuset, ale może 20 jest godnych polecenia. Droga do profesjonalizacji tego środowiska jest jeszcze długa. Niewielu biegłych rozumie bowiem, czym jest śledcza i dowód elektroniczny. Poprawne operowanie tzw. łańcuchem dowodowym wymaga nie tylko posiadania sprzętu i wiedzy, ale też akceptowania podstawowych zasad postępowania z dowodem elektronicznym. Tak naprawdę jednak trzeba zadać sobie pytanie, kim jest biegły sądowy z zakresu IT. Informatyka jest dziś niezwykle szeroką dziedziną, a biegły jest kimś w rodzaju zakładowego informatyka, co to i kabelki zepnie, i małą aplikację napisze. W tej chwili kompetencje biegłych nie są poddawane żadnej weryfikacji poprzez system egzaminów i certyfikatów. Nie istnieje również ich jakakolwiek specjalizacja. Tymczasem przydałaby się weryfikacja choćby znajomości dobrych praktyk związanych z pozyskiwaniem i zabezpieczaniem dowodu elektronicznego, aby nie dochodziło do sytuacji, w której biegły pisze opinię na laptopie będącym jej przedmiotem.

O INSTYTUCIE INFORMATYKI ŚLEDCZEJ

Instytut - założony przez praktyków i teoretyków spotykających się z problematyką dowodu elektronicznego - powstał rok temu, aby upowszechniać wiedzę na temat informatyki śledczej i wypracowanych na zachodzie standardów. Ma też integrować środowisko biegłych, wspólnie rozwiązywać problemy związane z opiniowaniem oraz wpływać na środowiska tworzące prawo. Na razie Instytut ma na koncie m.in. przeprowadzenie szkoleń dla prokuratorów oraz przedstawienie Ministerstwu Sprawiedliwości - w ramach konsultacji społecznych - opinii nt. ustawy o biegłych. Stara się organizować spotkania z biegłymi umożliwiające wymianę i propagowanie wiedzy. Teraz pracuje na renomę, aby w przyszłości mógł stać się niezależnym ciałem, które mogłoby np. weryfikować przygotowanie biegłych do pracy z dowodami elektronicznymi.