Byleby sprzęt nie przeszkadzał

Z Beatą Bukowską i Maciejem Rybczyńskim, konsultantami z firmy HRK SA, rozmawia Antoni Bielewicz.

Z Beatą Bukowską i Maciejem Rybczyńskim, konsultantami z firmy HRK SA, rozmawia Antoni Bielewicz.

Jak powinna wyglądać firma jako miejsce pracy, aby była postrzegana przez informatyka jako atrakcyjna?

Beata Bukowska (B.B.): Trudno to określić jednoznacznie. Każdy człowiek ma inne preferencje. Wszystko zależy od jego temperamentu, cech osobowych, sytuacji rodzinnej czy dotychczasowych doświadczeń.

Maciej Rybczyński (M.R.): Niedawno rozmawiałem na ten temat z grupą informatyków, zajmujących się administrowaniem i projektowaniem sieci, a także służących pomocą użytkownikom. Nawet w tak jednorodnym zespole odpowiedzi były bardzo zróżnicowane. Jedna z osób, inżynier systemowy, zajmujący się projektowaniem sieci, podkreślał znaczenie mobilnego sprzętu i dużego monitora, przy którym nie męczyłyby mu się oczy. Chwalił sobie również możliwość praktycznie nieograniczonego korzystania z samochodu służbowego. W poprzednich firmach, w których pracował, było to obwarowane licznymi obostrzeniami. Miał samochód wspólnie z innym administratorem, mogli z niego korzystać jedynie w godzinach pracy, a do firmy musieli dojeżdżać we własnym zakresie. W rezultacie, kiedy samochód był mu potrzebny, z reguły okazywało się, że jeździ nim ktoś inny. Jak widać, co osoba to inne doświadczenia i inne oczekiwania.

Są jednak elementy, które można uznać za ogólne dla informatyków jako grupy zawodowej.

B.B.: Takim czynnikiem są chociażby szkolenia. Z tym, że nie mogą to być przypadkowe kursy. Praktycznie wszyscy informatycy podkreślają, że są zainteresowani ofertami firm, które umożliwiałyby wybór szkoleń. Co ciekawe, większość z nich doskonale rozumie konieczność różnych obwarowań i "lojalek" podpisywanych w zamian za uczestnictwo w drogim kursie. Coraz więcej informatyków pyta o oferty od firm, które mogłyby sfinansować w całości lub części studia podyplomowe lub MBA.

M.R.: Oczywiście, istotnym czynnikiem jest kontakt z nowoczesnymi technologiami. Nie jest to może czynnik, który decyduje o podjęciu pracy, na pewno jednak konieczność pracy w przestarzałym środowisku zniechęca ludzi do przyjęcia oferty. Niedawno jeden z doświadczonych specjalistów zrezygnował z kilkutysięcznej podwyżki, gdy dowiedział się, z jakich rozwiązań musiałby korzystać w nowej firmie. Wiedział, że te pieniądze nie zrekompensują mu utraty kontaktu ze stosowanymi powszechnie rozwiązaniami. A przy tym bardzo sobie cenił komfort pracy. Bez dobrych narzędzi te same zadania stałyby się bardziej uciążliwe i pracochłonne.

Z drugiej strony, zwłaszcza w obecnej sytuacji gospodarczej, nikt nie oczekuje od pracodawcy, że stworzy mu warunki do pracy z najnowszymi nowinkami technologicznymi. Jak mawia jeden z moich znajomych: "Sprzęt musi być na tyle dobry, żeby nie przeszkadzał w pracy".

Wszystkie te elementy można znaleźć praktycznie w każdej ofercie pracy. Jednak nie każda z firm zamieszczających tego typu ogłoszenia zasługuje na miano "dobrego miejsca pracy dla informatyka".

B.B.: Nie poruszaliśmy w ogóle zagadnień związanych z organizacją pracy. Dobre miejsce pracy to firma, w której każdy wie, jakie jest jego miejsce w strukturze i za co jest odpowiedzialny. Niestety, tego typu regulacji brakuje czasami nawet w dużych polskich firmach. Dobra organizacja pracy to również problem odpłatności za nadgodziny czy możliwość korzystania z urlopów. Wiele firm wychodzi z założenia, że zostawanie po godzinach jest wpisane w zawód informatyka i w związku z tym nie wymaga dodatkowego wynagrodzenia. Tak też są konstruowane z nimi umowy o pracę. O tym, że to nieprawda, nie trzeba chyba nikogo przekonywać.

M.R.: Z tym ściśle wiąże się inny element. Wielu informatyków narzeka, że nikt nie jest w stanie ocenić ich zaangażowania. Ich praca ma z reguły charakter zespołowy i menedżerom, zwłaszcza jeśli nie są informatykami, trudno ocenić wkład poszczególnych członków zespołu w dzieło ogólne. Zresztą stosunki na linii szefowie-podwładni to chyba najważniejsza sprawa, decydująca o warunkach pracy w firmie.

Trudno jednak oczekiwać, żeby w każdej, nawet niewielkiej firmie, menedżerowie znali się na informatyce.

M.R.: Nawet w firmach branży IT dużą część kadry zarządzającej stanowią nieinformatycy. Zresztą wielu menedżerów działów IT już dawno straciło kontakt z technologią. Często chodzi tu jednak o zwykły brak umiejętności zarządzania, ewentualnie niezrozumienie istoty pracy informatyka. Takie problemy ujawniają się np. przy podejmowaniu decyzji o zakupie nowego sprzętu. W wielu firmach, zwłaszcza mniejszych, prezes zgadza się na zakup nowego serwera czy mocniejszego komputera dopiero wtedy, gdy stary całkiem się rozsypie.

Inna sprawa to stworzenie odpowiednich warunków pracy. Ta wymaga przede wszystkim skupienia, o które trudno w wielkiej hali pozbawionej ścianek działowych. Znam administratora, którego ulokowano w... serwerowni. Jak sam gorzko zauważył, odkąd zamontowano w niej wentylację, jego praca stała się "całkiem znośna".

Niedawno spotkałem się z narzekaniami osób, które mówiły, że firma straciła mnóstwo pieniędzy na niepotrzebny sprzęt i systemy. Niegospodarność pracodawcy również potrafi razić?

M.R.: Oczywiście. Informacje o tym, za ile kupiono nowy system, wbrew pozorom, rozchodzą się zwykle bardzo szybko. I często przy tej okazji okazuje się, że to czy tamto można było kupić taniej. Do tego dochodzi jeszcze poczucie zlekceważenia. "W końcu znam się na tym, a nikt nie zapytał mnie o zdanie".

A jaką rolę odgrywa prestiż firmy?

B.B.: Znów trudno tu mówić o jakiejś regule. Dla wielu informatyków ma to duże znaczenie. Inni zdają sobie sprawę, że praca w prestiżowej firmie może wiązać się z pewnymi niedogodnościami - pracą w dużym zespole, chodzeniem w garniturze itp. Wolą pracować w familijnej atmosferze w niewielkiej firmie programistycznej, która mieści się gdzieś w domku jednorodzinnym na przedmieściu.

A charakter przedsiębiorstwa? Czy lepszym miejscem pracy dla informatyka są firmy z branży IT, czy też przedsiębiorstwa korzystające z technologii?

B.B.: Na pewno wiele zależy od specjalizacji, a także etapu kariery zawodowej. Dla programisty, projektanta czy specjalisty od telekomunikacji ciekawsza będzie praca w dużej firmie IT, gdzie ma okazję zetknąć się z różnorodnymi zagadnieniami. Tymczasem wielu kierowników projektu szuka pracy u końcowych użytkowników, bo praca w charakterze zarządzającego przedsięwzięciem informatycznym w imieniu klienta daje mu znacznie więcej swobody niż podobne zajęcie w firmie usługowej.

Młodzi informatycy myślą raczej o pracy w branży IT lub konsultingu, gdzie mogą zdobyć dużo cennych, różnorodnych doświadczeń. Z upływem czasu zdarza się, że są zbyt zmęczeni tą różnorodnością i zaczynają myśleć o pracy w bardziej stabilnym środowisku, np. w jakimś dziale informatyki.


TOP 200