Ani w prawo, ani w lewo

Ze Zbigniewem Jabłońskim, dyrektorem Ośrodka Informatyki Kancelarii Sejmu RP, rozmawia Sławomir Kosieliński.

Ze Zbigniewem Jabłońskim, dyrektorem Ośrodka Informatyki Kancelarii Sejmu RP, rozmawia Sławomir Kosieliński.

Potocznie Sejm uchodzi za arenę walk politycznych. Proces stanowienia prawa dla wielu osób pozostaje czarną magią, na szczęście dociekliwi mogą korzystać ze świetnego serwisu internetowego:http://www.sejm.gov.pl . Mimo wszystko opinia publiczna - oprócz specjalistów zajmujących się w sektorze publicznym - pomija aspekty zarządzania Kancelarią Sejmu i wspomagania pracy posłów za pomocą technologii teleinformatycznych. Niewiele osób wie, że w Sejmie jest wdrażany system zintegrowany klasy ERP, i niewiele też potrafi docenić skutki jego funkcjonowania. Ciekawe, czy urzędnicy umieją to wyartykułować?

Podskórnie to czują, ale raczej się z tym nie uzewnętrzniają. W Kancelarii Sejmu pracuje wiele indywidualności, bez których pomocy nie można wdrożyć systemu ERP. Tymczasem taki system zmusza do podzielenia się władzą. Wszystko musi się zatem dotrzeć i zaiskrzyć zgodnie z dobrze opisanymi procedurami.

Owszem, moglibyśmy sprawdzać poprawność procedur na wzór pewnego radzieckiego uczonego, który przy budowie komputera RIAD rozstawił w hali kilkaset kobiet i każdej przyporządkował jedno szczątkowe zadanie. Był to tzw. komputer na diewoczkach. Jednak nie tędy droga.

Lepiej postawić na dłuższy proces przystosowywania się urzędników do procedur, których przestrzegania wymusza system zintegrowany.

Rynek patrzy na zmagania Kancelarii Sejmu z systemem SAP R/3 z zainteresowaniem, czy to się uda. Do tej pory SAP nie miał referencji w sektorze publicznym. Jakie są więc dalsze Państwa kroki w tym zakresie?

Zbigniew Jabłoński, dyrektor Ośrodka Informatyki Kancelarii Sejmu RP

Zbigniew Jabłoński, dyrektor Ośrodka Informatyki Kancelarii Sejmu RP

W przyszłym roku przeprowadzimy upgrade do wersji 4.7, co potrwa 2,5 miesiąca. Zastosujemy też nową koncepcję wdrożenia, co zaowocuje uruchomieniem modułu gospodarki remontowej oraz sprzęgnięciem modułu zamówień publicznych z systemem finansowo-księgowym.

Kiedy się weźmie pod uwagę przypadki ustawy medialnej oraz o biopaliwach, ta - nazwijmy - niefrasobliwość w traktowaniu dokumentów elektronicznych po stronie rządu wydaje się szczególnie rażąca. Jednak to element szerszego problemu, czy można poddać algorytmizacji proces stanowienia prawa?

Myślę, że i tak prawnik zawsze będzie potrzebny. Ale by pomóc posłom i legislatorom, wolelibyśmy przyjąć strukturalne podejście do dokumentu. Toteż stawiamy na XML - żeby w prosty sposób panować nad wersjami tekstów i ich ujednolicaniem. Wtedy, jeśli zajdzie taka potrzeba, łatwo będzie odtworzyć np. stan prawny z 1979 r. albo wykluczyć sprzeczne poprawki. Przykładowo, komisja sejmowa uchwala 57 poprawek, ale poniewczasie okazuje się, że pierwsza była sprzeczna z ostatnią, ponieważ nie było możliwości automatycznego nanoszenia kolejnych wersji i weryfikowania w locie, czy są zgodne z sobą. Notabene, wdrażamy metodykę prowadzenia projektów PRINCE 2. Bardzo dobrze pasuje ona do procesów legislacyjnych, w których kluczową rolę odgrywa legislator.

Tytułem wyjaśnienia metoda PRINCE 2 (Project IN Controlled Environment) powstała w Wlk. Brytanii i stała się obowiązującym standardem zarządzania dla przedsięwzięć informatycznych finansowanych przez rząd Zjednoczonego Królestwa za pośrednictwem Central Computer and Telecommunication Agency. Twórcy metody PRINCE 2 przyjęli, że zarządzanie przedsięwzięciem spoczywa głównie na barkach zarządu przedsięwzięcia i kierownika przedsięwzięcia. W skład zarządu przedsięwzięcia wchodzą: reprezentant użytkowników, dyrektor przedsięwzięcia (reprezentuje inwestora i dba, aby przedsięwzięcie miało sens z ekonomicznego punktu widzenia), reprezentant dostawcy (reprezentuje zleceniobiorcę i jego władza w organizacji dostarczającej produkt powinna być odpowiednia do skali przedsięwzięcia).

Zdaje się, że ta metodyka nie jest zbyt popularna w sektorze publicznym. Owszem, powołuje się komitety sterujące, ale nie zawsze są one władne podejmować wiążące decyzje. Wracając do Sejmu, gdy zaglądam do sejmowego WWW w poszukiwaniu stenogramów z posiedzeń komisji lub obrad plenarnych, denerwuję się, że ich jeszcze nie ma. Wtedy zastanawiam się, jak ta sfera działalności Sejmu jest zorganizowana.

Najpierw rozróżnijmy posiedzenia plenarne od posiedzeń komisji. Kiedyś stenogram powstawał po ośmiu miesiącach i nikt do niego już nie zaglądał. Teraz ta książka powstaje z dnia na dzień w niewielkim nakładzie, ponieważ stenogram jest udostępniany w Internecie. Pracuje nad nim 12 maszynistek korzystających z programu Ventura. Przepisują one na zmianę kasety dziesięciominutowe, zaznaczając w tekście wszystkie komentarze i oklaski, przerywające wystąpienia. Natomiast sprawozdania z pracy komisji przygotowują na zlecenie dziennikarze i mają one charakter bardzo obszernego streszczenia. Niestety, rzeczywiście tutaj opóźnienia są spore.

Skoro wszystkie wystąpienia są nagrywane, dlaczego Kancelaria zatrudnia jeszcze stenotypistki?

Proszę pana, w Anglii aż do początku XX w. utrzymywano stanowisko wypatrywacza floty Napoleona. I właśnie taką funkcję - na wszelki wypadek - one pełnią.