75 procent autystyków

Z Thorkilem Sonne, prezesem duńskiej firmy IT Specialisterne, zatrudniającej osoby z autyzmem, rozmawia Dorota Konowrocka.

Z Thorkilem Sonne, prezesem duńskiej firmy IT Specialisterne, zatrudniającej osoby z autyzmem, rozmawia Dorota Konowrocka.

W jaki sposób przygotowujecie osoby z autyzmem do pracy w Waszej firmie?

Kandydaci przechodzą pięciomiesięczne szkolenie. Autystycy nie mają zazwyczaj odpowiedniego przygotowania zawodowego, profesjonalnego, ale nie jest to szkolenie wyłącznie zawodowe. Przygotowujemy ich również na przyszłe kontakty społeczne ze współpracownikami i klientami.

Czy każda osoba z autyzmem może znaleźć zatrudnienie w Waszej firmie?

Nie, nie każda. Dokonujemy pewnej selekcji. Szukamy ludzi ze zdiagnozowanymi zaburzeniami ze spektrum autystycznego, ale dobrze funkcjonujących w świecie. W czasie szkolenia kandydaci przekonują się ostatecznie, czy na pewno testowanie oprogramowania jest tym rodzajem zajęcia, któremu chcieliby się oddać. Zatrudniamy tylko tych, którzy naprawdę czują, że są w stanie wykonywać tę pracę.

Czy musieliście im stworzyć jakieś specjalne warunki, by mogli wykonywać swoją pracę?

Nie pracują w pełnym wymiarze, ich czas pracy ograniczony jest do 20-30 godzin tygodniowo. Istotne jest to, by wszystkie ich zadania były zaplanowane z wyprzedzeniem, by nie zaskakiwać ich zmianami wprowadzanymi w ostatnim momencie. Jeśli pracują z klientem i w siedzibie klienta, należy uczulić współpracujące z nimi osoby, by mówiły wprost, bardzo konkretnie, nie posługując się przenośnią, niedomówieniem, sarkazmem czy ironią, bo autystyk tego nie zrozumie. Muszą otwarcie i wprost mówić o swoich oczekiwaniach. Zazwyczaj klient wyznacza do kontaktów z naszymi pracownikami jakieś konkretne osoby, dla których przeprowadzamy krótkie szkolenie na temat tego, czym jest autyzm. Upewniamy się po prostu, że wiedza o tej chorobie nie jest im obca.

Czy często się zdarza, że ludzie nic nie wiedzą o autyzmie?

Och, oczywiście. Ludzie często nie wiedzą, czym jest autyzm. Zazwyczaj cała ich wiedza pochodzi ze słynnego filmu "Rain Man" z Tomem Cruisem i Dustinem Hoffmanem. Zwykle są dość zaskoczeni samym faktem, że ludzie z autyzmem w ogóle mogą pracować i że mogą pracować tak efektywnie. Autystycy są bardzo otwarci, nie mają żadnych ukrytych motywów, często okazuje się, że praca z takim typem człowieka jest dla wielu ludzi sporą ulgą...

Czym właściwie zajmują się pracownicy Pana firmy?

Głównie testowaniem oprogramowania na zlecenie dużych klientów. Zazwyczaj są to testy funkcjonalne, sprawdzanie, czy program reaguje na działania użytkownika zgodnie z założeniami. Często chodzi również o testy dokumentacji, jej przegląd jeszcze przed rozpoczęciem etapu programowania.

Czy łatwo jest przekonać klientów, że ludzie z autyzmem mogą być równie dobrymi testerami jak osoby zdrowe?

Nie, oczywiście, że nie. Widzieli "Rain Mana" i nie spodziewają się zbyt wiele. Moja firma jest rynkowym ewenementem, czymś zupełnie niespotykanym. Ale mamy już bardzo dobre referencje, otrzymaliśmy wiele nagród. Tak wiele razy dowiedliśmy już, że jesteśmy w stanie wykonywać tę pracę, że coraz łatwiej jest nam wygrywać kolejnych klientów.

W jaki sposób przekonaliście pierwszego klienta?

Pierwszym klientem był największy duński operator telekomunikacyjny. Pracowałem w tej firmie 10 lat zajmując się generalnie informatyką, ale część mojej pracy związana była też z testowaniem oprogramowania. Przekonałem ich, by obdarzyli mnie pewnym kredytem zaufania. I udało się, nie zawiodłem. Na naszą korzyść zadziałało to, że naprawdę nie jest łatwo znaleźć ludzi, którzy chcieliby i potrafiliby zająć się testowaniem oprogramowania.

Dlaczego właściwie założył Pan firmę Specialisterne?

Osiem lat temu zdiagnozowano autyzm u mojego syna. Dzięki niemu dowiedziałem się, że ludzie z autyzmem mogą być naprawdę utalentowani. Dotarło też do mnie, że jeśli mój syn ma mieć szczęśliwe życie, gdy dorośnie, to ktoś musi coś zmienić. A nie było żadnego innego szaleńca, który zacząłby stwarzać szanse zawodowe dla ludzi z autyzmem.

Ale dlaczego testowanie oprogramowania?

Dobry tester musi być wytrwały, musi mieć dobrą pamięć i musi być w stanie systematycznie wykonywać powtarzalne zadania. Ta charakterystyka idealnie odpowiada charakterystyce autyzmu.

Czy w Danii istnieją jakieś programy aktywizacji zawodowej ludzi z autyzmem?

Tak, są pewne działania finansowane przez rząd. Generalnie próbuje się integrować osoby z autyzmem w ramach normalnych firm. Ale efekty są marne. W mojej firmie, zatrudniającej 50 pracowników, 75 procent to osoby z autyzmem. Mogą się odprężyć, otworzyć, dać z siebie to, co najlepsze, bo tutaj oni są normalni.

Widzi Pan różnice między autystykami, którzy pracują, i tymi, którzy nie pracują zawodowo?

Ogromną. Kiedy pracują dla mnie, nagle są doceniani za to, co robią dobrze, za swoje mocne strony. Do tej pory dowiadywali się ustawicznie, co robią nie tak. Tu mogą spotkać innych ludzi, nawiązać przyjaźnie, a przede wszystkim mają szansę pokazać, że mogą coś zrobić dla społeczeństwa, mogą wnieść swój wkład. Znaleźli swoją niszę.

Często występuje Pan na konferencjach, opowiadając o swojej firmie. Jak reagują słuchacze?

Bardzo pozytywnie. Moja historia do nich dociera, rozgrzewa serca... Wiem, że na świecie - w Szwecji, w Holandii - zaczynają powstawać firmy podobne do mojej. Moim celem jest stworzenie tysiąca miejsc pracy w filiach Specialisterne na świecie i naprawdę wierzę, że jestem w stanie to osiągnąć.

Czy uzyskuje Pan jakieś dotacje na prowadzenie tej działalności?

Nie, nie dostałem żadnych pieniędzy na rozkręcenie działalności i nie jestem wspierany również dziś, działam na takich samych zasadach rynkowych jak inne firmy. Otrzymuję jedynie rekompensatę za to, że moi pracownicy nie są w stanie pracować w pełnym wymiarze godzin. Ale generalnie nie jestem traktowany w żaden specjalny sposób, nie otrzymuję żadnych grantów europejskich ani nic w tym rodzaju. Dlatego każdy może zrobić to, co ja.


TOP 200