Zdobywca czy księgowy?

Przy wyborze zawodu, a później specjalizacji lepiej nie kierować się modą ani tym, jak atrakcyjnie niektóre profesje są przedstawiane w popkulturze. W podjęciu decyzji pomagają narzędzia do badania predyspozycji.

Człowiek aktywny zawodowo pracuje przeciętnie 40 lat i spędza w pracy jedną trzecią dnia. Daje to prawie 80 tys. godzin poświęconych pracy – ładny kawałek naszego życia. 9,5 tys. razy spędzamy poranek w nerwowym pośpiechu, żeby zdążyć i nie spóźnić się do pracy. Te liczby powinny każdego młodego człowieka powstrzymać przed marnowaniem czasu na wagary i zmuszać do zastanowienia, co zrobić przez pierwsze 25 lat, żeby przez kolejne 40 nie zastanawiać się każdego poranka: „Za jakie grzechy muszę znowu iść do tej przeklętej pracy?”. I odpowiadać sobie: „… bo nie mam innego wyjścia, a rachunki trzeba zapłacić”.

Łatwo popaść w tani dydaktyzm, kiedy ma się większość z tych 40 zawodowo czynnych lat już za sobą, jeszcze łatwiej, kiedy udało się zdobyć zawód, który nie tylko pozwala na siedzenie w domu i pisanie artykułów do magazynów komputerowych, ale też daje komfort dostatku. Co jednak zrobić, kiedy stoimy jeszcze przed wyborem naszej zawodowej drogi? Rodzice nie są drogowskazem, to oczywiste. Dlaczego nie są? BO NIEEEE!!! Nauczyciele są beznadziejni. Koledzy są tak samo zieloni i tak samo nie chce im się nic. Koleżanki… one w ogóle są jakieś inne. „Skąd mam wiedzieć, co chcę robić przez następne kilkadziesiąt lat życia?”

Zobacz również:

Poszukiwanie talentu

Więcej informacji o problematyce zatrudniania nowych pracowników w działach informatycznych firm i instytucji można znaleźć w raporcie Computerworld „Praktyki i staże w IT”, który jest bezpłatnie dostępny do pobrania z serwisu www.computerworld.pl.

Przede wszystkim warto odpowiedzieć sobie na pytanie, co już teraz lubię robić najbardziej? Czy najchętniej spędzam czas, grając w piłkę, biegając po lesie, czy może siedząc prze ekranem komputera (fuj!)? Czy wolę zastanawiać się, jak działa silnik samochodowy, czy dobierać kolor lamówki do sukienki, którą koleżanka ma włożyć na pierwszą randkę. Może większą frajdę sprawia mi ustalanie zasad koniugacji czasownika „fan” w języku szwedzkim, a może przekonanie sąsiadki, że kawałki lawy przywiezione z ostatnich wakacji mają moc leczniczą i warto na nie wydać kawałek emerytury?

Jakie są moje mocne strony? Czy lubię pracować z innymi, czy raczej indywidualnie? Czy wolę podejmować decyzje samodzielnie, czy chętnie radzę się innych? Czy błyskawicznie docieram do sedna problemu? Może nie docieram błyskawicznie, ale nie spocznę, dopóki go nie rozwiążę? Może nie docieram błyskawicznie do sedna problemu ani indywidualnie, ani w zespole i może nie chce mi się nad nim dłużej zastanawiać, ale za to mam świetnie opanowaną technikę fikołka do przodu i dośrodkowania piłki ze skrzydła. Warto na tego rodzaju pytania odpowiedzieć, a od odpowiedzi zależy, jakie rodzaje zawodów eliminować, a jakie ewentualnie brać pod uwagę.

Jest jeszcze jeden zestaw pytań, na które trzeba koniecznie odpowiedzieć sobie na etapie zastanawiania się, jaki zawód byłby moim wymarzonym. Te odpowiedzi koncentrują się wokół pytania o typ nagrody, która byłaby stosowną rekompensatą za czas i wysiłek poświęcany pracy. Oczywistą rekompensatą są pieniądze, ale najczęściej nie jest to ekwiwalent wystarczający. Jak mówią psychologowie, praca wyłącznie w zamian za pieniądze zaczyna być traktowana instrumentalnie i prowadzi do utraty motywacji i zaangażowania, a w konsekwencji do frustracji, bo w takim przypadku pieniądze zawsze będą niewystarczające.

Znajdowanie predyspozycji

Praca jest jednym z najważniejszych elementów, z których składa się nasze życie, poszukujemy więc w niej nagrody, która będzie dawała przekonanie, że życie ma sens. Dla jednych będzie to poczucie wolności i przestrzeń do samodzielnego działania. Dla innych możliwość bycia kreatywnym, ciągłe wymyślanie nowych rozwiązań albo kontakt z ludźmi i szukanie inspiracji u innych. Rekompensatą ważniejszą od pieniędzy będzie ucieczka od rutyny. Ale czy może być odwrotnie? Tak! Są ludzie, którzy cenią sobie bezpieczeństwo wynikające ze znajomości wykonywanych zadań, z rutyny właśnie i to także jest wartość, którą pracodawcy cenią, szczególnie w zawodach wymagających skrupulatnego mierzenia i liczenia. Znalezienie odpowiedzi na wczesnym etapie na pytanie, co jest moim ideałem nagrody, pozwoli uniknąć rozczarowań przez następne 40 lat. Nie ma nic gorszego niż odkrywca nieznanych lądów przykuty do biurka księgowego albo księgowy oddelegowany do przeżywania przygód na krańcach świata.

Jak zadawać takie pytania i jak na nie odpowiedzieć, zanim będzie za późno? Nie da się tego wszystkiego zrobić bez pomocy otoczenia: rodziców, nauczycieli, profesjonalnych psychologów, ale też kolegów i koleżanek. Najlepszym sposobem jest skorzystanie z wyspecjalizowanych instytucji. Te potrafią wskazać wychowy. W każdym mieście może być ich wiele, lepszych lub gorszych, państwowych, samorządowych lub prywatnych. Będą korzystać z różnych narzędzi oceny predyspozycji zawodowych, bo wiele takich narzędzi wymyślono i wiele jest dostępnych na rynku. Trzeba do nich trafić, a można skorzystać z więcej niż jednej z nich i porównać wyniki. Najważniejsze, żeby zacząć szukać swojego miejsca w świecie zawodowym na właściwym etapie życia i jeśli mogą w tym pomóc nauczyciele albo rodzice, to – choć wiadomo, że są głupi – warto z tej pomocy skorzystać.

W sieci można znaleźć narzędzia do indywidualnej samooceny predyspozycji zawodowych i można od nich zacząć własne poszukiwania, trzeba jednak pamiętać, że nie powinny one zastępować profesjonalnych konsultacji.


TOP 200