Zbigniew Skotniczny

Założyciel, długoletni prezes zarządu, a obecnie przewodniczący Rady Nadzorczej SOLIDEX-u.

Rynek z początkiem 1990 roku był rynkiem prywatnego importu pecetów i drukarek mozaikowych oraz rynkiem raczkujących na nim firm. O rodowodzie większości z nich wypowiadałem się na 3. Kongresie Informatyki w 2003 roku. A był moją odpowiedzią na ówczesny brak solidności, jaki zaobserwowałem na polskim rynku po powrocie z niemieckiego stażu. Ówczesne firmy dostarczały np. tajwańską drukarkę, ale już nie pomagały jej uruchomić. Pierwsze nasze kontrakty, to specjalistyczne dostawy elementów do ówczesnych PC-tów, których rynek tajwańskiej masówki nie zapewniał. Ale temat sieci pojawił się od samego początku. A nabrał przyspieszenia zaledwie po 9 miesiącach funkcjonowania SOLIDEX-u. Po dwunastu miesiącach była umowa z SUN-em, wówczas liderem w sieciowych stacjach i serwerach opartych o UNIX i IP, a zaraz potem z Cisco Systems. Prototyp sieci opartej o IP i IPX powstał wiosną 1991, a pierwsze profesjonalne i to światłowodowe wdrożenie połączeń miejskich w Krakowie zafunkcjonowało już z końcem 1991 r. Połączenia wolnym wtedy łączem z Warszawą i dalej ze światowym internetem zadziałały zaledwie kilka tygodni później.

Było to tzw. budowanie na pustyni. Ale czy był to sielski rynek? Chyba nie... To była, jednak, realna, rynkowa walka. Mało firm z tamtych czasów przetrwało, przecież, do dzisiaj. Ówczesny rynek, to głównie handel pecetami, a hasło IT chyba nie istniało. Nie było literatury, internetu, stron www, komórek, a na połączenia telefoniczne z Niemcami można było liczyć nocą. Rozmowy do USA zamawiało się na centrali i czekało nawet dobę! Aby coś zaimportować, trzeba było zrobić przedpłatę, a instytucje ówczesne niekoniecznie posiadały pieniądze. A rynek oprogramowania, czy jego produkcji nie istniał, wszystko się, po prostu, kopiowało łamiąc licencje. Polski klient nie chciał za to płacić, podobnie jak za usługi wdrożeniowe czy serwisowe. Lata trwało, zanim rynek zrozumiał, że oprogramowanie oraz kwalifikowana usługa wdrożeniowa czy serwisowa kosztuje.

Pamiętam pierwszy kwartał 1992, gdy wszyscy czekali na uchwalenie budżetu. Pewnie ponad 80% gospodarki zależało wtedy od państwa, czyli od posłów i polityki... Ale SOLIDEX był dość daleko od ówczesnej walki rynkowej. Nie oferowaliśmy i nie oferujemy do dziś pecetów i drukarek. Nasza specjalizacja i wynikająca z niej silna pozycja firmy zostały zauważone faktycznie w połowie lat 90., gdy tacy ówcześni potentaci, jak Alcatel czy Ericsson, zaczęli z nami konkurować. A inne polskie, znane wtedy firmy zaczęły zajmować się internetem dopiero, gdy ten był na szczycie... czyli na przełomie wieków.

Jestem przekonany, że SOLIDność również dzisiaj jest w cenie. Potwierdzają to cały czas nasi Szanowni Klienci! Dzięki nim

jak również dzięki naszym Sympatykom, Klientom, Partnerom oraz byłym i obecnym Pracownikom możemy się rozwijać. Możemy budować dalej! SOLIDnie i odpowiedzialnie.