Zawirowania i nadzieje

Echa zawirowań, w jakich znalazł się Ericsson, z rocznym opóźnieniem dotarły do Polski. Przychody polskiego oddziału koncernu spadły w 2002 r. o 45%.

Echa zawirowań, w jakich znalazł się Ericsson, z rocznym opóźnieniem dotarły do Polski. Przychody polskiego oddziału koncernu spadły w 2002 r. o 45%.

Już podczas ogłaszania wyników finansowych za 2001 r. Kurt Hellstrom, prezes Ericssona, zapowiadał, że nadchodzące miesiące będą dla jego koncernu ogromnym wyzwaniem. Czas pokazał, że się nie pomylił. Zakończony stratą w wysokości ponad 2 mld euro rok 2002 to dla korporacji czas cięć i strategicznych decyzji budżetowych.

W ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy zarząd zwolnił ok. 46 tys. osób (i zapowiada zwolnienie kolejnych 11 tys.), podpisał dwa duże kontrakty outsourcingowe: z HP, dotyczący zarządzania sieciami, serwerami i sieciami roboczymi oraz z fińskim Tietonatorem, który przejął część zadań związanych z rozwojem oprogramowania dla telefonii komórkowej. Wreszcie sprzedał dwa działy: norweski zajmujący się technologiami GPRS oraz Ericsson Microelectronics , zajmujący się technologiami mikroprocesorowymi. Pod znakiem zapytania stanęła współpraca firmy z koncernem Sony w ramach powołanej zaledwie rok wcześniej spółki Sony-Ericsson.

Po roku koncern miał już też nowego prezesa. Kurt Hellstrom zdecydował się odejść na emeryturę. Jego miejsce zajął Carl-Henric Svanberg, dotychczasowy prezes firmy Assa Abloy, światowego potentata w produkcji zamków i zabezpieczeń.

Wisienki na torcie

Zawirowania i nadzieje

Carl Olof Bergqvist, prezes zarządu Ericsson sp. z o.o.

Echa tych zawirowań dotarły w tym roku również do Polski. W grudniu ub.r. z kierowania lokalnym oddziałem zrezygnował Michael Rasmussen. W ciągu ostatnich dwóch lat personel firmy zmniejszył się o ok. 200 osób. Problemy koncernu i całej branży zaważyły na osiągnięciach polskiego oddziału. Przychody koncernu wyniosły 374,3 mln zł i były o ponad 45% niższe niż w roku ubiegłym (671,25 mln zł).

Firma podpisała kilka dużych kontraktów. Bezsprzecznie najważniejszym była umowa ramowa z TP o wartości ponad 120 mln zł obejmująca dostawę, wdrożenie oraz utrzymanie sprzętu telekomunikacyjnego do transmisji danych i oprogramowania. Dzięki niej firmie udało się wejść na szerszą skalę do największego polskiego operatora, który dotychczas korzystał ze sprzętu Ericssona głównie przy dostawie usług typu SDI (Szybki Dostęp do Internetu).

Ericsson rozszerzył też współpracę z pozostałymi operatorami. Dla PTC (Era GSM) koncern wdrożył platformę umożliwiającą wysyłanie MMS (Multimedia Messaging System). Był to bardzo prestiżowy projekt na rzecz jednego z pierwszych na świecie operatorów, który zdecydował się na zaoferowanie tego typu usług. Tym ważniejszy, że Ericsson jest jednym z głównych dostawców multimedialnych aplikacji dla telefonii komórkowej. Jak szacują jego przedstawiciele, dziś ponad 50% światowych operatorów, którzy oferują podobną usługę, korzysta z rozwiązań szwedzkiego koncernu.

Ericsson sp. z o.o. podpisał także umowę na dostawę, instalowanie, uruchomienie oraz serwisowanie sprzętu teletransmisyjnego - radiolinii z serii Mini Link E z Polkomtelem. Dalej rozwijany był także projekt budowy infrastruktury telekomunikacyjnej kolejnego operatora Energisu. "Te umowy cieszą nas, tym bardziej że nie jesteśmy związani umowami na wyłączność na dostawy sprzętu i usług z którymś z operatorów. Nasza strategia polega na zdobywaniu jak największej liczby wisienek na telekomunikacyjnym torcie" - mówi Carl Olof Bergqvist, prezes Ericsson sp. z o.o.

Znaczącym wydarzeniem w 2002 r. było także uruchomienie w tczewskich zakładach koncernu Flextronics produkcji urządzeń typu HiS (Home Internet Solution), wykorzystywanych jako platforma technologiczna dla usługi SDI, oferowanej przez TP.

Być jak doradca

Zawirowania i nadzieje

Ericsson

Przedstawiciele Ericssona są przekonani, że przyszłość ich firmy, podobnie zresztą jak innych dostawców sprzętu telekomunikacyjnego, to przede wszystkim świadczenie wysoko specjalizowanych usług. Dziś koncern skupia się na czterech segmentach rynku. Są to sprzedaż sprzętu i związanych z tym usług; świadczenie usług związanych z zarządzaniem siecią telekomunikacyjną; integracja rozwiązań pochodzących od różnych dostawców oraz konsulting związany z biznesem telekomunikacyjnym. "Chcemy być konkurencją dla firm, takich jak IBM czy Cap Gemini . Mamy nad nimi jedną ogromną przewagę - doskonale znamy technologie telekomunikacyjne" - mówi Carl Olof Bergqvist. - "W przyszłości nasi klienci nie będą myśleć o zakupie kolejnych urządzeń, a raczej o tworzeniu aplikacji, które pozwolą w nowatorski sposób wykorzystać istniejącą infrastrukturę".

Dziś sprzedaż usług stanowi około 15-20% przychodów koncernu. Ambicją zarządu Ericssona jest zwiększenie jej wartości do 25%. Plan ten może zakończyć się powodzeniem. W połowie marca br. dobiegł końca jeden z większych projektów usługowych w sieci transmisji danych POLPAK-T - system centralnego nadzoru nad wydarzeniami GFM (Global Fault Management), zapewniający możliwość świadczenia klientom końcowym sieci informacji o realizacji kontraktów SLA (Service Level Agreement).

Nie zapominając o 3G

Oczywiście firma nie odchodzi od dostaw sprzętu. Coraz większą część oferty Ericssona stanowią rozwiązania dla telefonii trzeciej generacji. Również tu jednak pojawiają się szanse na sprzedaż nie tylko stacji bazowych, koncentratorów i systemów do zarządzania, ale także usług integracyjnych i biznesowych.

Z myślą o przyspieszeniu rozwoju rynku aplikacji Ericsson realizuje projekt Świat Aplikacji, w ramach którego uruchomił w Warszawie laboratorium testowe wyposażone w kompleksowe testowe środowisko zbudowane w architekturze klient/serwer. Koszty uczestnictwa w programach umożliwiających testowanie aplikacji kształtują się na poziomie tysiąca dolarów rocznie. Przedstawiciele firmy twierdzą jednak, że możliwe jest również przeprowadzenie niektórych wstępnych testów bezpłatnie.


TOP 200