Zarobić na długim ogonie

Wśród wielu czynników mogących mieć decydujące znaczenie dla dalszego rozwoju usług szerokopasmowych i charakteru treści dostępnych w Internecie wymienia się coraz częściej zjawisko Web 2.0.

Wśród wielu czynników mogących mieć decydujące znaczenie dla dalszego rozwoju usług szerokopasmowych i charakteru treści dostępnych w Internecie wymienia się coraz częściej zjawisko Web 2.0.

Terminem Web 2.0 określa się generalnie serwisy bazujące na zawartości tworzonej przez samych użytkowników. Dzięki mechanizmom interakcji tworzą się wokół nich społeczności internautów zainteresowanych danym tematem, dziedziną czy udostępnianymi zasobami. Odbiorcy sami oceniają wartość oferowanych treści, tworzą hierarchie najlepszych czy najpopularniejszych ofert. Ważnym elementem przyciągającym użytkowników jest możliwość personalizacji istniejących zasobów, dostosowania dostępu do nich dokładnie według potrzeb lub upodobań.

Pomocne szerokie pasmo

BogusŁaw Kułakowski, wiceprezes zarządu Grupy ITI ds. badań, technologii i rozwoju, podczas swojej prezentacji nt. wizji rozwoju koncernu medialnego w dobie konwergencji mediów.

BogusŁaw Kułakowski, wiceprezes zarządu Grupy ITI ds. badań, technologii i rozwoju, podczas swojej prezentacji nt. wizji rozwoju koncernu medialnego w dobie konwergencji mediów.

Zjawisko Web 2.0 nie byłoby z pewnością możliwe bez rosnącej przepustowości łączy internetowych pozwalających na coraz większą wymianę danych między użytkownikami i korzystanie przez nich z technologii umożliwiających wspólne tworzenie treści (tzw. technologie kooperacji). Postawy użytkowników serwisów społecznościowych będą jednak wpływały także w sposób zwrotny na dalsze korzystanie z infrastruktury dostępowej i kształtowanie się potrzeb w tym zakresie. W opinii prof. Kazimierza Krzysztofka ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej możemy mówić już o swoistej kulturze broadbandu. Przy łączach o wąskiej przepustowości dominowała szeroka, jednorodna oferta dla masowego odbiorcy. Przy łączach o szerokiej przepustowości coraz większego znaczenia nabiera wąska, specjalizowana oferta dla każdego, konkretnego odbiorcy.

Sytuacja ta nie pozostaje bez wpływu na ekonomiczne aspekty działalności w sieci. Zwracał na to uwagę Edwin Bendyk, redaktor tygodnika Polityka i dyrektor programowy konferencji Kultura 2.0, organizowanej przez Polskie Wydawnictwo Audiowizualne. Jego zdaniem, bardzo dobrze zjawisko ekonomii kooperacji opisuje teoria "długiego ogona" (long tail), zaprezentowana na łamach magazynu Wired przez Chrisa Andersona, redaktora naczelnego tego pisma. Obniżająca się coraz bardziej bariera publikacji powoduje, że w zasobach sieciowych pojawia się coraz więcej unikalnych, niszowych ofert małych, pojedynczych autorów lub producentów. W ten sposób światło dzienne ma szanse ujrzeć twórczość autorów, którzy nigdy nie znaleźliby się w orbicie zainteresowań masowych, wielkich graczy rynku medialnego. Dzięki technologiom sieciowym ich wytwory są rozprowadzane w małych ilościach, ale trafiają do tych, którzy akurat są nimi zainteresowani i znajdują odbiorców na całym świecie. Wielość tych unikalnych treści sprawia, że w sumie zaczynają stanowić znaczącą część oferowanej w sieci zawartości.

Zjawisko Web 2.0 nie jest jeszcze dokładnie rozpoznane i zdefiniowane, budzi wiele sprzecznych opinii i gorących dyskusji. Mimo to jest uwzględniane w strategiach rozwojowych wszystkich największych graczy na rynku usług i treści internetowych, stanowiąc niejednokrotnie podstawę budowania mocnej pozycji rynkowej na przyszłość. Mimo wielu zastrzeżeń i niejasności aplikacje i usługi webowe stają się już poważnym biznesem. Wiele małych, tworzonych spontanicznie serwisów i narzędzi społecznościowych jest wykupywanych przez potentatów typu Yahoo!, Amazon czy Google. Mówi się nawet o nowych modelach biznesowych powstających za sprawą technologii kooperacji.

Kooperacja pożądana

Martin Varsavsky, pomysłodawca i główny udziałowiec hiszpańskiej sieci społecznościowej FON, tłumaczył podczas naszej konferencji zasady jej działania.

Martin Varsavsky, pomysłodawca i główny udziałowiec hiszpańskiej sieci społecznościowej FON, tłumaczył podczas naszej konferencji zasady jej działania.

Jak na rozwój inicjatyw Web 2.0 zapatrują się operatorzy telekomunikacyjni, jak oceniają wpływ tego typu przedsięwzięć na swój biznes w przyszłości? Zdaniem Joanny Boruckiej z Roland Berger Strategy Consultats, podejście operatorów do zjawiska Web 2.0 jest obecnie mocno zróżnicowane. France Telecom uważa, że operatorzy telekomunikacyjni nie są w tej chwili częścią zjawiska Web 2.0. BT przygotowuje się zaś do wyzwań stawianych przez tę formę aktywności internautów. Deutsche Telekom uruchomił własny serwis społecznościowy, a Vodafone rozpoczął współpracę z Google, oferując m.in. usługę wyszukiwania treści we własnych zasobach, przymierza się też do współpracy z Yahoo! w zakresie reklamy mobilnej.

Joanna Borucka ostrzega, że jeżeli operatorzy telekomunikacyjni nie chcą stracić pozycji rynkowej, to muszą się coraz bardziej liczyć z przedsięwzięciami tworzonymi w modelu sieciowej kooperacji. Zagrożenie widać bardzo wyraźnie na przykładzie usług typu VoIP, które stanowią i będą stanowić coraz większą część ruchu głosowego w sieciach stacjonarnych i komórkowych. Operatorzy szukają nowych źródeł przychodów pozwalających zrekompensować spadki przychodów z dotychczasowych usług. Stąd ich zainteresowanie zawartością - oferowanie użytkownikom dostępu do filmów, muzyki czy gier. Czy same jednak będą sobie w stanie poradzić z nowym, nieznanym im do tej pory rodzajem działalności?

Jak zauważa Joanna Borucka, firmy internetowe są jak na razie szybsze. Już dzisiaj wiele aplikacji Web 2.0 jest uruchamianych na telefonach komórkowych z pominięciem operatorów. Google Maps for Mobile ma być instalowany fabrycznie w wybranych modelach telefonów 3G firmy BenQ-Siemens. Korzystając z tej aplikacji, użytkownicy będą mogli lokalizować restauracje, galerie sztuki, sklepy czy hot spoty. Z kolei Yahoo! podpisało strategiczną umowę z Nokią, dzięki której aplikacja Yahoo! Go Mobile - będąca kompleksowym zbiorem usług dostępu do treści internetowych - będzie preinstalowana w wybranych modelach fińskiego producenta. Firma Dodgeball, wykupiona w 2005 r. przez Google, uruchomiła własny serwis z usługami lokalizacyjnymi. Użytkownik wysyła SMS na numer usługi z informacją o tym, gdzie się znajduje. Informacja o lokalizacji użytkownika jest następnie rozsyłana do jego znajomych znajdujących się w pobliżu.

Jakie możliwości działania mają w tej sytuacji operatorzy telekomunikacyjni? Zdaniem Joanny Boruckiej, powinni chronić dotychczasowy biznes i wykorzystywać nowe możliwości stwarzane przez Web 2.0, m.in. poprzez strategiczne alianse z największymi graczami w tym sektorze rynku. Tak np. uczyniła Grupa 3, która w modelu X-Series będzie oferowała wiele usług we współpracy z firmami: Skype, Sling Media!, Yahoo!, Nokia, Google, eBay, Microsoft, Orb i Sony Ericsson. A wszystko ma być rozliczane z użytkownikiem w ramach jednego miesięcznego abonamentu.

Dostęp DSL dla innych

Polski rynek dostępu szerokopasmowego czekają w 2007 r. istotne zmiany. Wówczas bowiem będą widoczne rezultaty polityki regulacyjnej w postaci wprowadzenia oferty uwolnienia pętli lokalnej, a przede wszystkim tzw. bitstream access, czyli udostępniania przez Telekomunikację Polską po cenach hurtowych łączy abonenckich innym operatorom na potrzeby świadczenia usługi DSL. TP podpisała już pierwsze tego typu umowy z GTS Energis i eTel, a wkrótce zapewne także z Tele2. Jeżeli operator alternatywny zdoła zminimalizować swoje koszta, tak aby były one niższe od upustu hurtowego, to może nawet zaoferować tańszą usługę. Przede wszystkim będzie jednak konkurować udostępnianiem usług dodanych, np. adresowanych do specyficznych grup klientów.

Oczywiście cała ta sytuacja będzie mieć nie tylko plusy, ale i minusy. Dostęp DSL z wykorzystaniem bitstream access oferować będą bowiem nie tylko bezpośrednio operatorzy, którzy podpiszą umowę z TP, lecz również podmioty, które będą takie usługi oferować pod własnym szyldem, choć faktycznie udostępniać ją będą operatorzy występujący w roli hurtownika. Czeka nas zatem deja vu z czasów, gdy popularną usługą były karty-zdrapki na połączenia typu long-distance w telefonii głosowej. Pojawiło się wówczas mnóstwo różnych podmiotów, oferujących usługi pod rozmaitymi logo. Były to usługi o różnej, czasem niestety złej jakości, a tak naprawdę fizyczną usługę oferowała nieliczna grupa podmiotów, inni sprzedawali je tylko pod własnym logo. Z dużym prawdopodobieństwem w 2007 r. czeka nas podobna sytuacja na rynku dostępu szerokopasmowego, co będzie miało negatywne skutki w postaci dezorientacji klientów i zrażenia części z nich do tego typu usług w związku z niską jakością czy złą obsługą klienta.

W Europie w niektórych krajach odsetek uwolnionych pętli abonenckich zbliżony jest do 30% (Francja, Szwecja, Holandia), choć w wielu krajach - tak jak w Polsce - nadal jest równy 0%. Potencjał polskiego rynku jest jednak duży, bowiem aż 94% linii abonenckich TP jest technicznie przystosowanych do usług DSL, a jedynie ok. 13% z nich faktycznie służy do realizacji takich usług. (peg)