Zakochani w swojej pracy

Z dużą uwagą przeczytałem artykuł zamieszczony w nr 43 (z 25 listopada 1996 r.) pisma Computerworld pt. "Zakochani w swojej pracy". Nieczęsto można znaleźć w "krajowej prasie fachowej" artykuły napisane tak dobrze, w których nie używa się ponadto informatycznej nowomowy. Z pewnymi opiniami tam zawartymi trudno mi się jest jednak zgodzić bez zastrzeżeń.

Z dużą uwagą przeczytałem artykuł zamieszczony w nr 43 (z 25 listopada 1996 r.) pisma Computerworld pt. "Zakochani w swojej pracy". Nieczęsto można znaleźć w "krajowej prasie fachowej" artykuły napisane tak dobrze, w których nie używa się ponadto informatycznej nowomowy. Z pewnymi opiniami tam zawartymi trudno mi się jest jednak zgodzić bez zastrzeżeń.

Przede wszystkim często w artykule pojawia się pojęcie "statystyczny informatyk". Moim zdaniem uniwersalny, statystyczny informatyk po prostu nie istnieje.

Daleko idąca specjalizacja spowodowała, że obecnie jest wiele różnych profesji związanych z informatyką. Opierając się na Europejskiej Klasyfikacji Zawodów (wersja ze stycznia 1996 r., numery z lewej strony wykazu symbolizują kody zawodów wg EKZ), możemy wyróżnić 14 zawodów i specjalności zaliczonych do tzw. sekcji "Specjaliści - informatycy".

Zapewniam panią, że analityk, który byłby "mało kontaktowym, zamkniętym w sobie introwertykiem, człowiekiem mającym pogardliwy stosunek do dyletantów", nie zagrzałby długo miejsca w żadnym zespole analityczno-projektowym. Taki "specjalista" nie zrobiłby nigdy wywiadu analitycznego z użytkownikiem, nie mówiąc o udziale w sesji interaktywnego projektowania. Analityk musi więc być ekstrawertykiem, potrafiącym nawiązać aktywny kontakt z użytkownikiem.

Natomiast większość dobrych programistów pracuje samodzielnie. Nie jest im niezbędny kontakt z użytkownikiem, lecz dobrze postawione i sprecyzowane zadanie. Muszą za to posiadać umiejętność myślenia syntetycznego i abstrakcyjnego. Tak więc zupełnie co innego jest wyróżnikiem dobrego programisty, a zupełnie czego innego od rasowego analityka wymaga specjalizacja.

Zupełnie inną sprawą jest to, że w kraju dominuje kształcenie programistów i administratorów sieci. Stąd zapewne zdanie: "Informatyk nie potrafi pracować w zespole. Jednak dzieje się tak często dlatego że inni ludzie nie chcą z nim pracować". Takich umiejętności, podobnie jak metod analizy systemowej, nasze uczelnie po prostu nie nauczają. Analitycy czy projektanci w polskich warunkach są przekwalifikowanymi programistami albo nabytkami spoza branży.

Z tym wiąże się problem piętnowanej przez panią informatycznej arystokracji. Pisze pani "Informatyk sprawia często wrażenie człowieka, któremu niepotrzebne jest istnienie innych ludzi", a dalej jeszcze mocniej: "Należy do elity, do grupy, w której pokłada się nadzieję. Ludzie tacy są adorowani i podziwiani". Zapewniam panią, że żaden z analityków czy projektantów nie może być zachłyśniętym sobą snobem - po prostu taka, a nie inna specyfika zawodu eliminuje tego typu postawy. W firmach dominuje natomiast stanowisko, które najczęściej pasuje do owego "nie sklasyfikowanego gdzie indziej" specjalisty ds. informatyki. Tam, niestety takie postawy często zdarzają się. Także administratorzy i programiści często miewają arystokratyczne maniery. Wśród programistów jest np. częste uważanie analityka za " zawód okołoinformatyczny " (cytat dosłowny).

Być może powodem takiego, a nie innego spojrzenia, jest moja "informatyczna droga życia". Byłem programistą, potem (krótko) pełniłem obowiązki administratora stacji roboczej, dorabiałem sobie składem komputerowym, prowadziłem kursy obsługi komputera. Od ponad 2 lat zajmuje się analizą systemów informacyjnych, przy czym od roku jestem głównym analitykiem (wiodącym) w wielkim projekcie informatycznym realizowanym w administracji państwowej.

W pełni solidaryzuję się więc z ostatnim pani zdaniem, że firmy powinny płacić "człowiekowi, który rozumie firmę, jej zadania i cele", a nie programiście "za każdą linię komend". To wymaga jednak rozpoczęcia przebudowy systemu kształcenia informatyków w Polsce.