Z zaplecza na salony

Dyskusje nad przydatnością Linuxa w zastosowaniach biznesowych toczą się już od kilku lat. Choć dotychczasowe zastosowania nie wykraczają poza niewielkie instalacje, to system sukcesywnie zdobywa przedpole rynku korporacyjnego. Są już nawet firmy, które przyznają, że udaje im się na Linuxie zarabiać.

Dyskusje nad przydatnością Linuxa w zastosowaniach biznesowych toczą się już od kilku lat. Choć dotychczasowe zastosowania nie wykraczają poza niewielkie instalacje, to system sukcesywnie zdobywa przedpole rynku korporacyjnego. Są już nawet firmy, które przyznają, że udaje im się na Linuxie zarabiać.

"Linux spełnia rolę kleju dla systemów informatycznych: zespala różne elementy, sam pozostając niewidoczny" - mówi Jan Rychter z RG Studio, warszawskiej firmy, zajmującej się tworzeniem rozwiązań z Linuxem. Prawda jest taka, że tak jak system wszedł do przedsiębiorstw tylnymi drzwiami, tak do dziś na zapleczu oczekuje swojej szansy w poważnych zastosowaniach. Popularność Linux w dużej mierze zawdzięcza rozwojowi Internetu i serwerowi Apache. Wystarczyło kilka lat, aby ta kombinacja zawojowała ponad połowę światowych serwerów WWW. W wielu przypadkach ten sam system spełnia rolę serwerów pocztowego i DNS, a nawet routera. Kiedy Linux zacznie odnosić sukcesy w zastosowaniach biznesowych? To zależy od wysiłków dostawców oprogramowania.

Krokiem wielkich

O Linuxie zaczęło być głośno mniej więcej trzy lata temu. System jest wprawdzie rozwijany już prawie 10 lat, ale stało się o nim głośno stosunkowo niedawno. Lista firm informatycznych, które zadeklarowały, że Linux będzie dla nich strategicznym systemem operacyjnym, jest długa. Większość tych zapowiedzi okazała się pozbawionym treści przekazem marketingowym, firmy bowiem do dziś nie zaoferowały choćby jednego produktu pod kątem Linuxa.

Nie znaczy to jednak, że szansa na korporacyjną karierę Linuxa została zaprzepaszczona. Wyłoniła się nieliczna, lecz silna grupa firm, które do rozwoju tego systemu przykładają dużą wagę, potwierdzając to premierami kolejnych nowych produktów. Co więcej, są wśród nich firmy liczące się na światowym rynku informatycznym - IBM, Oracle i Borland. Ich poparcie dla Linuxa powinno być ważnym sygnałem dla działów informatyki. Tak przynajmniej uważają przedstawiciele dwóch największych producentów baz danych. "Wprowadzamy Linuxa w świat przetwarzania transakcyjnego i aplikacji krytycznych" - mówi Dick Sullivan, członek kierownictwa IBM Software Group. Obecnie już dwa sztandarowe produkty programistyczne IBM - serwer aplikacyjny WebSphere i baza DB2 - zostały zaprojektowane na potrzeby Linuxa.

Podobną ofertę ma Oracle. Firma ta zaprezentowała działający na Linuxie serwer aplikacyjny iAS 8. W ub.r. na rynek wprowadziła też bazę 8i. Przedstawiciele Oracle'a twierdzą, że Linux cieszy się olbrzymim zainteresowaniem programistów korzystających z narzędzi Oracle'a. "W ciągu dwóch miesięcy z naszego serwera internetowego aż 285 tys. razy pobierano oprogramowanie dla Linuxa" - podkreśla Bob Shimp, kierownik działu technik internetowych. - "To więcej niż dla jakiegokolwiek innego systemu operacyjnego" - dodaje.

Zarabiać na Linuxie

Na inwestycje w Linuxa stać Oracle'a, a także IBM. Pytanie, jak zarobić na bezpłatnym systemie, staje się znacznie istotniejsze w przypadku małych firm, które zajmują się Linuxem. Ten problem bynajmniej nie dotyczy tylko firm polskich. "Nie sądzę, by wiele z nowo powstających firm odniosło sukces. Znam je. Większość ma świetne pomysły technologiczne, ale żadnego na to, jak zarabiać pieniądze" - twierdzi Nicholas Peterley, założyciel internetowego serwisu Linux- -World, wydawanego przez IDG. Z pewnością sukcesy finansowe przyczyniłyby się do zwiększenia wiarygodności firm linuxowych w oczach klientów. Tymczasem, zdaniem Nicholasa Peterleya, jasnej strategii biznesowej nie mają nawet najwięksi dystrybutorzy Linuxa, mimo że część zdążyła już zadebiutować na giełdowych parkietach.

Najpowszechniejszy model biznesowy polega na sprzedaży usług. O ile bowiem system jest darmowy, o tyle koszt jego skonfigurowania i utrzymania jest podobny jak w przypadku oprogramowania komercyjnego. Również aplikacje nie są bezpłatne. Licencja GPL (General Public License), zgodnie z którą są wydawane wszystkie ważniejsze odmiany Linuxa, nie zawiera zastrzeżeń, aby na darmowej platformie niezależne firmy tworzyły komercyjne oprogramowanie. W rzeczywistości jednak firmy wdrażające Linuxa główne dochody uzyskują ze sprzedaży sprzętu towarzyszącego - serwerów, urządzeń do obsługi specjalizowanych zadań, wykonania instalacji sieciowych. "Linux osiągnął już masę krytyczną, można już w Polsce z niego żyć" - mówi optymistycznie Jacek Kijewski, prezes gdańskiej firmy Softomat. Nie jest to głos odosobniony. "Śmiało można stwierdzić, że powstaje rynek korporacyjnych odbiorców Linuxa. Trzeba umieć dostosować się do jego wymagań" - dodaje Tomasz Barbaszewski, prezes firmy Aba z Krakowa.

Do weteranów polskiego rynku Linuxa należy firma HS Partner Pro-Test SA z Warszawy, która tworzy oprogramo- wanie dla tego systemu od ponad 5 lat. Produkowane przez nią systemy m.in. finansowe, magazynowo-sprzedażowe doczekały się ponad 150 wdrożeń. Polskie Sieci Teleinformatyczne stworzyły aplikację do obsługi rozbudowanego sklepu internetowego - InterMarket, w całości opartą na technologii Linuxa. RG Studio z Warszawy na bazie biblioteki Mosix tworzy rozwiązania klastrowe dla przedsiębiorstw. Podobno do grona zainteresowanych tą technologią należy m.in. PolCard. RG Studio dostarcza także klastry do obliczeń równoległych, wykorzystujące biblioteki MPI i PVM. Dla warszawskiej Akademii Muzycznej firma wykonała system do transmisji i odbioru dźwięku. RG Studio współpracuje z kalifornijskim producentem sprzętu sieciowego Cyclades, specjalizującym się w urządzeniach sieciowych współdziałających z bezpłatnym systemem. Niektóre firmy programistyczne dostrzegają szansę na pozyskanie klientów wśród firm, które chcą przedłużyć "życie" starych aplikacji DOS. "Po uruchomieniu w trybie emulacji DOS, aplikacje napisane w Clipperze często działają kilkakrotnie szybciej. Linux zapewnia im bezpieczeństwo i wielodostęp" - mówi Andrzej Bagiński, prezes IDK z Gdańska, zajmującej się integracją sieci.

Sprzedaż zaawansowanych rozwiązań informatycznych opartych na Linuxie jest trudniejsza niż w przypadku prostych systemów. "Dużych klientów interesuje nie tylko cena. Liczy się także wsparcie techniczne i jasne reguły odpowiedzialności. Linux pod tym względem przedstawia pewne trudności - kto przejmie ostateczną odpowiedzialność za produkt typu open-source? Wstrzymamy się do momentu, aż sprawa się wyjaśni od strony prawnej" - twierdzi Zygmunt Kamiński, dyrektor katowickiej firmy informatycznej Kamsoft. W praktyce Linux jest traktowany jak oprogramowanie OEM - sprzedawany w cenie nowego sprzętu, a odpowiedzialność za niego ponosi bezpośredni dostawca.

Serwery z preinstalowanym Linuxem od niedawna sprzedaje JTT. Od maja br. firma sprzedała ok. 10 urządzeń z systemem Red Hat 6.1, co - podobno - jest dobrym wynikiem w przypadku sprzętu dwuprocesorowego. Wyspecjalizowane urządzenia serwerowe (server appliance) oferuje też Optimus. Współpracująca z tą firmą krakowska Aba dostarcza układy pamięci Flash, na których umieszcza własną wersję systemu Linux i serwer WWW Apache. Po kompresji całość zajmuje mniej niż 16 MB. Aba podpisała także umowę OEM z Sun Microsystems, dzięki czemu oferuje preinstalowane serwery pakietu biurowego StarOffice dedykowane dla 20 i 50 użytkowników. Są sygnały, że serwerami tymi poważnie zainteresowane są polskie instytucje finansowe. Aba produkuje też terminale sieciowe wykorzystujące Linuxa. W 8 MB pamięci Flash mieści się system operacyjny, oprogramowanie terminala znakowego, klient ICA (Citrix) i klient X Window. Pilotażowe instalacje terminali ABAX działają m.in. w Karpackim Okręgu Straży Granicznej, Zakładzie Energetycznym "Częstochowa" oraz MPK w Krakowie.

W najbliższych miesiącach RG Studio wprowadzi do otwartej sprzedaży urządzenia terminalowe, oparte na Linuxie. W pamięci Flash znajdzie się okrojony system operacyjny oraz podstawowe aplikacje klienckie, w tym przeglądarka internetowa. Urządzenia będą spełniać rolę końcówek sieciowych, a być może nawet terminali dla użytkowników domowych, korzystających z Internetu przez sieć telewizji kablowej. Od dłuższego czasu Linux jest wykorzystywany przez firmę Posnet, jako system operacyjny kas fiskalnych.

Lista życzeń

Linux wyrósł ze środowiska, w którym uroda interfejsu nie miała większego znaczenia - liczyła się przede wszystkim możliwość swobodnego "majsterkowania" w konfiguracji i stabilność systemu. Rosnąca rzesza użytkowników zaczęła jednak wskazywać wady Linuxa. Na przykład, mimo wysiłków producentów poszczególnych odmian, zdarza się, że samodzielne zainstalowanie Linuxa jest niezwykle trudne. Dla użytkowników korporacyjnych nie do zaakceptowania jest niepełna polonizacja interfejsu oraz poważne trudności z edycją i drukowaniem dokumentów z polskimi znakami diakrytycznymi. Pozytywnym trendem jest natomiast rosnąca liczba producentów urządzeń peryferyjnych, dostarczających sterowniki dla Linuxa.

Barierą w popularyzacji Linuxa jest wciąż niewielka liczba dostępnych aplikacji - oczywiście w porównaniu z Windows. Istotnym krokiem naprzód było pojawienie się w połowie br. polskiej wersji pakietu Star Office 5.2. Nie zaspokaja to jednak potrzeb. Jeżeli chodzi o zastosowania biznesowe, mała liczba aplikacji wynika wprost z braku graficznych narzędzi do szybkiego tworzenia aplikacji. Sytuacja może się zmienić wraz z pojawieniem się zapowiadanego przez Borlanda pakietu Delphi dla Linuxa (Kylix).

Są także inne problemy. Linux nie ma obecnie sprawnych mechanizmów i systemu po awarii. Rozwiązania tego typu oferują wprawdzie SGI oraz IBM i to na zasadach open- source, ale - zdaniem specjalistów - nie są to narzędzia dopracowane. Pogląd o nieawaryjności Linuxa, popularny wśród zwolenników tej platformy, nie pomoże w zdobyciu kredytu zaufania użytkowników korporacyjnych. "Brak dojrzałych narzędzi do szybkiego podnoszenia systemu po awarii jest jednym z najważniejszych powodów, dla których firmy obawiają się oddać Linuxowi swoje najważniejsze aplikacje i krytyczne bazy danych" - podkreśla Konrad Wawruch, kierownik działu rozwiązań klastrowych w RG Studio.


TOP 200