Z rodziną najlepiej na zdjęciach...

Na drodze największej fuzji rynku IT stanęło dwóch przeciwników - biurokracja i rodziny założycieli HP.

Na drodze największej fuzji rynku IT stanęło dwóch przeciwników - biurokracja i rodziny założycieli HP.

Sensacyjne połączenie Hewlett--Packarda z Compaq Computer na kilka miesięcy utknęło w martwym punkcie. Od 4 września br., kiedy ogłoszono plany fuzji, nie poznaliśmy praktycznie żadnych konkretów odnośnie do przyszłej organizacji firmy. Kierownictwo zasłania się przed ujawnianiem planów koniecznością uprzedniego uzyskania zezwoleń na połączenie od amerykańskich i europejskich urzędów. Dopiero potem ma się rozpocząć proces scalania firm. "Decyzje o tym, jak będzie przebiegać połączenie, zostaną podjęte na szczeblu centrali" - mówi Andrzej Dopierała, prezes Hewlett-Packard Polska.

Bruksela-Palo Alto-Waszyngton

Przedsiębiorstwa, których łączny obrót bądź przekracza 5 mld euro, bądź każdy z nich osiągnął roczną sprzedaż przekraczającą 250 mln euro, zanim się połączą muszą czekać na werdykt z Brukseli. Standardowo procedura antymonopolowa przeprowadzana przez Komisję Europejską trwa miesiąc. W przypadku HP i Compaqa, ze względu na fakt, że łączą się firmy amerykańskie, mające silną reprezentację na rynku europejskim, oraz z uwagi na skalę przedsięwzięcia (łączne obroty ponad 90 mld euro), niemal jest pewne, że postępowanie będzie trwać dłużej, wspomina się nawet o czterech miesiącach.

By uruchomić ten proces, firmy powinny przedstawić komisji szczegółowy plan dotyczący fuzji. Według Financial Times, HP i Compaq zwlekają ze złożeniem dokumentu i - jak sugeruje dziennik - starają się wyjaśnić urzędnikom jak najwięcej kwestii dotyczących połączenia i działań na europejskim rynku IT jeszcze przed wszczęciem postępowania antymonopolowego. Zarządy zainteresowanych firm praw- dopodobnie obawiają się, że skrępowani ustawowymi terminami urzędnicy mogliby pochopnie unicestwić fuzję. Obawy te nie są bezpodstawne, jeśli przypomnieć, że w przeszłości Bruksela już raz nie wyraziła zgody na połącze- nie dwóch amerykańskich firm - Honeywell i GE. Informacji Financial Times nie potwierdza HP. Przedstawiciele firmy zapewniają tylko, że prace "idą zgodnie z harmono- gramem", a wszelkie formal- ności powinny zakończyć się w I kwartale 2002 r.

W bardziej zaawansowanym stadium jest postępowanie prowadzone przez FTC - amerykańską federalną komisję handlu, zajmującą się regulacją rynku. Tam wprawdzie również nie zapadły jeszcze żadne decyzje, ale pozytywnym sygnałem dla firm jest to, że FTC nie wstrzymała fuzji już podczas wstępnego rozpoznania wniosku. Urzędnicy poprosili jednak HP, jako stronę dominującą, o podanie większej liczby szczegółów na temat połączenia i jego przewidywanych skutków.

Co powiedzą córki?

Przedłużające się formalności nie sprzyjają atmosferze wokół fuzji HP i Compaqa (akcjonariusze HP staną się właścicielem 60% nowo powstałej firmy). Od początku wśród analityków przeważały krytyczne opinie na temat połączenia. Punktem kulminacyjnym było przyłączenie się do opozycji części akcjonariuszy, na czele z synami założycieli HP. Inwestorzy czekają teraz, jakie stanowisko zajmie największy akcjonariusz HP - fundacja zarządzana przez trzy córki Davida Packarda, w posiadaniu której jest 10% akcji.

Nawet jeśli rodziny założycieli HP solidarnie sprzeciwią się fuzji, to nie wystarczy im głosów, by udaremnić połączenie. Jednakże ich "za" lub "przeciw" z pewnością nie pozostanie obojętne na zachowanie pozostałych akcjonariuszy, zważywszy chociażby na szeroki oddźwięk medialny listopadowych wystąpień synów Davida Packarda i Williama Hewletta. Zarzucili oni obecnej prezes Carly Fiorinie zerwanie z tradycją zarządzania firmą, która wyrażała się w słynnym haśle "HP Way". Racje wszystkich akcjonariuszy poznamy najwcześniej w lutym 2002 r.

Za połączeniem stoją murem zarządy obu firm, które we wrześniu jednomyślnie zaakceptowały transakcję. Carly Fiorina, główny architekt fuzji, przy każdej okazji zapewnia, że od połowy przyszłego roku HP wkroczy w nowy etap. Pewne jest, że od powodzenia przedsięwzięcia wartego przeszło 22 mld USD zależy jej przyszłość na stanowisku prezesa firmy.


TOP 200