Z prędkością myszy

Jeśli operatorzy wspomagani konsekwentnie przez państwo nie zaczną inwestować w infrastrukturę szerokopasmową, wkrótce zabraknie im klientów.

Jeśli operatorzy wspomagani konsekwentnie przez państwo nie zaczną inwestować w infrastrukturę szerokopasmową, wkrótce zabraknie im klientów.

W reklamach Internet przyspiesza jak rakieta, Jerzy Dudek ogląda swoje mecze, zaś biznesmen nawet na plaży nie odrywa się od pracy dzięki bezprzewodowej łączności. Tymczasem wystarczy wyjechać poza miasto, by przekonać się, że łącze o prędkości 12 Mb/s oferowane przez UPC lub sześciomegowa Neostrada, to mrzonka.

"Białe plamy" w dostępie szerokopasmowym wynikają z niechęci operatorów telekomunikacyjnych do inwestycji na terenach wiejskich. Zdarzają się takie sytuacje jak w zachodniopomorskim Korytowie, gdzie kabel światłowodowy Telekomunikacji Polskiej jest tuż-tuż, ale operator żąda 600 tys. zł za podłączenie kolejnej miejscowości. Także na Kujawach poznaliśmy okolicę, przez którą przebiega trakt światłowodowy firmy Netia, ale ta spółka wzrusza ramionami na wszelkie sugestie tamtejszych samorządów, by zechciała zainwestować w dostęp szerokopasmowy.

Nic dziwnego, że samorządy poważnie myślące o rozwoju lokalnym stawiają na WiMAX lub inne techniki radiowe, byle rozwiązać problem "ostatniej mili". Jednakże sami operatorzy muszą wreszcie zacząć myśleć o nowych klientach.

Dużo czy mało?

Dokładna liczba łączy szerokopasmowych w Polsce jest trudna do oszacowania. Ostatnio lokuje się ją pomiędzy 1,3 a 1,5 mln. Od dwóch trzecich do trzech czwartych z tej liczby przypada na Telekomunikację Polską promującą Neostradę. Drugą w kolejności stanowi grupa operatorów telewizji kablowej, oferująca usługi Triple Play (3P), łącza DSL oferuje również dla swoich abonentów Netia, Dialog i kilku małych lokalnych operatorów telefonicznych.

Trudną do liczbowego określenia grupę stanowią użytkownicy sieci osiedlowych, zatem często środowiskowych inicjatyw, obsługujących nawet od kilkunastu użytkowników (sieci osiedlowe stanowią jednak pokaźną grupę klientów dla operatorów oferujących usługi hurtowe, jak Energis czy ATM). Do tego należałoby jeszcze dodać odbiorców usług dostępowych oferowanych przez operatorów telefonii komórkowej, z BlueConnect na czele.

Liczba użytkowników Neostrady rośnie nadal szybko, ale obserwuje się obecnie spowolnienie tej dynamiki (w obszarach dostępności Neostrady, a więc są to głównie tereny miejskie); następuje już zaspokojenie potrzeb, natomiast nie oznacza to jednak wcale, by wśród abonentów Telekomunikacji Polskiej popyt na łącza szerokopasmowe był już zaspokojony.

Ogólnie jednak penetracja łączy szerokopasmowych na poziomie 4-5% mieszkańców kraju sprawia, że nie jest to powód do zadowolenia. Możemy się oczywiście pocieszać wysoką dynamiką wzrostu, nie zmienia to jednak faktu, że nadal wleczemy się w ogonie Europy jeśli idzie o rozpowszechnienie łączy szerokopasmowych. Opóźnienie względem czołówki wynosi ładnych kilka lat.

Co więcej, naturalną barierą wzrostu dla szybkich łączy DSL jest niska, zaledwie trzydziestokilkuprocentowa penetracja pętli abonenckich, która już istotnie niestety nie wzrośnie, bowiem operatorzy telekomunikacyjni z powodów finansowych nie są już zainteresowani kosztowną rozbudową infrastruktury tzw. ostatniej mili.

Duży potencjał tkwi w sieciach operatorów telewizji kablowych, ale te na ogół wymagają ogromnego doinwestowania technicznego, by można było za ich pomocą świadczyć usługi dostępowe o zadowalającej jakości. Dlatego tak duże oczekiwania wiąże się u nas z technologią WiMAX, która teoretycznie mogłaby rozwiązać problem wydajnej ostatniej mili. Właśnie u nas mogłaby ona radykalnie zmienić obraz rynku dostępowego - WiMAX to technologia stosunkowo tania, pozwalająca na szybką budowę sieci dostępowych o dużych przepustowościach.

Tutaj wiele zależy od tego, czy podmioty, które uzyskały bądź uzyskają od Urzędu Regulacji Telekomunikacji i Poczty potrzebne częstotliwości, będą je potrafiły efektywnie zagospodarować (zob. tekst "Krok po kroku w stronę WiMAX" str. 22).

Pieniądze unijne, inwestycje własne

Zapewne, gdyby samorządy lokalne zainwestowały wszystkie środki z funduszy strukturalnych w budowę infrastruktury szerokopasmowej, sytuacja poprawiłaby się na chwilę. Dlaczego? Operatorzy muszą wreszcie zrozumieć, że klientów muszą szukać także poza miastami. W sukurs mogłyby przyjść odpowiednie zapisy Prawa telekomunikacyjnego ustanawiające dostęp szerokopasmowy usługą powszechną. Znowuż to wymuszałoby jasne określenie, czym ona jest i kto powinien ją świadczyć. Słowem, bez porozumienia na linii rząd - samorządy - biznes, wciąż będziemy skazani na surfowanie z prędkością myszy. Komputerowej.