Z perspektywy końca 1996 roku

Rozwój informatyki bywa zwykle pojmowany jako rozwój narzędzi programistycznych, technologii mikroprocesorowych, doskonalenie sprzętu, sieci i aplikacji, rozszerzanie ich możliwości, efektywności, niezawodności.

Rozwój informatyki bywa zwykle pojmowany jako rozwój narzędzi programistycznych, technologii mikroprocesorowych, doskonalenie sprzętu, sieci i aplikacji, rozszerzanie ich możliwości, efektywności, niezawodności.

Ostatnio coraz więcej uwagi poświęca się problemom związanym z integracją urządzeń i systemów. Trwa wyścig nowości i nowoczesności, a jednocześnie wielu ludzi usilnie pracuje nad wydobyciem z dzisiejszych - istniejących już technologii informatycznych - ich praktycznej użyteczności dla ludzi biznesu, kultury, polityki. Ten drugi kierunek wydaje mi się rozsądniejszy, wiele możliwości technicznych bowiem wciąż jest nie wykorzystywanych, a więc tak naprawdę zmarnowanych dla naszej cywilizacji.

Rynek światowych dostawców podzielił się na tych, którzy za sukces uważają wprowadzenie nowej generacji produktów informatycznych, i tych, dla których sukcesem jest znalezienie klienta zainteresowanego standardowym zastosowaniem informatyki, czasem wręcz przestarzałym w stosunku do wystrzałowych "nowych generacji", ale za to stosownym do jego potrzeb i etapu rozwoju.

Słowo "przestarzałe" zupełnie inaczej odbierane jest przez producentów, inaczej przez użytkowników informatyki. Coraz częściej pod sformułowaniem "rozwój informatyki" rozumie się rozwój jej właściwych zastosowań w różnych dziedzinach ludzkiej działalności.

W Polsce również występuje ta dysharmonia, choć na niższym poziomie. Nie ma u nas fabryk mikroprocesorów czy wielkich domów software'owych, rywalizujących o prymat w nowatorstwie. Są dostawcy sprzętu, oprogramowania i systemów oraz usług informatycznych w większości na przyzwoitym europejskim poziomie. Mają spory potencjał wiedzy i zdolności oraz zasoby kapitałowe - wyjąwszy małe firmy. W swoim rozwoju napotykają jednak na poważną barierę. Jest nią niedojrzałość klientów: informatyzujących się przedsiębiorstw, instytucji, urzędów, organizacji. W sektorze banków i instytucji finansowych sytuacja jest trochę lepsza, zaczęły one bowiem najwcześniej stosować informatykę. Niedojrzałość polega na nieumiejętności przełożenia wizji zarządzania organizacją za pomocą informatyki na konkretne wymagania wobec systemu informatycznego, rozpisania jej na procesy, które ma wspomagać, dane, które ma zbierać, osoby, którym ma służyć. Dyrektorzy wciąż uważają informatykę za dziedzinę techniki, a nie organizacji pracy, natomiast zakładowi informatycy - nawet jeśli rozumieją ich błąd - nie posiadają wiedzy lub siły przebicia, by im go uświadomić.

Istnieją chlubne wyjątki efektywnej pracy informatyków i zarządów nad wdrażaniem nowoczesnych rozwiązań. Jednak dopóki świadomość i współpraca nie wyjdzie poza kategorię wyjątku i nie stanie się powszechną praktyką, dopóty rozwój informatyki w Polsce będzie przebiegał z dużymi utrudnieniami, zahamowaniami i ogromnym kosztem pieniędzy, czasu i ludzkiej energii.


TOP 200