Y2K: Nic nie zakłóciło zabaw sylwestrowych w Pekinie i Hong-Kongu

Kilkadziesiąt minut po północy (17:00 naszego czasu), mieszkańcy chińskich miast nadal świętują nadejście "nowego milenium". Zabaw ich nie zakłócił problem roku 2000. Nie wywołał on żadnych awarii.

Kilkadziesiąt minut po północy (17:00 naszego czasu), mieszkańcy chińskich miast nadal świętują nadejście "nowego milenium". Zabaw ich nie zakłócił problem roku 2000. Nie wywołał on żadnych awarii.

W Nowej Zelandii - o piątej rano tamtego czasu - przedstawiciele ministerstwa ds. zarządzania kryzysowego postanowili zamknąć regionalne centra monitoringu problemu milenium. Spowodowane jest to faktem, że przez ostatnie kilka godzin nie odnotowano żadnych poważnych awarii będących skutkiem złego funkcjonowania systemów komputerowych po zmianie daty. Ograniczono także skład osobowy w ogólnokrajowym, nowozelandzkim centrum monitorującym skutki problemu roku 2000.

Pomiędzy północą a 3 rano tamtego czasu, ponad 2 mln osób z całego świata odwiedziło strony internetowe New Zealand National Incident Monitoring Centre. Na nich właśnie miały pojawić się pierwsze informacje o zagrożeniach i skutkach związanych ze zmianą daty. Strony te pilnie obserwowali szefowie centrów kryzysowych w krajach, w których rok 2000 miał nadejść kilka godzin później.

Za nieco ponad 6 godzin dowiemy się czy, a jeśli tak to jakie skutki miała zmiana daty w Polsce.

O 22:00 naszego czasu nadejście nowego roku świętować będą mieszkańcy Moskwy. Rosja - zdaniem specjalistów - jest jednym z najsłabiej przygotowanych na zmianę daty krajów i być może właśnie tam nastąpią pierwsze awarie.