XML do (prawie) wszystkiego

Rozmowa z Murray'em Melloney'em, jednym z założycieli World Wide Web Consortium (W3C), który obecnie zajmuje się prowadzeniem prac nad standaryzacją i wprowadzeniem języka XML (eXtensible Markup Language).

Rozmowa z Murray'em Melloney'em, jednym z założycieli World Wide Web Consortium (W3C), który obecnie zajmuje się prowadzeniem prac nad standaryzacją i wprowadzeniem języka XML (eXtensible Markup Language).

Czy XML pozwoli na bardziej zaawansowane przeszukiwanie dokumentów niż jest to możliwie obecnie w Internecie i intranetach?

Jest to jednym z najbardziej oczywistych zastosowań tego języka.

Czy do wyszukiwania haseł w określonych kategoriach, firmy należące do poszczególnych segmentów rynku nie będą musiały porozumieć się, co do stosowanych konwencji w tworzeniu nowych znaczników (jest to jednym z najważniejszych mechanizmów XML). Na przykład, gdy szukamy "owczarków nizinnych", to będziemy musieli mieć do czynienia ze specjalnych językiem utworzonym przez hodowców psów?

Prawie dokładnie tak. Pedanci będą twierdzić, że trzeba uzgadniać nie wspólne znaczniki, ale zbiory nazw i wartości atrybutów. W rzeczywistości atrybuty służą do lepszego i bardziej dogłębnego opisania charakterystyk form architektonicznych. Można tu czerpać z gotowych rozwiązań, jakie oferują dziedziny takie, jak lotnictwo, przemysł samochodowy, kosmiczny czy telekomunikacyjny.

Czy W3C przyjmie rolę rozjemcy przy ustalaniu wspólnych standardów języków budowanych na bazie XML?

Mogę jedynie mieć nadzieję, że nie. Zainteresowane firmy i instytucje same powinny się porozumieć co do wspólnych standardów, które przecież zależą od tylko im dobrze znanych potrzeb. Już niedługo powinien nastąpić znaczący wzrost znaczenia tego języka, mamy bowiem coraz więcej narzędzi, za pomocą których będziemy mogli go wykorzystywać.

Firmy wytwarzające oprogramowanie wykorzystujące język SGML twierdzą, że XML nadaje się do publikowania złożonych dokumentów na serwerach WWW, ale trudno je za jego pomocą tworzyć i nimi zarządzać. Czy to prawda?

XML jest z założenia językiem znacznie prostszym niż SGML. Dlatego nie wbudowano do niego np. obsługi wyjątków (włączeń i wyłączeń). Gdy zaczniemy konfrontować możliwości języków XML i XML, to dość szybko odkryjemy swoisty fenomen. Entuzjaści SGML nie szczędzą wysiłku i czasu na opowiadanie o tym, że "jedynie pełny SGML będzie mógł spełnić wszystkie potrzeby użytkowników", tylko ten język jest obecnie standardem uznawanym przez ISO. Do pewnego stopnia mają rację - zapewne znaleźć można takie zastosowania, do których niezbędny jest właśnie SGML. Ale co z tego? Za pomocą nie można osiągać tego, co jest możliwe w profesjonalnych systemach druku. Lecz to te drukarki zawojowały rynek. SGML jest silnym narzędziem, ale samo posiadanie takich narzędzie jeszcze nie oznacza, że użytkownik będzie umiał coś za ich pomocą stworzyć. Zaś język HTML okazał się przydatny - także do tego, aby nauczyć nas, jakie są ograniczenia prostego języka bazującego na znacznikach.

<hr size=1 noshade>Na podstawie InfoWorld z 13 października 1997 oprac. Peg