Wyzwania od lat te same

W świecie ERP od lat niewiele się w gruncie rzeczy zmieniło, jednak dla każdej firmy, która po raz pierwszy decyduje się na wdrożenie nowego systemu, jest to ląd zupełnie niezbadany.

W świecie ERP od lat niewiele się w gruncie rzeczy zmieniło, jednak dla każdej firmy, która po raz pierwszy decyduje się na wdrożenie nowego systemu, jest to ląd zupełnie niezbadany.

Jak co roku późną wiosną oddajemy w ręce czytelników raport "Zintegrowane Systemy Informatyczne do Wspomagania Zarządzania Produkcją i Dystrybucją MRP II/ERP", którego esencję stanowią zestawienia funkcjonalności dostępnych na polskim rynku systemów ERP. Autorem tabel jest, jak co roku, Ludwik Maciejec, od lat doradzający firmom przy zakupach i wdrożeniach systemów ERP, który również tym razem zadbał o sprowadzenie prezentowanych systemów do wspólnego mianownika i prześwietlenie w praktyce nowych wersji. W tym roku po raz pierwszy nie uzupełniliśmy raportu płytą CD z kompletną wersją tabeli, lecz umieściliśmy zgromadzone informacje w naszym internetowym Centrum Wiedzy ERP pod adresemhttp://www.erpstandard.pl/systemy. Udostępniliśmy tam narzędzia umożliwiające sporządzenie "krótkiej listy" systemów spełniających określone wymagania funkcjonalne. Umożliwiliśmy też porównanie punkt po punkcie kilku wybranych systemów. Oczywiście, pozostawiliśmy również tabelę systemów w tradycyjnej formie. Mamy nadzieję, że możliwość przyjrzenia się dostępnym na polskim rynku systemom na tak wiele sposobów ułatwi wybór właściwego pakietu oprogramowania.

Nie tylko system

Trzeba jednak pamiętać - na ten temat ukazało się w Computerworld kilkanaście artykułów - że wybór systemu, jego producenta i wdrażającej go firmy nie jest wyborem, który można zamknąć w ramach dobrze określonej technicznie funkcjonalności. Nie można w produkcji soków zastosować systemu, który nadaje się głównie do obsługi produkcji silników lub wytwarzania energii elektrycznej (polecam tekst Ludwika Maciejca o wyborze systemu dla branży spożywczej). Trzeba jednak zdawać sobie sprawę z tego, że z producentem systemu i wdrażającą go firmą będziemy związani przez wiele następnych lat. Od ich profesjonalizmu i dobrej woli - choć oczywiście nie tylko, odpowiedzialność za sukces wdrożenia w równej mierze spoczywa na kliencie - zależy, czy system ERP usprawni organizację, czy tylko ją usztywni, nałoży ramy organizacyjne czy organizacyjny kaganiec.

Trzeba też rozumieć, że systemy ERP oferują coś za coś: zintegrowane dane kosztem elastyczności, informacyjne opisanie procesu kosztem jego - nadmiernego czasem - usztywnienia, kompleksowe objęcie informatyką wszystkich obszarów biznesu kosztem przeciągających się wdrożeń. Sytuację tę dobrze opisuje tekst "ERP na sterydach", opatrzony świetnymi, trzeźwymi komentarzami polskich szefów działów IT na co dzień zmagających się z oporną materią systemów ERP.

Rynek znów rosnący

Wydaje się, że od systemów ERP, mimo wszystkich ich niedoskonałości, nie ma odwrotu i dane rynkowe to potwierdzają. Jak donosi IDC, wstępne wyniki pokazują, że w Europie Zachodniej rok 2006 był znacznie lepszy dla producentów systemów ERP niż poprzedni. Wzrost w 2006 roku oceniany jest jednak na co najmniej 6,8% (2,5% w 2005 r.). Analitycy IDC spodziewają się, że ten trend się utrzyma, w związku z czym podnieśli prognozy wzrostu w horyzoncie pięcioletnim (2007-2011) do poziomu 5,5% rocznie. IDC ocenił, że 2006 r. był dla producentów aplikacji ERP rokiem przełomowym. Po pierwsze, Europa doświadcza przyspieszenia gospodarczego, po drugie zaś systemy wdrożone w późnych latach 90. są w końcu wymieniane na nowe. Dokładniejsze badania pokazują, że w kolejnych latach największego popytu należy spodziewać się ze strony średnich przedsiębiorstw, zatrudniających od stu do tysiąca pracowników. Analitycy IDC spodziewają się również, że szybko będzie rosła popularność modelu systemu ERP jako usługi, ale biorąc pod uwagę niewielkie znaczenie tego modelu obecnie, sporo czasu upłynie, zanim zacznie on stanowić istotną część przychodów producentów.

Jednocześnie świat systemów ERP nie zmienił się tak bardzo, jak chcieliby ich dostawcy. "Bogata funkcjonalność podana w «okienkach» wygląda zachęcająco, ale w podejściu do biznesu nie zmieniło się nic. Jeśli chcemy wyliczyć, ile materiałów potrzebnych jest do produkcji, jeśli chcemy przewidywać przyszłość biznesu, to cały czas dysponujemy tymi samymi formułkami co przed laty. Może dostęp do danych jest nieco szybszy, może system raportowy jest bardziej przyjazny dla użytkownika, ale w gruncie rzeczy są to te same systemy co dziesięć lat temu. Jest może jeden wyjątek. Kiedyś do obsługi systemu ERP potrzebowałem 3 osób. Dziś funkcjonalność została tak rozbudowana, że zatrudniam 13 - każdy specjalizuje się w jednym module. Ale obsługuję też cztery dodatkowe kraje, poza Polską" - ta wypowiedź szefa działu IT jednej z międzynarodowych korporacji dobrze ilustruje drogę, jaką przeszło wielu użytkowników systemów ERP.

W świecie strategicznych zaklęć

Na koniec fragment internetowego bloga jednego z hinduskich szefów IT, znajdującego się pod adresem advice.cio.com/thejendra. "W tym miesiącu zrobiłem następujące rzeczy: spotkałem się z 14 dostawcami różnorodnych technologii IT, którzy za pomocą robiących wrażenie prezentacji przekonywali mnie, że ich produkty i usługi gwarantują efektywną kosztową, zoptymalizowaną i bezproblemową realizację wartości biznesowych zgodnych z celami mojej firmy; odmówiłem trzem kolejnym dostawcom, gdyż ich produkty nie były zgodne z prowadzonymi przez moją firmę strategicznymi inicjatywami zorientowanymi na zaspokojenie potrzeb następnej generacji klientów; przeprowadziłem szczegółową dyskusję (po raz 636) ze wszystkimi udziałowcami biznesowymi na temat tego, w jaki sposób nasza ostatnia inicjatywa strategiczna może ostatecznie zintegrować warstwę informatyczną z celami biznesowymi, umożliwiając dostarczanie rosnącej wartości biznesowej i stałych innowacji w naszej podróży do Ziemi Obiecanej; uczestniczyłem w warsztatach dotyczących najlepszych praktyk w zakresie ochrony mojej firmy przed wirusami, oprogramowaniem szpiegującym, hakerami, robakami, trojanami, spamerami, potencjalnymi katastrofami w centrach danych, błędami baz danych, huraganami, tornadami, powodziami, atakami bombowymi, wojnami, awariami energetycznymi, kradzieżą informacji, ptasią grypą, chorobą wściekłych krów, błędami ludzkimi, błędami maszyn i kilkoma innymi zagrożeniami. Kiedyś będę musiał wreszcie uporządkować moje 14 tys. white papers (...) i zmienić nazwę mojego niewolniczo pracującego działu obsługi użytkowników na Dział Usług Strategicznych Zorientowanych na Klientów Wewnętrznych, aby wzmocnić wartość marki, podnieść wartość dla udziałowców oraz zwiększyć satysfakcję klientów w ramach budowy spójnej organizacji zorientowanej usługowo". Nie dajmy się zwariować.


TOP 200