Wirusowa epidemia

Jedna na 300 przesyłanych przez Internet wiadomości e-maili zawiera niebezpiecznego wirusa - ostrzegają eksperci z firmy MessageLabs.

Jeden na 300 e-maili przesyłanych w Internecie zawiera niebezpiecznego wirusa. Stają się one coraz "sprytniejsze", coraz szybciej się też rozprzestrzeniają - ostrzegają eksperci z firmy MessageLabs. Od ubiegłego roku zanotowano gwałtowny wzrost liczby złośliwych programów (w październiku 2000 r. "nosicielem" wirusów był jeden na 700 e-maili). Wzrost liczby wirusów to nie wszystko. Wyraźnie rośnie też szybkość, z jaką mogą się rozpowszechniać. Przykładem może być odkryty właśnie robak Nimda, który może dystrybuować się na 16 różnych sposobów.

Według MessageLabs, szczególnie niepokojący jest fakt, że większość powstających obecnie wirusów jest wyposażona w funkcję rozsyłania się za pośrednictwem poczty elektronicznej. Sprawia to, że gdy wybucha "epidemia" wirusa, oprócz właściwych sobie, destrukcyjnych działań (np. kasowania zawartości dysków), wirusy powodują również znaczne obciążenie łączy internetowych.

Z prognozy MessageLabs wynika również, że liczba wirusów będzie przez kilka następnych lat wyraźnie rosła. Analitycy szacują, że w 2007 r. jeden na dziesięć e-maili będzie zawierał złośliwy program.