Wirtualna konkurencja

Konkurencja na rynku rozwiązań do wirtualizacji to nie do końca dobra wiadomość dla użytkowników, którzy chcieliby mieć do dyspozycji standardową platformę.

Konkurencja na rynku rozwiązań do wirtualizacji to nie do końca dobra wiadomość dla użytkowników, którzy chcieliby mieć do dyspozycji standardową platformę.

Konkurencja jest dobra dla użytkowników, ale w wypadku systemów do wirtualizacji serwerów Windows można mieć w tej kwestii wątpliwości. Bo choć inspiruje ona do rozwijania nowych, zaawansowanych technologii, a również obniżania ich ceny, to z bardziej ogólnej perspektywy może to wyglądać na marnotrawienie zasobów. Dla użytkowników najważniejsze są aplikacje, a nie warstwa sprzętowo-programowa umożliwiająca ich uruchamianie. Komu uda się więcej zarobić na sprzedaży podstawowej infrastruktury - to ważne pytanie dla akcjonariuszy VMware i Microsoft, a nie odbiorców ich technologii.

"Nareszcie na rynku pojawi się rzeczywista konkurencja w zakresie technologii wirtualizacji serwerów pracujących na platformie Windows. Niestety Microsoft poszedł w ślady VMware i będzie oferował własne, firmowe rozwiązania wirtualizacyjne. W efekcie potencjalni klienci będą musieli wybierać między ESX Server i Hyper-V zdając sobie sprawę, że są to rozwiązania firmowe i wzajemnie niezgodne, a więc przywiązujące do określonego dostawcy" - pisze Robert Mitchell z amerykańskiego wydania Computerworld. Obie firmy wykorzystują podobną technologię - usługi wirtualizacyjne są oparte na warstwie kodu określanej jako hypervisor (nadzorca), która izoluje maszyny wirtualne i działające pod ich kontrolą aplikacje od sprzętowych elementów systemu. Są to jednak rozwiązania firmowe i wszystko wskazuje na to, że przynajmniej w dającej się przewidzieć perspektywie, nie nastąpi ich unifikacja.

Brak perspektyw

Idea, że warstwa wirtualizacyjna stanie się standardowym, zunifikowanym elementem systemów IT, a innowacje technologiczne i użyteczność będą zależały tylko od aplikacji, nie ma perspektyw. W najbliższym czasie można oczekiwać walki konkurencyjnej między potentatami na rynku oprogramowania, kto uzyska większe udziały i oczywiście zyski, a może nawet stanie się monopolistą dyktującym najbardziej korzystne dla siebie warunki. Niezależne firmy będą oczywiście miały wybór: chcesz zbudować aplikacje na naszą platformę wirtualizacyjną, nie ma problemu: oferujemy ci odpowiednie biblioteki API.

Microsoft, który ma dominującą pozycję na rynku systemów operacyjnych, widzi w tym szansę dla technologii Hy-per-V, która wkrótce pojawi się na rynku. W ofercie tej firmy jest to pierwszy zaawansowany system wirtualizacyjny, rzeczywiście izolujący warstwę sprzętową od programowej. Z kolei VMware, którego ESX Server ma dominującą pozycję na rynku systemów wirtualizacyjnych dla Microsoft Windows, nie zamierza ustąpić i wprowadza kolejne wersje narzędzi, które mają wzmocnić pozycję tej firmy. "Nigdy nie sądziliśmy, że idea uniwersalnej warstwy hypervisora może zostać urzeczywistniona, bo to oznaczałoby, że nie ma różnicy i znaczenia, jakie oprogramowanie użytkownik wybierze" - przyznaje Ben Matheson, dyrektor ds. marketingu w VMware.

Walka o rynek wirtualizacji serwerów przypomina sytuację sprzed 30 lat, gdy podobna konkurencja dotyczyła systemów sieciowych. Wówczas wielu producentów oprogramowania uważało, że jest w stanie zaoferować lepsze rozwiązania. Stopniowo jednak rynek zaczął ewoluować w kierunku Ethernet i TCP/IP, bo stało się oczywiste, że tworząc i sprzedając aplikacje można znacznie więcej zarobić niż na rozwijaniu lepszych i wydajniejszych protokołów sieciowych. W wypadku wirtualizacji wydaje się, że to historyczne doświadczenie wciąż nie przemawia do producentów, którzy będą się licytować, które rozwiązanie jest wydajniejsze. Potwierdzeniem tej opinii jest inny cytat z wypowiedzi Bena Mathesona: "Nasz system umożliwia uruchamianie większej liczby maszyn wirtualnych niż Microsoft Hyper-V".

Prawie za darmo

Hyper-V będzie atrakcyjną ofertą dla użytkowników korzystających z systemu Windows, bo zapewni dobrą integrację i współpracę z tym systemem operacyjnym. Choć Microsoft obiecuje, że priorytetem firmy jest opracowanie i udostępnienie jednolitego systemu do zarządzania, na razie VMware ma pod tym względem istotną przewagę, bo tak zaawansowane narzędzia jak VMotion i Distributed Resource Scheduler nie są dostępne w ofercie konkurenta. Oczywiście VMware nie ma w planach opracowania ich wersji dla Hyper-V.

Na przewidywaną wysoką efektywność Hyper-V wynikającą ze ścisłej integracji tego oprogramowania z Windows Server 2008 oraz niską cenę (28 USD), VMware też stara się znaleźć odpowiedź. Jest nią na przykład ESXi, okrojona wersja serwera hypervisora ESX (32 MB) oferowana przez firmę producentom serwerów. Trudno powiedzieć, ile odbiorcy OEM płacą za licencję (VMware tego nie ujawnia), ale wydaje się oczywiste, że jest to suma znikoma w porównaniu do ceny serwera.

Dlaczego więc Microsoft nie zdecydował się na darmowe udostępnianie Hyper-V, a będzie żądał aż 28 USD? Ward Ralston, Windows Server 2008 Product Manager Microsoftu mówi otwarcie "nie możemy oferować Hyper-V bezpłatnie tylko dlatego, że jesteśmy tym, kim jesteśmy". Microsoft chce uniknąć oskarżeń o praktyki monopolistyczne, jak to miało miejsce w przeszłości. Ale sprzedaż to tylko pozory, bo w rzeczywistości zarówno Microsoft, jak i VMware będą starać się przywiązać do siebie potencjalnych użytkowników formalnie sprzedając, a w praktyce rozdając prawie za darmo podstawowe rozwiązania do wirtualizacji serwerów. Biznes będzie się koncentrował na sprzedaży innych elementów, takich jak systemy operacyjne i zaawansowane narzędzia do zarządzania.

Obecnie przewaga VMware jest trudna do kwestionowania. Firma ta zdobyła już wielu klientów korporacyjnych dla pakietu narzędzi administracyjnych VirtualCenter, który jest oczywiście ściśle związany z jej oprogramowaniem do wirtualizacji. Z biznesowego punktu widzenia trudno się dziwić, że Microsoft chce wzmocnić swoją pozycję na rynku systemów operacyjnych wykorzystując zintegrowane z nimi technologie wirtualizacyjne. Z kolei VMware zdaje sobie sprawę, że jeśli jego narzędzia będą wspierać Hyper-V, to ryzykuje utratę kontroli nad swoją przyszłością.

Niekorzystny wpływ konkurencji

Choć konkurencja rynkowa najczęściej jest zjawiskiem pozytywnym dla użytkowników, to w wypadku wirtualizacji można mieć wątpliwości, czy ta reguła się sprawdzi. Wiele firm już zainwestowało w systemy VMware, teraz pojawia się konkurencyjna i niezgodna z nimi technologia Hyper-V. Stąd łatwo wyciągnąć wniosek, że warto zachować ostrożność w decyzjach o wdrożeniu wirtualizacji, a to oznacza, że konkurencja zamiast sprzyjać popularyzacji tego typu rozwiązań, jest jej hamulcem. Należy podkreślić, że systemy VMware i Microsoft nie są oczywiście jedynymi rozwiązaniami wirtualizacyjnymi na rynku - konkurencją dla nich jest też na przykład platforma Linux i technologia Xen wspierana m.in. przez Citrix, Novell i Sun.


TOP 200