Windows 10 tylko ze zbiorczymi aktualizacjami

Microsoft nie zmieni sposobu aktualizowania najnowszej wersji Windows – poprawki dla tego OS-u również w przyszłości będą udostępniane w postaci pakietów. Użytkownicy protestują przeciwko tej nowości (która pojawiła się wraz z premierą Windows 10), jednak korporacja ewidentnie uważa, że to najlepsze rozwiązanie i nie planuje żadnych zmian w tym zakresie.

Microsoft wielokrotnie w przeszłości pokazywał, że potrafi się ugiąć pod żądaniami użytkowników… jednak tym razem firma najwyraźniej nie ma zamiaru tego robić. Jej przedstawiciele tłumaczą, że system aktualizowania systemu Windows 10 - oparty w całości na zbiorczych pakietach, nie dających się rozdzielić na pojedyncze aktualizacje (które można by instalować niezależnie) – jest optymalny i nie będzie modyfikowany.

“Aby zapewnić najwyższą jakość aktualizacji oraz uprosić proces ich wdrażania, wszystkie przyszłe poprawki dla Windows 10 będą zbiorcze. Oznacza to również, że wszystkie przyszłe rozszerzenia i aktualizacje serwisowe dla tych systemów będą zawierały również wszystkie udostępnione wcześniej poprawki, a ich zainstalowanie będzie sprawiało, że system stanie się w pełni zaktualizowany” – napisano w oficjalnym dokumencie, opisującym zasady udostępniania aktualizacji dla nowej wersji Windows.

Zobacz również:

  • Ważna informacja dla użytkowników systemu Windows 8.1
  • Historia aktualizacji Windowsa 11 - najważniejsze zmiany dla biznesu
  • Windows 11 - czy warto już zaktualizować firmowe komputery?

Najnowsza zbiorcza aktualizacja dla Windows 10 zawierała poprawki opisane w czterech oddzielnych biuletynach bezpieczeństwa, a także aktualizację anulującą certyfikaty cyfrowe wystawionych przez firmę D-Link oraz nieokreśloną liczbę drobniejszych usprawnień systemu.

Łatwiej i szybciej?

Przedstawiciele Microsoftu nie bez racji zauważają, że pakietowanie poprawek ma kilka kluczowych zalety – przede wszystkim znacząco upraszcza i skraca proces instalowania aktualizacji (użytkownik nie musi instalować ich pojedynczo i sprawdzać, w jakim stopniu jego system został zaktualizowany).

Ale to rozwiązanie ma też wady. W dokumencie Microsoftu czytamy: „W przeciwieństwie do wcześniejszych wersji Windows, w Windows 10 nie jest możliwie zainstalowanie tylko części z wchodzących w skład pakietu poprawek. Jeśli zbiorcza aktualizacja składa się z trzech poprawek bezpieczeństwa i jedej związanej np. z wydajności, to nie będzie możliwie zainstalowanie tylko dwóch z nich – skorzystanie z aktualizacji oznaczać będzie wprowadzenie do systemu wszystkich wchodzących w jej skład poprawek”. To zmartwi z pewnością przede wszystkim administratorów, którzy mogliby chcieć np. instalować poprawki po kolei, w określonym przez siebie porządku – to częsta praktyka, umożliwiająca szybkie stwierdzenie, która aktualizacja powoduje jakieś problemy w systemie.

Warto też zaznaczyć, że choć fala krytyki pod adresem firmy pojawiła się ostatnio, to tak naprawdę sprawa nie jest nowa – Microsoft już w sierpniu zapowiadał, ze zamierza „pakietować” poprawki dla Windows 10. Już wtedy wzbudziło to pewne zaniepokojenie specjalistów ds. bezpieczeństwa: „Czy to znaczy, że zbiorcze poprawki staną się teraz normą? Rozumiem, że Microsoft chce postawić na taką formę aktualizacji – ale czy „pakiety” staną się jedyną formą udostępniania poprawek?” – zastanawiał się Chris Goettl, product manager firmy Shavlik (specjalizującej się w zarządzaniu aktualizacjami). Teraz już znamy odpowiedź na to pytanie: tak właśnie będzie.

Nowy model aktualizowania

Ta zmiana jest bardzo ważna – wprowadzając ją Microsoft łamie obowiązujący od dekad model aktualizowania swoich produktów i stawia poważne wyzwanie przed firmami, które od lat nie musiały zmieniać sposobu, w jaki instalują w swoich systemach poprawki. Owszem, we wcześniejszym modelu firmowi administratorzy mieli zdecydowanie więcej pracy (musieli sami upewniać się, że zainstalowali wszystkie niezbędne poprawki – choć oczywiście mieli do dyspozycji szereg narzędzi usprawniających ten proces), ale jednocześnie mieli też zdecydowanie większą swobodę działania.

Teraz będzie nieco inaczej. Administratorzy w firmach będą oczywiście mieli do dyspozycji narzędzia do zarządzania poprawkami – jednak zakres ich funkcji będzie znacznie ograniczony. Będą oni mogli np. zablokować instalację pakietu poprawek na jakiś czas – ale korzystając z tej opcji muszą liczyć się z tym, że chcąc wstrzymać się z instalacją jednej poprawki, blokują cały ich pakiet.

Użytkownicy chcą zmian

Zmiany te wzburzyły użytkowników na tyle, że niektórzy z nich postanowili zareagować – niejaka Susan Bradley, amerykańska konsultantka IT, specjalizująca się w procesie tworzenia i wdrażania aktualizacji dla Windows (jest aktywną autorką i uczestniczką newslettera Windows Secrets oraz listy mailingowej PatchMangement.org) stworzyła w serwisie Change.org petycję, w której postanowiła zaprotestować przeciwko nowej polityce Microsoftu. Bradley tłumaczy, że zmiana sposobu aktualizowania Windows jest nieuzasadniona i kłopotliwa, a na dodatek pozbawia ona użytkowników prawa do uzyskania pełnej wiedzy i podjęcia świadomej decyzji o tym, co i dlaczego jest instalowane w ich komputerach. Jej zdaniem jeśli Microsoft nie ugnie się pod tymi żądaniami, korporacja może mieć poważny problem z upowszechnieniem Windows 10 – szczególnie w dużych organizacjach.

Dodajmy, że formalnie adresatem petycji jest Satya Nadella (szef firmy z Redmond), a jego autorka domaga się m.in. umożliwienia użytkownikom swobodnego wyboru tego, jakie poprawki są instalowane w ich systemach. Do momentu publikacji tego tekstu została ona podpisana przez 3513 osób. Petycję znaleźć można w serwisie Change.org.

W celu komercyjnej reprodukcji treści Computerworld należy zakupić licencję. Skontaktuj się z naszym partnerem, YGS Group, pod adresem [email protected]

TOP 200