Win95 - na pełne plug-and-play przyjdzie jeszcze poczekać

Wraz z wejściem na rynek systemu Win95 coraz więcej użytkowników zacznie się na pewno bliżej interesować opcją plug-and-play (zainstaluj i używaj). Nie ma się czemu dziwić, bowiem jak twierdzą osoby testujące ten system, oferuje on w tym względzie wiele nowych rozwiązań.

Wraz z wejściem na rynek systemu Win95 coraz więcej użytkowników zacznie się na pewno bliżej interesować opcją plug-and-play (zainstaluj i używaj). Nie ma się czemu dziwić, bowiem jak twierdzą osoby testujące ten system, oferuje on w tym względzie wiele nowych rozwiązań.

Założenia teoretyczne wyglądają nadzwyczaj obiecująco. W praktyce jest dużo gorzej, ponieważ podaż kart przygotowanych do pracy w trybie plug-and-play nie jest duża. Opinie co do tego, jak szybko technologia ta opanuje rynek są też podzielone. Część analityków rynku twierdzi, że jest to kwestia najbliższych 6-12 miesięcy. Inni jednak mówią, że jeśli cały proces zostanie zakończony przed końcem 1997 r., to będzie dobrze. Wypada więc tylko pilnie obserwować poczynania producentów sprzętu i oprogramowania.

Jedno jest pewne - plug-and-play obniży koszty związane z techniczną obsługą stanowisk pracy. Przewiduje się, że oszczędności mogą wynosić od pięciu do dziesięciu procent na jeden komputer, a więc 70-140 USD. Największe korzyści odniosą jednak ci użytkownicy, którzy eksploatują systemy przenośne. Tu plug-and-play ma największe pole do popisu.

Na pełne wprowadzenie standardu plug-and-play trzeba będzie jeszcze poczekać co najmniej dwa lata, tj. do czasu, gdy większość sprzętu będzie spełniać wymogi stawiane przez tę specyfikację.

Pełny system plug-and-play powinien pracować w ten sposób, aby BIOS i system operacyjny identyfikowały automatycznie każdy element komputera, a po dołączeniu dodatkowej karty czy urządzenia peryferyjnego rozpoznawały dodawany element i konfigurowały go bez udziału użytkownika.

Użytkownik nie musi w tym przypadku martwić się o ustawianie zworek czy przełączników konfigurujących np. kartę sieciową (ustawianie kanałów I/O, numeru DMA czy przywoływanie do pracy odpowiedniego sterownika). System plug-and-play zrobi to wszystko za niego. Win95 i przygotowany do tego sprzęt pozwolą więc na rozszerzanie czy zmienianie konfiguracji komputera w prosty sposób. Dotyczy to też operacji, takich jak: dokowanie komputerów przenośnych w trybie "hot docking" (czyli bez potrzeby wyłączania stacji czy notebooka), instalowanie PC Card (PCMCIA) czy kontrolowanie konfiguracji komputerów PC z odległej konsoli zarządzania.

Największe korzyści z systemu plug-and-play odniosą użytkownicy systemów przenośnych. To właśnie te komputery są najczęściej rekonfigurowane, nie mówiąc już o tak cennej opcji, jak możliwość dołączania systemu przenośnego do różnych stacji dokowania bez konieczności ciągłego modyfikowania plików CONFIG.SYS czy AUTOEXEC.BAT.

BIOS

Istnieje cały czas sporna kwestia co do tego, czy sytem ten będzie rzeczywiście pracować poprawnie ze starszymi wersjami pamięci BIOS. Do tej pory zakładano, że koniecznym warunkiem prawidłowej pracy systemu plug-and-play będzie zawsze wymiana BIOS-u na nowszy. Chyba nieco przesadzono, ponieważ system Win95 rozpoznaje np. i rekonfiguruje prawidłowo nowy sprzęt mając za partnera standardowe wersje systemu BIOS. Dotyczy to systemów stacjonarnych. są dużo bardziej elastycznym sprzętem i w tym przypadku konieczne jednak będzie modyfikowanie systemu BIOS.

Co dalej?

Jedno jest pewne - opcja plug-and-play nie jest rozwiązaniem, które zrewolucjonizuje raptem cały świat informatyki czy pozwoli administratorom systemów informatycznych zapomnieć o kłopotach związanych z instalowaniem w komputerach nowych urządzeń peryferyjnych i kart rozszerzeń. Dlatego do całej sprawy należy podchodzić trzeźwo i nie wiązać z tym systemem zbyt dużych nadziei.

Powinno to dotyczyć szczególnie tych przedsiębiorstw, których baza informatyczna jest oparta na sprzęcie starszej generacji i które eksploatują nie tylko najnowsze aplikacje, ale też te pisane kilka lat temu. Win95 może być pierwszym krokiem wprowadzającym nas w świat plug-and-play. Na szersze stosowanie tego systemu trzeba będzie poczekać do 1996 r.

Mimo tego, że Microsoft stara się testować ten system na możliwie najszerszej próbce sprzętu i oprogramowania, to zawsze będziemy mieć do czynienia z problemami wynikającymi z niekompatybilności pewnych elementów systemu informatycznego. A nie ma przecież sensu robić z siebie królika doświadczalnego. Tę rolę powinny przyjąć na siebie laboratoria producentów sprzętu i oprogramowania. Klient ma prawo oczekiwać, że oferowany mu produkt jest do końca przetestowany.