Wieści z terenu

Klimat

Klimat

Odbyła się kolejna narada w firmie. Już któraś z kolei, albowiem remont potężny był w toku i robotę należało koordynować oraz pchać do przodu. Zresztą efekty dwumiesięcznej działalności budowlańców okazały się całkiem zachęcające - jedno piętro dobudowane i zadaszone, pomieszczenia na niższych kondygnacjach przebudowane, a nowe ścianki działowe lśniły bielą świeżej farby rozprowadzonej na gładkiej jak lustro powierzchni. Lokalny Informatyk wprosił się na naradę, aby dowiedzieć się, gdzie wreszcie u licha mają być instalacje komputerowe. Od pół roku słyszał ciągle o nowych meblach i liczbie komputerów, jakie przyjdzie mu przyłączyć. Zechciał wyciągnąć od Zarządu wiążące szczegóły.

Problem sprawiały dwa pomieszczenia, o których nie wiadomo było, jakiemu celowi mają służyć i czy gniazdka komputerowe mają w nich zaistnieć, czy nie. "Okazało się, że tu będzie siłownia centralnego ogrzewania" - stwierdził Inwes-tycyjny - "więc komputerów nie instalujemy w tym miejscu. Natomiast można rozpocząć składanie nowego sprzętu, bo tamte pomieszczenia są już oddane do użytku i nic więcej nie będziemy w nich remontować". "W porządku" - przytaknął Lokalny, bo dlaczego by nie. Domniemywał, mimo wszystko, że o ile zna obowiązujący styl zarządzania w instytucji, nigdy nie można być pewnym jakichkolwiek ustaleń. Oczekiwał więc ze stoickim spokojem, kiedy wybuchnie jakaś afera.

Pierwsze nieszczęście dosięgło budowniczych, gdy okazało się, że rury muszą mieć dwukrotnie większą średnicę niż początkowo zakładano, a poza tym mają docierać do pomieszczeń, o których nigdy nie było mowy. Cóż, Zarząd podał niewłaściwe dane do projektu wstępnego. "I którędy poprowadzimy rury?" - lamentowali głośno wykonawcy. - "Trzeba będzie burzyć ściany, które akurat wykończyliśmy". Trudno - klient płaci i wymaga.

Pewnego dnia siedział Lokalny z Inwestycyjnym przy kawie, aż tu nagle wpada Administracyjna z obłędem w oczach i mówi: "Inwestycyjny, ty idź do Zarządu, bo tam już pokoje wykańczają, a zapomnieli o węźle sanitarnym". Okazało się - w rzeczy samej - zapomnieli.

Najbardziej ucierpiał na remoncie Serwisowy. Miał do zmontowania kilkanaście sztuk komputerów "na wczoraj". Wszystkie niezbędne komponenty zostały już zgromadzone i Serwisowy zabrał się do mrówczej pracy. Porozkładał więc w pracowni z właściwą mu pieczołowitością wszystkie części - procesorki, wentylatorki, pamięci, karty - aby robota wartkim tempem przebiegała w ustalonym ciągu technologicznym. Ledwo zabrał się do dzieła, a tu wpadają fachowcy i biorą się do kucia sufitu. "Rura tędy pójdzie" - wyjaśnili od niechcenia. Serwisowy w te pędy udał się do Zarządu błagać o wyjaśnienia i wstrzymanie ruiny oraz łaskawe przyznanie zastępczego pomieszczenia. Zarząd nie był zbyt wylewny - "Lokalizację rury wymyśliliśmy przed godziną, bo jest to jedyna droga przejścia. Pójdziesz więc Serwisowy do komórki z tymi wszystkimi komputerami i tam będziesz się bawił".

Mawiano, że za socjalizmu inwestycje wykonywano od tyłu. Najpierw budowano domy, potem kładziono asfalt, a na końcu rozkopywano ulice, aby uzbroić teren. Na przykładzie niniejszej opowiastki widać, że metody socjalistyczne przetrwały próbę czasu. Niektórzy właściciele firm prywatnych na swoich miniterytoriach nadal z lubością poddają się czarowi owych wypróbowanych ścieżek rozwoju. I kto twierdził, że hasło "idee socjalizmu wiecznie żywe" niesie ze sobą fałszywe treści? Chociaż hasło nie przetrwało, niektóre idee tak.

Piotr Schmidt

(agent zakładowy)


TOP 200