Web3 – nie ekscytujmy się zbyt wcześnie

Dziś Web3 jest tylko oczkiem w oku niektórych inwestorów i entuzjastów kryptowalut.

Web3 – nie ekscytujmy się zbyt wcześnie

Getty Images

Wizjonerzy technologii spierają się o Web3.

Były prezes Twittera Jack Dorsey zatweetował pod koniec grudnia, że idea Web3 nie jest siłą demokratyzującą sieć, ale narzędziem inwestorów venture capital. W odpowiedzi Marc Andreessen, inwestor venture capital, zablokował go na Twitterze. Elon Musk powiedział, że Web3 to tylko marketingowy szum i on tego nie rozumie.

Wydaje się,że Web3 jest wszędzie. A jednak niewielu rozumie, o co w tym wszystkim chodzi.

Koncepcja jest niejasna i myląca, a nawet zwolennicy nie zgadzają się co do tego, czym jest Web3.

Web1 (dawniej znany jako Web 1.0) to internet od początku do około 2004 roku, a Web2 (lub Web 2.0) to internet od około 2004 roku do chwili obecnej. Web2 umożliwił masowe interakcje międzyludzkie - społeczne, handlowe, polityczne - w większości zapośredniczone przez wielkie firmy mające ostateczną kontrolę nad tymi interakcjami, których celem jest czerpanie zysków z użytkowników poprzez kapitalizm nadzoru - monetyzację danych osobowych.

Zobacz również:

  • McDonald's wkracza do świata metaverse
  • Raport FAA dotyczący startu statku SpaceX Starship opóźniony
  • Kadena Coin i koparka KD-Box Pro. Czy to się opłaca?

Web3 (ukuty przez współzałożyciela Ethereum, Gavina Wooda w 2014 roku) jest łatwo mylony z Web 3.0, czyli „semantyczną siecią”.

Inni wrzucają do mieszanki Web3 równie niejasną ideę „metaversum”.

Niemniej jasna definicja jest możliwa: Ogólnie rzecz biorąc, Web3 to możliwy przyszły internet, w którym wszystkie dane i treści są rejestrowane na blockchainach, tokenizowane lub zarządzane i dostępne w rozproszonych sieciach peer-to-peer, aby zdemokratyzować internet, oddać władzę w ręce twórców treści i odebrać kontrolę rządom i korporacjom.

To właśnie był pomysł stojący za oryginalnym Internetem, z jego protokołem internetowym i systemem nazw domen. Zdecentralizowana natura internetu miała zatrzeć granice i oddać władzę w ręce użytkowników. Pamiętacie? John Perry Barlow napisał 1996 roku „Deklarację niepodległości cyberprzestrzeni”.

Web3 brzmi jak świetny pomysł, zwłaszcza dla entuzjastów kryptowalut, techno libertarian i inwestorów venture capital, którzy chcą postawić kolejny duży zakład.

Dlaczego Web3 to marginalna ciekawostka

Ale z każdym mijającym rokiem, największe buzzwords skrywają za sobą coraz bardziej puste pomysły..

Dwa najgłośniejsze obecnie terminy w technologiach – „metaversum” i „Web3” - opisują platformy, które nie istnieją, nie przewiduje się ich istnienia nawet przez zwolenników przez co najmniej dekadę i prawdopodobnie nigdy nie będą istnieć.

Wśród 100 największych zmartwień techników, Web3 jest na 101 miejscu.

Nie chciałbym być źle zroumiany. Blockchainy, NFT, sieci rozproszone, kryptowaluty i pokrewne koncepcje mają znaczenie. Ale Web3 nie ma.

Ludzie nie mówią o Web3 dlatego, że to się dzieje lub wydarzy. Robią to, ponieważ są częścią tej mniejszości, która jest ideologicznie przywiązana do blockchainów i ideałów Web3 - lub mają nadzieję zarobić mnóstwo pieniędzy.

Jako że firmy technologiczne, które odpowiednio wcześnie podejmą ryzyko, mogą osiągać wielomiliardowe wyceny (wartość Apple osiągnęła 3 bilionu USD), a indywidualni wizjonerzy technologii mogą być warci setki miliardów dolarów (wartość netto Elona Muska jest szacowana na 253,8 miliarda dolarów), pojawiła się intensywna rywalizacja o to, by zdążyć przed „Następnym Wielkim Wynalazkiem”, czyli przesunięto granice łatwowierności.

Zwolennicy Web3 uważają, że istniejące aktywa cyfrowe oparte na blockchainie Ethereum są początkiem Web3. Ale to jest właśnie marketingowy impuls Doliny Krzemowej - zawsze wiąż swoją małą inwestycję z jakimś niemożliwym do zrealizowania, wielkim planem. (To dlatego Musk nie tylko mówi, że pewnego dnia wyśle rakietę na Marsa - on wyśle milion ludzi na Marsa w ciągu 28 lat). Inwestorzy z Doliny Krzemowej nie mogą się powstrzymać.

Prawda jest taka, że uzyskanie powszechnego poparcia użytkowników, firm i innych osób dla internetu opartego na blockchainie okaże się w zasadzie niemożliwe. Odłóżmy na bok myślenie życzeniowe i spójrzmy na ujawnione preferencje użytkowników sieci.

Mamy już zdecentralizowane sieci społecznościowe, takie jak Mastodon, które oferują użytkownikom alternatywę dla sieci społecznościowych należących do wielkich firm. Ale społeczeństwo w dużej mierze je ignoruje i zamiast tego wybiera spędzanie całego swojego czasu na Facebooku, Instagramie, YouTube, TikTok i, w Chinach, WeChat.

I jest mało prawdopodobne, że blockchain przyciągnie większość użytkowników lub rozwiąże problemy nękające dzisiejszy internet. Blockchain został zaproponowany jako podstawowa technologia do śledzenia wiadomości z powrotem do ich źródła, na przykład, tym samym uwierzytelniając je i umożliwiając czytelnikom uniknąć wiadomości z podejrzanych źródeł.

Niestety, problem z fałszywymi wiadomościami polega na tym, że wielu konsumentów wiadomości nie dba o to, skąd pochodzą, lub wręcz preferuje wiadomości pochodzące z tego, co ty i ja uznalibyśmy za nierzetelne źródła. Wielu, na przykład, użyłoby technologii uwierzytelniania blockchain, aby zablokować wiadomości z New York Times i The Atlantic, a zamiast tego czerpać wszystkie informacje z 4chan.

Problem z fake newsami dzisiaj i w przyszłości polega na tym, że ogromna część populacji została oszukana, aby uwierzyć, że prawdziwe wiadomości to fałszywe wiadomości, a fałszywe wiadomości to prawdziwe wiadomości. Uwierzytelnianie blockchain może nie pomóc.

Wielkie firmy strzegące dostępu do technologii, takie jak Facebook, Google, Apple i inne, nie zamierzają podpisać się pod zastąpieniem ich przez aplikacje i usługi Web3. Więc to jest przeszkoda.

Dorsey też ma rację. Fundusze VC inwestujące w tzw. startupy Web3 chcą, aby te małe firmy stały się dużymi przedsiębiorstwami, a wszystko to w oparciu o przekonanie, że Web3 nie będzie kontrolowane przez duże firmy.

Zwolennicy Web3 mają wiele optymistycznych pomysłów, które zakładają udział każdego z nas. Zdecentralizowane Organizacje Autonomiczne (DAO) są tworzone przez użytkowników, z których każdy posiada udział w firmie. Entuzjaści DAO chwalą się, że otrzymują mnóstwo inwestycji. Jednak inwestorzy będą chcieli mieć swój wkład. Inwestują, aby zarobić mnóstwo pieniędzy. Zarobią je, wykorzystując siłę swojej własności do kierowania firmami w stronę zysków, a nie oddając kontrolę użytkownikom.

Zwolennicy Web3 chcą wzorować całą sieć na świecie Bitcoina, za to sam Bitcoin jest daleki od egalitaryzmu. Nowe badanie przeprowadzone przez Baystreet wykazało, że około 0,01% posiadaczy Bitcoinów kontroluje 27% wszystkich Bitcoinów w obiegu. Innymi słowy, jak zauważa Baystreet, gospodarka Bitcoin jest znacznie mniej egalitarna niż gospodarka dolarowa.

Dlaczego Web3 prawdopodobnie nie powstanie

Jedną rzeczą jest posiadanie usług opartych na blockchainie i tokenizacji działających w sieci. Zupełnie inną rzeczą jest zastąpienie istniejącej infrastruktury. To pierwsze jest nieuniknione. To drugie - nieprawdopodobne.

Nie atakuję, ani nie bronię celów Web3, ani proponowanych technologii bazowych. Twierdzę tylko, że cele te są praktycznie niemożliwe do osiągnięcia, a technologie bazowe będą istniały bez ewolucji sieci w Web3. Twierdzę, że nie dowiedziałem się o Web3 niczego, co sprawiłoby, że byłby on choćby w najmniejszym stopniu atrakcyjny dla codziennych użytkowników, którzy w rzeczywistości chcą Internetu kontrolowanego przez strażników i rządy. Nie jest jasne, w jaki sposób użytkownicy zdecentralizowanej sieci Web3 byliby chronieni przed przestępczością i nękaniem, dla przykładu.

Jak w przypadku wszystkich błędnych prognoz, ludzka natura nie jest tu brana pod uwagę. Okazuje się, że ludzie nie chcą przyjmować swojego jedzenia w formie tabletek.

Wniosek z tego taki, że pomimo gadania, Web3 się nie wydarzy.

Źródło: Computerworld.com

W celu komercyjnej reprodukcji treści Computerworld należy zakupić licencję. Skontaktuj się z naszym partnerem, YGS Group, pod adresem [email protected]

TOP 200