Walka o święty spokój

Ministerstwo Transportu i Budownictwa przyjęło właśnie założenia do ustawy o spamie. Dlaczego potrzebujemy odrębnych regulacji w tym zakresie?

Ministerstwo Transportu i Budownictwa przyjęło właśnie założenia do ustawy o spamie. Dlaczego potrzebujemy odrębnych regulacji w tym zakresie?

W procesie implementacji regulacji unijnych odnoszących się do komunikacji elektronicznej (które to regulacje same w sobie są nieścisłe i pozostawiają wiele wątpliwości) na gruncie prawa polskiego - przede wszystkim w Ustawie o świadczeniu usług drogą elektroniczną - znalazł się zakaz przesyłania niezamówionej informacji handlowej skierowanej do oznaczonego odbiorcy za pomocą środków komunikacji elektronicznej, w szczególności poczty elektronicznej. Na gruncie tej ustawy informację handlową uważa się za zamówioną, jeżeli odbiorca wyraził zgodę na otrzymywanie takiej informacji, w szczególności udostępnił w tym celu identyfikujący go adres elektroniczny. Złamanie ustawowego zakazu przesyłania niezamówionej informacji handlowej stanowi obecnie czyn nieuczciwej konkurencji. Stanowi również wykroczenie zagrożone karą grzywny.

Stosowanie Ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną napotyka wiele trudności. W moim odczuciu projektodawcom tej regulacji nie udało się uzyskać (wbrew tezom uzasadnienia projektu ustawy i powszechnemu przeświadczeniu) klarownego tzw. modelu opt-in (co istotne, gdyż przy milionach potencjalnych nadawców ciężko codziennie "wypisywać się" z kolejnych list dystrybucyjnych, do których ktoś nas właśnie dopisał).

Postanowienia ustawy dotyczące możliwości identyfikowania określonego odbiorcy informacji przez udostępniony przez niego adres elektroniczny są niespójne. Problemów interpretacyjnych przysparza również np. użycie w definicji informacji handlowej pojęcia "promocja wizerunku", który w efekcie zyskuje inne znaczenie niż to, które do tej pory zostało przyjęte na gruncie prawa cywilnego oraz prawa autorskiego. W końcu należy stwierdzić, że omawiane regulacje nie chronią użytkowników (odbiorców, konsumentów czy usługobiorców) przed zalewem niechcianej korespondencji elektronicznej, niemającej charakteru handlowego.

Środki komunikacji elektronicznej wciąż się zmieniają. Internet sprzed 10 lat jest zjawiskiem zupełnie innym w stosunku do tego, jaki znamy dziś, a nie wiemy, co nam przyniesie przyszłość. Prawodawca wymienia takie sposoby komunikacji jak poczta elektroniczna, faks, automatyczne systemy wywołujące. Czy jeśli wyślę na telefon komórkowy sygnał, pozostawiając tam ślad w postaci "nieodebranego połączenia", to działam zgodnie z prawem? Wszak prawodawca nie mówi o komórkach (a połączenie było nieodebrane). Ludzie oddzwaniają, a przestępcy wykorzystują tę technikę do wyłudzenia podwyższonej opłaty w ramach usług PRS (Premium Rate Services). W Japonii skala zjawiska była tak duża, iż przedstawiciele japońskiego resortu łączności zaproponowali, by tego typu działalność (nazwana wan-giri) zagrożona była karą do roku pozbawienia wolności oraz grzywną do miliona jenów.

W polskim Prawie telekomunikacyjnym znalazły się przepisy, które również stanowią próbę implementacji zapisów dyrektywy na grunt naszego ustawodawstwa. Zakazują one używania automatycznych systemów wywołujących dla celów marketingu bezpośredniego, chyba że abonent lub użytkownik końcowy uprzednio wyraził na to zgodę. Dalej przepis stwierdza zaś, iż powyższa regulacja nie narusza zakazów i ograniczeń dotyczących przesyłania niezamówionej informacji handlowej wynikających z odrębnych ustaw (w szczególności ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną). Ustawodawca uznał, że składanie ofert za pomocą faksów uregulowane zostało już w Ustawie o ochronie niektórych praw konsumentów oraz o odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny.

W efekcie implementacja jednego tylko z artykułów dyrektywy o ochronie prywatności w sektorze komunikacji elektronicznej znajduje się w trzech odrębnych obszarach prawa krajowego: w Ustawie o ochronie niektórych praw konsumentów oraz o odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny, w Ustawie o świadczeniu usług drogą elektroniczną i wreszcie w Prawie telekomunikacyjnym. Przepisów dotyczących tego zagadnienia jest znacznie więcej, a sposób ich redakcji odbiega od doskonałości. Spam jak mnie zalewał, tak mnie zalewa nadal i poza stosowaniem filtrów (jeśli to możliwe) niewiele mogę z nim zrobić.

Antyspamowa koordynacja

Na gruncie norm konstytucyjnych rywalizują ze sobą takie obszary, jak wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji, prawo do prywatności w opozycji do wolności komunikowania się. Granice tych swobód wyznaczane są przez prawo. Dlatego na uwagę zasługuje fakt, że resort transportu i budownictwa przyjął właśnie założenia do ustawy o spamie. Wcześniej jednak Komitet Ekonomiczny Rady Ministrów zobowiązał wiele organów państwowych do podjęcia współpracy w zakresie zwalczania spamu w Polsce, np. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz URTiP (obecnie UKE) zobowiązane zostały do przeprowadzenia akcji informacyjnej. Pierwsze efekty już widać.

W marcu odbyło się spotkanie operatorów telekomunikacyjnych połączone z dyskusją o spamie. UOKiK zorganizował również konferencję naukową poświęconą temu zagadnieniu. Jednocześnie w Ministerstwie Transportu i Budownictwa trwały prace nad utworzeniem punktu kontaktowego i specjalnej skrzynki pocztowej (spambox). To również efekt decyzji KERM w sprawie wskazania właściwego organu odpowiedzialnego za koordynację działań w zakresie zwalczania spamu w Polsce oraz za współpracę z organami innych Państw Członkowskich UE w tym zakresie. Te wszystkie dyskusje, konferencje i inicjowanie publicznej debaty zmierzały do stworzenia założeń lepszego prawa mającego za zadanie skuteczną walkę z niechcianą i uciążliwą komunikacją elektroniczną.

Co to jest spam

Już chyba nikt nie ma wątpliwości, że spam to nie tylko przesyłanie drogą elektroniczną niechcianej i niezamówionej informacji handlowej. W każdym artykule na temat spamu podaje się na początku jego definicję, nawiązując do skeczu grupy Monty Python oraz przywołując konserwę z mielonką oraz wesołych Wikingów. Cytuje się również definicję Mail Abuse Prevention System, zgodnie z którą informacja przesłana drogą elektroniczną jest spamem, jeśli jej treść jest niezależna od tożsamości odbiorcy (ta sama treść może być skierowana do wielu innych odbiorców), gdy jednocześnie odbiorca elektronicznej przesyłki nie wyraził uprzedniej (weryfikowalnej), świadomej, wyraźnej i możliwej do odwołania w każdej chwili zgody na otrzymanie przesyłki, oraz gdy treść informacji przesłanej drogą elektroniczną daje odbiorcy podstawę do przypuszczeń, iż nadawca wskutek jej wysłania może odnieść korzyści nieproporcjonalne w stosunku do korzyści odbiorcy wynikających z jej odebrania. Tak ogólna definicja nie odnosi się w żaden sposób do rodzaju przesyłanych treści. Natomiast dobra chronione przy takim postawieniu problemu to zarówno prywatność odbiorców, jak i sprawnie działająca infrastruktura techniczna powstającego właśnie społeczeństwa informacyjnego.

Przesyłki elektroniczne zawierają często treści, których dystrybucja, niezależnie od metody jej realizacji, jest sprzeczna z prawem. Mamy w Polsce przepisy, które pozwalają walczyć z tego typy komunikatami, jednak nie są one stosowane, a wiele osób nadal ocenia problem spamu wyłącznie przez pryzmat niechcianej komercyjnej reklamy. Tymczasem ostatnia kampania wyborcza dobitnie pokazała, że walka o uwagę potencjalnego odbiorcy informacji jest zażarta. Niechciane i niezamawiane komunikaty zarówno pocztą elektroniczną, jak i SMS-ami przesłali przedstawiciele każdej biorącej udział w kampanii wyborczej partii. Niektórzy postanowili wykorzystać do tego również automatycznie odtwarzające się nagrania, kierując swój przekaz do abonentów telefonii stacjonarnej. Problem spamu dotyczy więc nie tylko poczty elektronicznej. Oceniać go należy również w kontekście stron WWW, komunikatorów czy generalnie przesyłania informacji w sieciach telefonicznych.