W poszukiwaniu kompromisu

Relacje między przedsiębiorstwem usługowym a administracją publiczną, pojawiające się w czasie budowy Systemów Informacji Przestrzennej, znajdują się w chwiejnej równowadze. Niby obie strony próbują równoważyć swoje cele i zadania, ale prawo geodezyjne i kartograficzne stawia zawsze w uprzywilejowanej sytuacji geodetów.

Relacje między przedsiębiorstwem usługowym a administracją publiczną, pojawiające się w czasie budowy Systemów Informacji Przestrzennej, znajdują się w chwiejnej równowadze. Niby obie strony próbują równoważyć swoje cele i zadania, ale prawo geodezyjne i kartograficzne stawia zawsze w uprzywilejowanej sytuacji geodetów.

Państwowe przedsiębiorstwa elektroenergetyczne, ciepłownicze, wodno-kanalizacyjne i gazownicze czeka proces prywatyzacji. W niektórych przypadkach już się on rozpoczął. Przykładowo, wszystkie firmy branżowe Ostrowa Wielkopolskiego, chociażby Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji Wodkan SA, są notowane na Centralnej Tabeli Ofert (CTO) warszawskiej Giełdy Papierów Wartościowych. Na CTO znalazły się również akcje bielskiego Przedsiębiorstwa Komunalnego Aqua SA. Rozpoczęła się też prywatyzacja Górnośląskiego Zakładu Elektroenergetycznego (GZE) i Zakładu Elektroenergetycznego Kraków (ZEK).

Komercjalizacja działania wymusza inwentaryzację posiadanych środków trwałych i wdrażanie systemów monitoringu sieci branżowych. Przestrzenny charakter danych narzuca od razu rozwiązanie: tworzyć Systemy Informacji o Terenie (SIT), w skład których wejdą warstwy uzbrojenia podziemnego, adresów, gruntów i nieruchomości. W przypadku sieci energetycznej można prześledzić jej przebieg i cechy: do każdego urządzenia technicznego - linii lub węzła - dołączony jest opis danych w postaci tekstowej. Warstwa graficzna to trasy kabli i stacji na mapach.

SIT usprawnia eksploatację sieci i ułatwia zlokalizowanie awarii, ale to tylko część możliwości jego zastosowania. Taki system obrazuje bowiem, co jeszcze można podłączyć do istniejącej sieci wodociągowej bez konieczności rozpoczynania budowy nowej nitki. To istotna funkcja dla marketingu przedsiębiorstwa. Bazy geoinformacyjne przyspieszają też uzgodnienia dokumentacji między branżami. Łatwiej dotrzeć do rury ciepłowniczej wymagającej naprawy, jeśli na mapie numerycznej wcześniej podano, że obok niej biegnie sieć gazownicza.

Przykładowo, Zakład Elektroenergetyczny Kraków wykorzystuje w oprogramowaniu Geomedia Professional informacje pochodzące z Małopolskiego Systemu Informacji Przestrzennej, którym opiekuje się Miejski Zarząd Baz Danych. Narzędzie to pozwala sporządzać plany rozwoju sieci elektroenergetycznej, uwzględniając miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego. W konsekwencji wdrożenie SIP umożliwia stworzenie zintegrowanego systemu zarządzania dystrybucją, w którym łączy się obsługa klienta, zarządzanie majątkiem sieciowym, prowadzeniem ewidencji i dokumentacji czy planowanie rozwoju.

Od strony biznesowej ZEK poprzez SIP łączy swoją ofertę z miejscem, w którym znajduje się klient, demografią lub inną specyficzną informacją. Umożliwia to optymalne dostosowanie infrastruktury do wymagań klientów. Wreszcie im lepiej zarządzana będzie informacja o sieci, tym łatwiej i taniej będzie wykonywać wszelkie prace związane ze świadczeniem usług dla klientów.

Branża do geodetów, geodeci do branży

Systemy branżowe nie mogą powstawać w oderwaniu od standardów geodezyjnych. Prawo geodezyjne, kartograficzne i katastralne nakazuje właściwym terytorialnie ośrodkom dokumentacji geodezyjnej i kartograficznej prowadzenie "Geodezyjnej ewidencji sieci uzbrojenia terenu", tzw. GESUT-u. Są to dane wchodzące w skład państwowego zasobu geodezyjnego i kartograficznego.

Instrukcja techniczna G-7, normująca skład GESUT, wyszczególnia zaledwie kilkanaście typów obiektów, istotnych dla państwowego zasobu. Są to m.in. budowla podziemna, opis przewodu, punkt włączenia odcinka przewodu do budowli, kratka wywietrznika czy znak sygnalizacji świetlnej. Z punktu widzenia zarządzania energetyką lub wodociągami to stanowczo za mało. System branżowy musi rozpoznawać, czy np. energetyczna linia napowietrzna składa się z 8 przewodów, czy tylko 2, jakie płynie w nich napięcie i jakie pole elektromagnetyczne wytwarza dana linia. Geodezyjna mapa zasadnicza sprowadza te szczegóły do postaci jednej kreski. Toteż GESUT nie zawiera wszystkich danych przestrzennych. Szczegółowość np. elektroenergetycznego systemu branżowego nie oznacza, że SIT ciepłowni musi odzwierciedlać wszystkie elementy związane z przesyłem prądu.

"Musimy odnotowywać w powiatowym (miejskim) ośrodku dokumentacji geodezyjnej każdą zmianę, ważną dla geodezji" - wyjaśnia Wojciech Schab z Zakładu Elektroenergetycznego Kraków. "Dobrze, że pracujemy w tym samym środowisku bazodanowym Oracle'a. Nie mamy więc problemu z wymianą danych. Niemniej odbywa się ona między nami a ośrodkiem dokumentacji. Inne branże sporadycznie kontaktują się z zakładem; do uzgodnienia dokumentacji wystarczy uaktualniany GESUT" - dodaje.

"Bez współpracy z samorządami nie uzyskalibyśmy podkładów rastrowych ani warstw adresowej czy gruntów i nieruchomości" - uważa Iwona Nabagło-Nowak, specjalista ds. systemów informatycznych w Górnośląskim Zakładzie Elektroenergetycznym. Problem leży w tym, że nie zawsze samorządowi geodeci są chętni do tej współpracy.

Digitalizacja na siłę

Wbrew pozorom, większość powiatowych ośrodków dokumentacji geodezyjnej i kartograficznej nie ma zdigitalizowanych zasobów. Wciąż liczy się mapa i dokumentacja papierowa. Janusz Majczak, dyrektor Powiatowego Ośrodka Dokumentacji Geodezyjnej i Kartograficznej w Sieradzu, wyjaśnia, że w swoim zasobie ma tylko zdezaktualizowaną mapę numeryczną miasta. Branże uzgadniają więc dokumentację za pomocą archaicznych metod na zasadzie poprawiania rysunków na arkuszach mapy zasadniczej. W konsekwencji mapy stają się nieczytelne.

W tym roku po raz pierwszy przedsiębiorstwo wodociągowe zadało pytanie o możliwość udostępnienia kilku warstw mapy zasadniczej. Brak porozumienia branże-administracja spowodowały jednoznaczną odpowiedź ośrodka, którą możemy tak sparafrazować: "Zgodnie z rozporządzeniem ministra spraw wewnętrznych i administracji w sprawie określenia wysokości opłat za czynności związane z prowadzeniem państwowego zasobu geodezyjnego i kartograficznego, udostępnienie warstw dla poszczególnych obrębów kosztuje majątek. Jeśli Was stać, płaćcie". Nie dziwi więc, że sieradzkie wodociągi zrezygnowały z planów stworzenia własnego systemu, przynajmniej na razie.

Wojciech Schab i Iwona Nabagło-Nowak są przekonani, że czasem lepiej nie digitalizować zasobu geodezyjnego, jeśli samorządu nie stać na aktualizację mapy numerycznej. "Zdarza się, że geodeci zdigitalizowali mapę zasadniczą, lecz nie zaprzestali prowadzenia zasobu w sposób tradycyjny" - opowiada Wojciech Schab. - "Nie ma mowy o tym, żeby jednocześnie nanosić zmiany do systemu informatycznego i na dokumenty papierowe. Zawsze to pierwsze przegrywa, gdy nikomu nie zależy na unowocześnieniu działalności".

Zdaniem wielu specjalistów z branży geoinformacyjnej, błędy w organizacji pracy geodetów, stare nawyki i nieprecyzyjne przepisy (nigdzie nie mówi się wprost, że aktualizacja numerycznej mapy zasadniczej i GESUT rugują papierową dokumentację) są ważniejszą przeszkodą w popularyzacji SIP niż pieniądze. "Wciąż pokutuje przekonanie, że digitalizacja mapy tworzy System Informacji o Terenie" - irytuje się Wojciech Schab. Ma być na odwrót: najpierw tworzy się bazy danych, z których informacje posłużą do ewentualnego wydruku mapy. Dopóki decydenci nie zrozumieją, na czym polega różnica, dopóty SIP wciąż w Polsce będzie się znajdował w początkowej fazie rozwoju.

Nadzieja w porozumieniach

Są jednak miasta, w których branże i miasto porozumiały się i wspólnie tworzą System Informacji o Terenie. Tak stało się np. w Elblągu, Chorzowie, Krakowie czy Siedlcach. "W 1996 r. podpisano porozumienie o współpracy i partycypacji w kosztach budowy Systemu Informacji o Terenie między poszczególnymi branżami a ówczesnym wojewodą siedleckim" - mówi Wojciech Piesio, odpowiedzialny w Urzędzie Miejskim w Siedlcach za koordynację prac w zakresie SIT. "Wojewoda zadeklarował, że pokryje 50% kosztów, branże zaś przejmą równy udział" - dodaje. Po reformie administracyjnej zobowiązania wojewody przejęło miasto w ramach zadań powiatowych. Wojciech Piesio twierdzi, że przedsiębiorstwa zapłaciły za warstwę po ok. 60 tys. zł. W ten koszt wliczono również pomiary terenowe. "Śmiesznie mało" - kwituje Wojciech Piesio.

Problemem pozostaje aktualizacja danych we wszystkich obrębach geodezyjnych. Ostatni obręb zmierzono na nowo i zinwentaryzowano w listopadzie 1999 r. Tylko dane z tego obrębu mogą uchodzić za aktualne. Dlatego też miasto ogłosiło przetarg na zaktualizowanie danych, aby od początku marca na bieżąco wprowadzać zmiany do przestrzennych baz danych. Wygrała miejscowa firma geodezyjna Level, której w ramach outsourcingu również powierzono bieżącą aktualizację warstw. Odtąd np. Mazowiecki Okręgowy Zakład Gazowniczy (MOZG) lub miejskie wodociągi, gdy zajdzie taka potrzeba, będą przekazywać informacje do Miejskiego Ośrodka Dokumentacji Geodezyjnej i Kartograficznej. W jego skład wchodzą wynajęci pracownicy firmy Level, upoważnieni do modyfikowania baz danych. Niestety, porozumienia nie podpisała Telekomunikacja Polska SA, zasłaniając się tajemnicą i interesami firmy, co do szczegółowego przebiegu linii telefonicznych.

"Na szczęście, nie będzie problemu z wymianą danych, ponieważ miasto i branże wykorzystują oprogramowanie katowickiej firmy GeoBIT, znanej zwłaszcza z produktu EwMapa, służącego do prowadzenia mapy zasadniczej" - cieszy się Wojciech Piesio. - "Liczymy, że z czasem wspólny SIT przyniesie pieniądze od inwestorów, którzy chętniej zaczną prowadzić działalność tam, gdzie łatwiej uporać się z biurokracją".


TOP 200