Urzędy skarbowe opodatkowują Linuxa

Po raz kolejny brak oficjalnych wytycznych Ministerstwa Finansów powoduje, że urzędy skarbowe dowolnie interpretują przepisy skarbowe. Tym razem dotyczy to naliczania podatku od bezpłatnie otrzymywanego oprogramowania.

Po raz kolejny brak oficjalnych wytycznych Ministerstwa Finansów powoduje, że urzędy skarbowe dowolnie interpretują przepisy skarbowe. Tym razem dotyczy to naliczania podatku od bezpłatnie otrzymywanego oprogramowania.

W październiku br. Gazeta Prawna doniosła, że jeden z urzędów skarbowych nałożył podatek na firmę posługującą się bezpłatnym oprogramowaniem. Według urzędu, podatnik otrzymał bezpłatne świadczenie, które wykorzystuje do prowadzenia działalności gospodarczej, co podlega opodatkowaniu. Urząd wycenił serwery linuxowe na poziomie Windows NT Server, a oprogramowanie StarOffice jak Microsoft Office. Czy słusznie? Nie wiadomo. Ministerstwo Finansów od prawie dwóch tygodni nie odpowiada na naszą prośbę o oficjalną interpretację przepisów.

<B>Kłopoty z interpretacją</B>

W świetle polskiego prawa otrzymanie nieodpłatnego świadczenia podlega opodatkowaniu podatkiem dochodowym na zasadach analogicznych do uzyskania dochodu. Istota świadczenia nieodpłatnego polega na tym, że "za dokonanie przysporzenia majątkowego na rzecz odbiorcy strona świadcząca nie otrzymuje żadnego ekwiwalentu". Kim jest odbiorca? Użytkownikiem darmowego oprogramowania. Kim jest jednak świadczący? W tym właśnie miejscu materia prawa polskiego staje się niejasna. Jak bowiem określić stronę świadczącą w przypadku systemu operacyjnego, który współtworzy kilka tysięcy osób na całym świecie?

Podobny problem pojawia się, jeżeli przyjąć, że darmowe oprogramowanie to darowizna. Kto jest więc darczyńcą? "Przyjmując przedstawioną wyżej interpretację urzędu, należy zapytać, czy świadczeniem nieodpłatnym jest również Program Płatnik, zwłaszcza że dostawca jest powszechnie znany" - mówi Tomasz Barbaszewski, prezes firmy Aba z Krakowa, zajmującej się sprzedażą rozwiązań opartych na Linuxie.

Emocje budzi również zastosowany przez urząd skarbowy sposób wyceny Linuxa i StarOffice. Jako punkt odniesienia urząd wziął bowiem cennik "wiodącego na rynku producenta oprogramowania". "Co znaczy 'wiodący'?" - zastanawiają się użytkownicy bezpłatnego oprogramowania.

<B>Komu zależy?</B>

Część urzędów skarbowych inaczej jednak interpretuje przepisy. "Oprogramowania pobranego z Internetu nie można traktować ani jako darowizny, ani jako świadczenia nieodpłatnego. Brak do tego podstaw prawnych, w tym np. umowy, na podstawie której można określić strony transakcji" - tłumaczy kierownik wydziału podatku dochodowego w jednym z urzędów skarbowych. "Jeżeli pobranie oprogramowania z Internetu traktować jak import, to również nie można naliczyć podatku" - dodaje.

Jedynym wyjątkiem może być przypadek, w którym firma nabywa nośnik od polskiego dystrybutora wraz z czasopismem komputerowym. "Sprzedawca wystawia wtedy fakturę, dzięki czemu wiadomo że nie jest to świadczenie nieodpłatne ani darowizna. Z kolei kupujący ma prawo wpisać takie oprogramowanie do rejestru środków trwałych i amortyzować" - mówi Elżbieta Kowalska, kierownik działu podatku dochodowego w I Urzędzie Skarbowym w Lublinie.

Osobom obawiającym się kłopotów w razie kontroli skarbowej urzędnicy radzą wystąpienie do właściwego urzędu o odpowiedź w trybie określonym w artykule 14 paragraf 4 ordynacji podatkowej. Gwarantuje to podatnikowi ochronę przed negatywnymi konsekwencjami w razie kontroli. Zarówno podatnicy, jak i urzędy skarbowe czułyby się jednak pewniej, gdyby Ministerstwo Finansów opublikowało odpowiednie wytyczne.