Urzędnicy surfowali po stronach porno

Dziewięciu pracowników waszyngtońskich urzędów zostało zwolnionych za oglądanie stron porno. Udowodniono, że każdy z nich w ciągu ostatniego roku przynajmniej 20 tysięcy razy kliknął na zdjęcia pornograficzne w godzinach pracy, a rekordzista obejrzał ich w sumie aż 48001.

Statystyki te są oparte na analizie danych dostarczanych przez oprogramowanie do filtrowania treści, które zostało zainstalowane w niektórych komputerach PC wykorzystywanych w biurach urzędu miejskiego. Sprawa zaczęła się od jednego z urzędników, który poskarżył się, że jego współpracownicy w godzinach pracy nagminnie zajmują się oglądaniem i ściąganiem pornografii.

Kierownictwo urzędu podjęło decyzję o rozpoczęciu śledztwa w tej sprawie, a ponieważ w 10 000 wykorzystywanych komputerów były zainstalowane filtry treści zbierające dane o aktywności użytkowników w Internecie (ale nie blokujące dostępu do niepożądanych stron WWW) dość łatwo można było wykryć jakie strony webowe są odwiedzane przez pracowników. Po wstępnej analizie wybrano osoby najbardziej aktywne, a następnie skonfiskowano wykorzystywane przez nie komputery w celu przeprowadzenia badań i zebrania dowodów w sposób zgodny z przepisami prawa.

Aby w przyszłości zapobiec tego typu zjawiskom zdecydowano się też wydać pieniądze podatników na zakup dodatkowych 20 000 licencji na filtry treści firmy Websense. Teraz kiedy urzędnik próbując wejść na niepożądaną stronę zostanie automatycznie przekierowany na wewnętrzny serwer prezentujący zasady związane z wykorzystywaniem służbowych komputerów.

czytaj także:

Cyberslacking powszechny w Polsce


TOP 200