Uprawnienia na urlopie

Zła organizacja pracy przyczyną wypadków! Takie hasła znane są sprzed lat kilkudziesięciu, kiedy to w wielu zakładach pracy wisiały stosowne plakaty uświadamiające.

Okazuje się, że jest to prawda ponadczasowa i nie związana z konkretnym systemem polityczno-ekonomicznym. Dziś plakatów o tej treści się nie uświadczy, a złą organizację i wypadki z tego tytułu i owszem.

W firmie ktoś pracował, aby kto inny mógł spędzać urlop. A wszystko to spędziło sen z oczu Dyrekcji. "Podobno masz uprawnienia dostępu do parametrów programu z bazą klientów" - oznajmiająco zapytał głos w słuchawce telefonu Lokalnego Informatyka. To dzwoniła zastępczyni kierowniczki działu obsługi klienta. "Nie mam nic takiego i nigdy nie miałem" - bez zastanowienia odpalił Lokalny. "To kto ma?" - teraz już dało się słyszeć pretensje w głosie rozmówczyni. "Tego rodzaju uprawnieniami zawiaduje zawsze kierownik działu" - Lokalny stał na twardym gruncie niedoskonałych procedur zakładowych. "Ale kierowniczka pojechała na urlop!" - teraz już nie tylko pretensje ale i oskarżenie pojawiło się w słuchawce telefonu. "A co ja na to poradzę?" - Lokalny jak zwykle (zdaniem rozmówczyni) wykazywał jakąś dziecięcą beztroskę. "Przecież jesteś informatykiem i o komputerach powinieneś wiedzieć wszystko" - rozmówczyni pouczyła Lokalnego co do jego roli na tym świecie i zakończyła połączenie. Lokalny zaś kontynuował swe zwyczajne prace wynikające z formalnego przydziału obowiązków. Na epilog tej sprawy przyszło poczekać do zakończenia urlopu kierowniczki działu obsługi klienta.

Po wzmiankowanym urlopie odbyła się rozprawa nad Lokalnym Informatykiem, który znalazł się na ławie oskarżonych przed obliczem Dyrekcji, kierowniczki działu i jej zastępczyni. "Przez brak dostępu do parametrów systemu straciliśmy masę klientów" - Dyrekcja wyartykułowała akt oskarżenia. "Jest to nieodpowiedzialna postawa naszego Lokalnego, który nie znał haseł dostępu, kiedy to najbardziej były potrzebne" - kontynuowano, uzasadniając oskarżenie. "Te hasła nie leżą w zakresie moich działań. Zarządzają nimi wyłącznie użytkownicy, czyli pracownicy poszczególnych działów. Kierowniczka idąc na urlop powinna była scedować uprawnienia na swą zastępczynię" - Lokalny bronił się zupełnie logicznie. Ale i tak nikt mu nie uwierzył. To znaczy nie tyle nie uwierzyli, co nie widziano powodu, aby za sprawy komputerowe karać kogo innego, bez względu na przyczyny. Zgodnie z zasadą: który informatyk jest bez winy, niech pierwszy rzuci hasło.


TOP 200