Tworząc fale

W obliczu coraz większych problemów ze znalezieniem wykwalifikowanych pracowników firmy coraz częściej szukają potencjalnych kandydatów już wśród studentów. Liczba różnego rodzaju praktyk jest na tyle duża, że aby zainteresować studentów ofertą, trzeba wymyślić coś specjalnego.

W obliczu coraz większych problemów ze znalezieniem wykwalifikowanych pracowników firmy coraz częściej szukają potencjalnych kandydatów już wśród studentów. Liczba różnego rodzaju praktyk jest na tyle duża, że aby zainteresować studentów ofertą, trzeba wymyślić coś specjalnego.

Joanna Dobrzyńska

Joanna Dobrzyńska

Każda firma wchodząca dopiero na rynek ma ten sam problem - jak utrwalić swoją markę w świadomości klientów, a coraz częściej także potencjalnych pracowników. Oczywiście może zainwestować w kosztowną kampanię reklamową. Z racji swoistego "przeładowania komunikacyjnego", taki przekaz jest coraz mniej efektywny. Zwłaszcza gdy firma chce zaprezentować wartości niematerialne, takie jak: komfort pracy czy możliwość rozwoju zawodowego dla pracowników.

Norweska firma Making Waves nie jest co prawda nowym graczem. Oddział badawczo-rozwojowy w Krakowie otworzyła dwa lata temu. Do niedawna o tym producencie korporacyjnych rozwiązań do zarządzania treścią (CMS) i systemów CRM było jednak cicho. Aby to zmienić, w początkach 2007 r. firma ogłosiła konkurs Waves Cup dla studentów uczelni wyższych. Zadaniem uczestników konkursu jest stworzenie projektu nowoczesnej strony WWW, wykonanej przy użyciu technologii takich jak ASP.Net czy AJAX, najlepiej w zgodzie z założeniami Web 2.0.

Najlepsi studenci oprócz atrakcyjnych nagród rzeczowych - Apple MacBook, Smartphone Asus czy iPody - mają szansę na płatny staż w centrali Making Waves w Oslo lub w Krakowie. "Chcieliśmy stworzyć cykliczną imprezę dla studentów, a przy okazji poinformować środowisko akademickie o istnieniu firmy" - mówi Joanna Dobrzyńska, dyrektor Making Waves Polska. Jej zdaniem praktyki mogą okazać się świetną okazją do poznania specyficznego "skandynawskiego modelu zarządzania", odległego od tego, co znamy z międzynarodowych koncernów i kopiujących je polskich przedsiębiorstw.

Od 10 marca br. do konkursu zgłosiło się już kilkanaście dwuosobowych drużyn. Są już także pierwsze wymierne efekty akcji. "Wystartowaliśmy z projektem nieznani w środowisku informatycznym i akademickim. Dzięki konkursowi nawiązaliśmy kontakty z praktycznie wszystkimi najważniejszymi uczelniami informatycznymi w kraju, a także specjalistycznymi mediami i portalami zainteresowanymi technologiami IT" - mówi Joanna Dobrzyńska.

W ciągu pierwszego tygodnia od pojawienia się plakatów Waves Cup 2007 w największych polskich miastach na oferty zamieszczone na stronie Making Waves odpowiedziały cztery zespoły. Efektami akcji zainteresowała się także centrala firmy. W Norwegii tego typu konkursy spotykają się z nikłym odzewem, więc sukces nowego oddziału wydaje się tym bardziej interesujący.

A może polska powiatowa

Podobne rozwiązanie przyjęła polska firma coreTeam.pl. Zamiast szukać pracowników w największych metropoliach Polski, gdzie rynek jest trudny a konku-rencja duża, firma ta postano-wiła na mniejsze miasta. "Posta-nowiliśmy pójść tam gdzie nie ma pracy a bezrobocie sięga 40%" - mówi Piotr Ogonowski, prezes coreTeam.pl. "Z punktu widzenia klienta nieistotne staje się, gdzie zlokalizowane jest centrum produkcji kodu. Skoro Europa może sobie pozwolić na pracę zdalną i zdalne centra outsourcingowe w Polsce, dlaczego my nie mielibyśmy zrobić tego samego" - dodaje.

Firma coreTeam przeprowadziła zakrojoną na szeroką skalę akcje rekrutacyjną w wybranych powiatach, położonych niedaleko ośrodków akademickich, a jednocześnie charakteryzujących się wysokim bezrobociem. "Nastawiliśmy się na rekrutację osób pochodzących z małych miejscowości, które mają odpowiednią wiedzę informatyczną, ale nie chcą uciekać do miasta" - mówi Piotr Ogonowski. Firma zainwestowała w podupadający internat w jednej z lokalnych szkół, odnowiła go i podłączyła szerokopasmowym łączem do Internetu. "W ten sposób mamy tanie i bardzo wydaj-ne centrum produkcji kodu. Pozwala nam to oferować klientom ceny niedostępne w dużych miastach a nawet powykonywać projekty dla integratorów z zachowaniem przez nich odpowiedniej marży" - twierdzi.

Taka strategia wymaga jednak większej ostrożności i skupienia na pracowniku. Nie zawsze poziom lokalnej edukacji informatycznej czy stosowane technologie odpowiadają naszym oczekiwaniom. W tak pozyskanego pracownika często trzeba zainwestować czas i pieniądze zanim będzie zdolny do pracy w firmie wysokich technologii. "Z grona 1500 kandydatów wybraliśmy osoby o największej wiedzy, najlepszych predyspozycjach osobowościowych i szybkości uczenia się. Osoby te przeszły trzymiesięczne szkolenia doszkalające z zakresu nowych technologii i kompetencji miękkich, odbyły staże przy projektach wewnętrznych naszej firmy a dopiero w trzecim etapie rozpoczęły pracę dla naszym klientów, którym świadczymy usługi programowania. Dziś wszyscy pracują na dużych i zaawansowanych technologicznie projektach i radzą sobie świetnie" - opowiada Piotr Ogonowski.

Joanna Dobrzyńska, dyrektor MAKING WAVES POLSKA

Wystartowaliśmy z projektem nieznani w środowisku informatycznym i akademickim. Dzięki konkursowi nawiązaliśmy kontakty z praktycznie wszystkimi najważniejszymi uczelniami informatycznymi w kraju, a także specjalistycznymi mediami i portalami zainteresowanymi technologiami IT.