Trwa zainteresowanie Moskwą

Zainteresowanie zagranicznych producentów komputerów rynkiem w b. Związku Radzieckim utrzymuje się mimo wielu trudności, na jakie napotykają tam biznesmeni. Brak infrastruktury, poza kilkoma centralnymi miastami, powoduje np., że zagraniczny dealer musi jeździć z Syberii, gdzie istnieje sprzyjający klimat dla interesów, do Moskwy, by osobiście przywieźć potrzebną liczbę pakietów Lotusa 1-2-3. A po przywiezieniu, osobiście roznosi je klientom. Gdy chce odbyć rozmowę telefoniczną z zagranicą, z reguły musi ją zamówić na dwa dni wcześniej.

Zainteresowanie zagranicznych producentów komputerów rynkiem w b. Związku Radzieckim utrzymuje się mimo wielu trudności, na jakie napotykają tam biznesmeni. Brak infrastruktury, poza kilkoma centralnymi miastami, powoduje np., że zagraniczny dealer musi jeździć z Syberii, gdzie istnieje sprzyjający klimat dla interesów, do Moskwy, by osobiście przywieźć potrzebną liczbę pakietów Lotusa 1-2-3. A po przywiezieniu, osobiście roznosi je klientom. Gdy chce odbyć rozmowę telefoniczną z zagranicą, z reguły musi ją zamówić na dwa dni wcześniej.

Odrębną trudność stanowi to, że miejscowi potencjalni nabywcy nie mają dewiz, a rubel praktycznie jest niewymienialny. A jeśli już, to obowiązują formalnie trzy różne kursy. W ciągu ostatniego półrocza sytuacja jeszcze bardziej się pogorszyła w związku z podziałem kraju na poszczególne republiki, niepewną sytuacja polityczną i pogłębiającymi się trudnościami gospodarczymi.

Magnesem trzymającym w b. ZSRR zagranicznych biznesmenów, jest chłonność tamtejszego rynku oraz obiecujące perspektywy jego rozwoju. Obecnie jest tam ok. 400 tys. komputerów, a zagraniczni eksperci szacują, iż w ciągu 10 lat ich liczba wzrośnie do 28 mln! Jest więc o co zabiegać.


TOP 200