Tomasz Sielicki

W Sygnity (d. Computerland) pracował od powstania firmy w 1991 r. W latach 1992-2005 pełnił funkcję prezesa zarządu, a następnie przez dwa lata był Prezydentem Grupy Sygnity. Jest powszechnie uznawany za twórcę sukcesu tej firmy. Dziś zasiada w jej Radzie Nadzorczej. W 2005 r. Tomasz Sielicki - jako jedyny Polak - znalazł się wśród 25 osobowości wyróżnionych w rankingu "Stars of Europe 2005" europejskiej edycji tygodnika BusinessWeek.

"Szachy są moim hobby. Cieszę się, że zostałem prezesem zarządu Polskiego Związku Szachowego i mogę pomóc królewskiej grze odzyskać popularność" - mówi. Jak opowiada w czasopiśmie szachowym "Mat" miał 17 lat, kiedy zaczął karierę zawodniczą w szachach. Grał wówczas w klubie Maraton Warszawa. Co roku zdobywał kolejne kategorie, dochodząc do pierwszej. Praca magisterska, a jeszcze później kariera zawodowa wyeliminowały go jednak całkowicie z życia szachowego. Wrócił do szachów dzięki Internetowi i... chorobie, która kilka lat temu - z powodu zbyt intensywnej pracy - wysłała go na 2 tygodnie do szpitala. Tam odkrył Internet Chess Club - popularną na świecie kafejkę szachową.

Jego zdaniem, Polski Związek Szachowy ze swoimi 24 tys. zarejestrowanych zawodników, 16 regionami, setkami turniejów, działaczy, trenerów i sędziów to duże przedsiębiorstwo. Trzeba nim umieć zarządzać i wykorzystać wiedzę wyniesioną z biznesu, prestiż i profesjonalizm. "Priorytety sprowadzam do czterech zagadnień - finansowanie, zarządzanie, sport oraz promocja" - wyłuszcza. Finansowanie to naprawa mocno nadszarpniętych relacji z Ministerstwem Sportu. Trzeba też nawiązać szerokie relacje z Ministerstwem Edukacji Narodowej oraz z Polskim Komitetem Olimpijskim, ale przede wszystkim należy zdobyć sponsorów. Również wielkie rezerwy tkwią w relacjach z samorządami. Aby to osiągnąć - w ocenie Tomasza Sielickiego - trzeba zbudować z szachów produkt, który wpisuje się w programy rozwojowe i promocyjne tych wszystkich potencjalnych mecenasów naszej dyscypliny. Zarządzanie tak dużym organizmem wymaga zaś profesjonalizacji - stawiania celów i rozliczania z podjętych zobowiązań. "Widzę także konieczność większej przejrzystości podejmowanych decyzji, a często po prostu podejmowania decyzji, których nikt wcześniej nie podjął lub nie chciał podjąć ze względu na partykularne interesy. Należy mówić o pieniądzach. To przecież nie jest nic wstydliwego, że ktoś na szachach zarabia, ale musi być jasne, z czego ludzie czerpią korzyści, każda działalność powinna być przejrzysta" - klaruje. Nie da się ukryć, że sprzedaż szachów, jak każdego produktu, to ciężka, codzienna praca. "Na początek trzeba zaangażować ludzi, którzy mają sentyment do szachów, ale nie poprzez prośby o dotacje, a poprzez pokazanie korzyści dla nich i ich firm. Wreszcie należy wykorzystać niemal nieobecny dzisiaj Internet" - opowiada.

Szefowanie PZSzach dodaje nowego koloru do wielu zainteresowań Tomasza Sielickiego. Jest wiceprzewodniczącym Rady Nadzorczej Sygnity, członkiem Rad Nadzorczych Agory i Budimexu, członkiem zarządu Polskiej Rady Biznesu, Rady Głównej Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych LEWIATAN, Rady Fundacji Młodzieżowej Przedsiębiorczości oraz Rady Fundacji "Wspólna Droga". A jak sam dopowiada, inwestuje także w firmy biotechnologiczne i kilka innych, również poza Europą. Zainwestował też w rekonstrukcję dawnego domu gościnnego w Wilanowie, ostatnim nieodnowionym budynku tego zespołu pałacowo-parkowego. Słowem, na nudę nie może narzekać.


TOP 200