Tak, raporty mają sens

Zgodnie z moimi przypuszczeniami w ciągu ostatnich trzech miesięcy pojawiło się kilka rankingów polskich firm komputerowych oraz opracowania ogólne ("Gazeta Bankowa", "Polityka") w których swoje miejsce znalazły (albo nie) przedsiębiorstwa informatyczne działające w Polsce.

Zgodnie z moimi przypuszczeniami w ciągu ostatnich trzech miesięcy pojawiło się kilka rankingów polskich firm komputerowych oraz opracowania ogólne (''Gazeta Bankowa'', ''Polityka'') w których swoje miejsce znalazły (albo nie) przedsiębiorstwa informatyczne działające w Polsce.

Różny był poziom tych opracowań, a zwłaszcza stopień "nasycenia" list rankingowych wszystkimi firmami rzeczywiście działającymi w branży komputerowej. Jako pomysłodawca i autor dwóch pierwszych raportów o rynku, opublikowanych przez Computerworld jestem bardzo subiektywnym obserwatorem tego rodzaju wydawnictw. W podobny sposób patrzę na ukazujące się w prasie oceny dokonywane przez innych. Zgadzam się całkowicie z prawem do niezależnej oceny i publikacji każdego - a zwłaszcza dziennikarzy w swoich gazetach. Dziwią mnie natomiast wypowiedzi Prezesa Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji p. W.Iszkowskiego, który wprost stwierdza, że raporty i rankingi nikomu nie są potrzebne, a jeśli już muszą być, to powinna je robić jakaś "jedynie słuszna" instytucja. Mam nadzieję, że nie chodzi tutaj o Izbę, która przecież nie reprezentuje całego środowiska, lecz tylko jego członków, od których jest w 100% zależna.

Dziwi mnie również niezrozumienie, a może nieporozumienie wywołane wszystkimi tymi rankingami. W tzw. normalnym świecie wszystkie gazety ogólne, a zwłaszcza branżowe publikują takie rankingi, dzięki czemu zyskują czytelników i ogłoszeniodawców. Konkurencja na rynku prasowym jest tam jeszcze większa, pomysł rankingu jest prosty i dopiero po kilku (kilkunastu) latach niektóre czasopisma uzyskały rangę, a inne zrezygnowały z rankingu albo ich opracowania nie mają takiego znaczenia. Natomiast zupełnie czymś innym są raporty przygotowywane przez firmy profesjonalne zajmujące się badaniem rynku. W naszej branży są to m.in. IDC czy DataQuest. Opracowania takie są zlecane przez zainteresowane firmy, mają zwykle charakter indywidualnych badań i nigdy nie są publikowane. Jest jeszcze inna, zasadnicza różnica - kosztują kilkanaście tysięcy USD. Szkoda, że wiele szacownych osób - także klientów, nie odróżnia takich raportów od artykułów w gazetach. Jako autorowi dwóch takich opracowań jest mi oczywiście miło, że moja praca uzyskała taki rozgłos, niemniej nie można zapominać, że były to tylko artykuły, co prawda w osobnej, kolorowej wkładce - ale artykuły.

Często zadawano mi pytanie jak oceniam raport Computerworlda opisujący cały 1993 r. i dlaczego przygotowywały go inne osoby. Najprościej odpowiedzieć na pytanie drugie: decyzją nowego naczelnego, raport za 1993 r. opracowała grupa etatowych pracowników redakcji.

Jak natomiast oceniam sam raport? Jednoznacznie stwierdzam, że pomimo kilku moich istotnych zastrzeżeń, jest to najlepsze opracowanie tego typu jakie ukazało się w tym roku w polskiej prasie. Słowa pochwały należą się Autorom za przemyślaną konsekwencję w stosowanej metodologii oraz za teksty wszystkich komentarzy. A zastrzeżenia... te wymieniliśmy bezpośrednio między sobą i być może moje uwagi przydadzą się przy opracowywaniu następnego raportu. Chciałbym jednak spojrzeć na polski rynek komputerowy nieco inaczej i zaryzykować opublikowanie zebranych przeze mnie danych i moich prognoz.

Wnioski z analizy tych tabel każdy może wyciągnąć sam. Ja przedstawiam jeden, że jeszcze dużo czasu upłynie, żeby popyt na sprzęt i oprogramowanie przekroczył 1 mld USD. Moje wyliczenia nie obejmują okablowania, szkoleń, prasy i książek komputerowych, dzierżawy i leasingu sprzętu, usług projektowych, doradczych czy usług obliczeniowych, a to wszystko też jest coraz bardziej istotnym elementem rynku informatycznego. Można spodziewać się, że firmy komputerowe będą rozwijać się bardzo szybko. Polska zajmuje jedno z ostatnich miejsc w Europie pod względem nasycenia ilości komputerów do liczby pracowników umysłowych . Wskaźnik taki - raczej odwrotny bo wyrażający liczbę tzw. "white collar" na 1 PC w USA wynosi 2, podobnie w Niemczech, w Hiszpanii - 5, a 18-20 w Polsce!

Czy wszystkie firmy będą się rozwijały jednakowo?

Koniunkturę w Polsce na sprzęt komputerowy kształtują w 4/5 klienci instytucjonalni. Nie więcej niż 20% zależy od prywatnych odbiorców, którzy z natury swojej nie odnawiają często sprzętu, a w naszych warunkach trudno spodziewać się gruntownego wzrostu realnych przychodów ludności co mogłoby zaowocować wzrostem popytu. W przypadku producentów polskich klonów jak np: Optimusa, co najmniej połowę jego klientów stanowili drobni, prywatni odbiorcy stąd trudno się spodziewać gwałtownego wzrostu w tym segmencie odbiorców. Natomiast jeśli prawdziwe i trwałe są tendencje wzrostu koniunktury wśród przedsiębiorstw w Polsce - zwłaszcza produkcyjnych, mamy przed sobą co najmniej 5 tłustych lat dla branży informatycznej. Najwięcej skorzystają na tym firmy, które w 100% nastawione są na dużych, instytucjonalnych odbiorców i które mają w swojej ofercie usługi i sprzęt służący do łączności. Trwałą i wyraźną tendencją jest wzrost zapotrzebowania na komputery "brand name", jak IBM czy HP. Stąd firmy oferujące sprzęt markowy mają największe szanse rozwoju. Przewiduję za rok, dwa ogromny boom na rynku usług telekomunikacyjnych, które obecnie są całkowicie związane i zależne od komputerów. JeŁli ruszy gospodarka, to zwykle kilka razy szybciej od jej przeciętnych wskaźników wzrostu rozwiną się i będą zarabiać firmy branży informatycznej.

Prognozy na 1994 r. opracowywałem w marcu tego roku. Powszechne opinie z rynku mówią jednak o obniżeniu, jeśli nie załamaniu się popytu na komputery PC - zwłaszcza w II kw. Czy tak było rzeczywiście i czy jest to trwała tendencja, to są pytania na kolejne badania i być może kolejny artykuł.

Wiesław Migut był głównym wykonawcą raportów CW o rynku komputerowym w 1992r. i I poł. 1993 r. Obecnie jest konsultantem kilku dużych firm komputerowych działających w Polsce.